Tereny Valfden > Dział Wypraw
Król Olch: Początek
Devristus Morii:
- Na twoim miejscu bym się bał Grison. Widać, że ma na Ciebie ochote..- szepnął do Grisonka.
Gunses:
- Nie jest nad wami, więc czemu ma sie wam równać. Czemu ma być taki jak ty Grisonie i Mantosie, czemu ma być władcą. Czyż nie lepiej, aby tron Wampirów, który was i tak nie obchodzi przypadł w ręce prawowitego następcy? Ja się poto urodziałem, aby objąc ten tron. Czy nie lepiej, aby usunąć Gunses. Namiastkę wampirzego jestestwa? - przerwał na chwilę. Tą chwilę wykorzystał Elf stojący na ziemi
- Devristusie, dawny Elfie. Czy wiesz jaką drogą podążyć? Opowiesz się za swym ludem, za nami? Czy popadniesz w niewolę sentymentów do wszystkich wokoło? Masz szansę zmyć swe winy...
- Dość! - rzekł twardym głosem Król Olch - Jesteście ze mną, z władcą prawdziwym, czy z Gunsesem? Opowiedzcie się!
Grison:
- Cóż... - zaczął Grison ziewając. Jeśli masz coś do Gunsesa to najlepiej będzie stanąć z nim sam na sam, jak mężczyzna i wyzwać go na pojedynek tak jak to kiedyś było w zwyczaju. Jeśli odmówi jest tchórzem w co szczerze wątpię, jeśli zaś przyjmie wyzwanie... to wtedy zwycięży silniejszy. Myślę, że da ci to więcej niż przyjmowanie aktorskich póz i wygłaszanie nadętych przemówień, które zapewne zwykłeś wygłaszać już nie raz przed swoimi pachołkami.
Gunses:
//Król Olch zatopił swe złote oczy w oczach Grisona. Włócznie złapał wysoko prawą dłonią i jakby od niechcenia obracał nią palcami. Potem szybkim ruchem chwycił silnie swój oręż i wskzał nim Dracona. Telekinetyczne uderzenie jakim został potraktowany Grison rzuciło nim na najbliższą kolumnę tak mocno, że kamienny posąg przewrócił się.
- Księże - zawołała zbulwersowany Elf stojący obok kolumny - nie godzi się niszczyć świętych miejsc! - Po czym zaczął kołować dłońmi. Kamienne bryłu otoczyły niebieskawe łańcuchy energii. Bloki stalne uniosły się po czym zostały ulokowane w miejsach na których stały od swego stworzenia. Król Olch krzyczał na cały głos
- Mój Lud za dużo wycierpiał od Wampirów. Ci niewdzięcznicy chylą głowę przed słońce, nie są jednak w satanie schylić głowy przed swymi Starszymi Braćmi! O jak mnie bolą usta, mówiąc Bracia! Twu! Niech będzie przeklęty każdy Wampir, który po części utożsamia się z tą przeklętą krwią. Jam jest Książe i Król Olch! A wy, marne marionetki, podskakujące na każde pociągnięcie sznurka! Samiście tu przyszli, na spotkanie ze mną. Ze mną można odejść w pojednaniu lub śmierci. Jesteście ze mną?!
Grison:
//
--- Cytuj ---Potem szybkim ruchem chwycił silnie swój oręż i wskzał nim Dracona. Telekinetyczne uderzenie jakim został potraktowany Grison rzuciło nim na najbliższą kolumnę tak mocno, że kamienny posąg przewrócił się.
--- Koniec cytatu ---
Co ty było? Mistyczne uderzenie telekinetyczną włócznią zagłady? :huh:
//
- Nerwus... - rzekł Grison na tyle spokojnie na ile pozwalał mu jego stan. Chwilę potem Drakon z trudem wstał, po czym obejrzał się za siebie w poszukiwaniu przedmiotu w który uderzył. - Prawda boli blondasku? - spytał drakon przełykając krew. Skoro wolisz siedzieć w ruinach zamiast wyjść i walczyć z kimś kogo darzysz taką nienawiścią to jaki z ciebie byłby władca? Swoim brakiem zaangażowania obrażasz swoich ludzi i dziedzictwo, na które tak ochoczo się powołujesz...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej