Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zielone stepy Ilusmiru
Gordian Morii:
Drogi jaszczurzego państwa Ghuruk były nadzwyczaj dobrze utrzymane i ku zaskoczeniu elfa bezpieczne, ani raz nie usłyszeli niepokojącego szelestu w mijanych krzakach jaśminu, czy krzyku spłoszonego ptactwa przez czającego się w cieniu drapieżcę. Podróż mijała im można rzec w bardzo miłej atmosferze. -Co będziemy jechali w takiej żałobnej ciszy, opowiedzcie coś. Jakie macie plany, wieści cokolwiek aby nam ta podróż mijała.- rzekł jadący z prawej strony elf. -Właśnie, Anv słyszałem, że posiadłeś wspaniałego chowańca jakim jest złoty smok. To prawda?
Anv:
- Plotki szybko sie rozchodzą w Efehidon. Tak posiadłem smoka. Smoczka rzec można, bo dopiero wykluty. Posiadam go od czasu gdy przeprowadzono na mnie pewien rytuał. Od tamtej pory posiadłem duszę. Dusze właśnie tego smoka. Dzięki niej rozpoczęła się moja przygoda z magią. Kiedyś zapewne taki smok zastąpi mi każdego innego wierzchowca i wspomoże w walce. Ogólnie zabawny maluch jest z niego.
Gordian Morii:
-Tak... Smok w mieście. Poczekaj aż sąsiadom twoim rozpowiem. - uśmiechnął się elf- No ale tak poważnie mówiąc, potężnego i cennego sprzymierzeńca posiadasz. Trzeba dbać, karmić i w ogóle. Teraz to jeszcze nic bo malutki i zjeść to nie wiadomo ile nie da rady, ale jak urośnie. Coś mi się zdaje, że będą naszym pastuszką ginąć owieczki... Musisz go kiedyś przyprowadzić pokazać. Bo złotego smoka to tylko na ilustracjach widziałem. No chyba, że trzymasz go w siedzibie Mrocznego Paktu.- dodał.
Anv:
- Jak na razie przebywa tylko w Mroczny Pakcie. Ze względów na jego bezpieczeństwo. Tam zawsze ktoś jest, się kręci, spojrzy na niego, nawet gdy mnie nie ma. Gdyby był w domu martwiłbym się o niego. Różni ludzie po mieście się kręcą. Gdy podrośnie na pewno wpadnę do ciebie ci go pokazać. Dziewicę na pożarcie musisz mu przygotować... - zaśmiał się wampir.
Gordian Morii:
-Tak, ciekawe gdzie ja Ci znajdę dziewicę na tyle wyrośniętą żeby sobie nią smok głód zaspokoił.- rzekł elf przysłaniając oczy, gdyż oślepiające słońce strasznie utrudniało spoglądanie. Wampiry też szczelnie okryci swymi odbijającymi światło szatami z upragnieniem szukali cienia. Na szczęście odnaleźli go po kilkunastu metrach wjeżdżając w rosnący wzdłuż traktu zagajnik. -Wracając do tego twojego smoka Anvarunisie to myślę, że będzie musiał zadowolić się pieczonym kurczakiem lub kilkoma surowymi stekami. Bardziej mi się to opłaci niż bieganie po wyspie w poszukiwaniu dziewicy chętniej do spotkania ze smokiem, w roli dania głównego.- powiedział Gordian ponownie zwracając się do wampira.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej