Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych II- Cichy zwiad
Hagmar:
-Taaa... Odpowiedział elf jednocześnie z obrzydzeniem obracając na plecy trupa z zwęgloną twarzą. Przykucnął przy ciele i spojrzał na symbol na pancerzu.
-Dziwne, to symbol ÂŁowców Głów, a z tego co pamiętam ÂŁowcami Głów są czy też byli tylko Turdnaszanie...a my mamy tu pięć ludzkich trupów...to w jaki sposób nas zaatakowali to jakaś amatorszczyzna, nie ważne wychodzimy stąd panowie. Powiedział Aragorn uprzednio przeszukując trupy.
lot: 55szt. złota z każdego ÂŁowcy.
Elrond Ñoldor:
- Prawda - przytaknął elf wychodząc. - Najwyraźniej przyjmują nowych członków, a tych nie zdążyli odpowiednio nawet przeszkolić...
Hagnar Wildschwein:
Komicznym widokiem było oglądanie mocującego się na różne sposoby Domenica ze swoim toporem. Kiedy po litrach potu, tonach przekleństw i gróźb równie plugawych co jak to już bywało ulotnych krasnolud wydostał swój topór niezwykle się uradował i jął wywyższać tym osiągnięciem przed towarzyszami. Każdy mógł być pewien, że nie raz i nie dwa w karczmie usłyszy się o krasnoludzkim siłaczu co wyciągał topory ze skał litych i nieprzeniknionych... Lecz kto by wiarę takim legendom dawał...
Zmierzając do drzwi krasnolud uklęknął nad ciałem poległego ÂŁowcy. Bynajmniej nie w celu ostatniego pożegnania i oddania czci po wsze czasy jakie czekają napastnika w przyszłym żywocie. Zwyczajnie podjął jego miecz i schował za pasem... Ostrze zalśniło i rzekłbyś wyraziło swoją aprobatę. Oddało się w usługi krzepkiej prawicy brodacza.
Zabieram:
Nazwa broni: Srebrne Ostrze IV
Ostrość: 14
Wytrzymałość: 12
Typ: jednoręczny
Rodzaj: miecz
Poziom wykonania: IV
Opis: Wykuty z 45 sztuk srebra o zasięgu 0,8 metra, ważący 5kg
na miejsce numer 3 w ekwipunku.
O ile można oczywiście.
Hagmar:
///Nie zabrałeś miecza bo nie wolno brać IV i V poziomowych broni z pola walki, nigdzie nie widziałem w zasadach gry wzmianki o tym, mimo to wole nie ryzykować gniewu Canisa. Osobiście uważam że zakaz ten jest bez sensu.
Wędrowcy po wyjściu z karczmy wsiedli na konie i ruszyli dalej w stronę Kendoru.
-Jutro będziemy na miejscu, jak w miare szybko przejedziemy przez las. Powiedział elf.
Hagnar Wildschwein:
-A nie ma drogi przez ubity trakt? Pełny handlarzy, wędrowców i łatwych dziewek? Nie ma szlaku uczęszcznego przez wielu znakomitych, opiewanych w balladach wojów? Przy okazji pełnego oberży i piwa dla podróżnych...- zastanowił się Domenic narzekając na zrządzenie losu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej