Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych II- Cichy zwiad
Hagnar Wildschwein:
Krasnoluda zemdliło... Jak z resztą zwykle przy teleportacji.
Hagmar:
Pojawiliśmy się w środku wioski co nieco wystraszyło krzątających się po niej chłopów. Jeden z nich opatulony w ciepły barani kożuch podszedł do nas i zapytał.
-Panowie pewno od imć Geraka hę?
-Tak, mamy tu..
-...Odebrać konie. Chłop popatrzał z zamyśleniem na krasnoluda.
-A Wy panie krasnalu dacie rade na koniu? Bo kuców to my nie mamy niestety.
Elrond Ñoldor:
Elf zachichotał pod nosem.
Hagnar Wildschwein:
-Wielceście kurwa śmieszni wszyscy. Co nie dam rady, jak dam!- żachnął się Domenic i pogładził brodę.
-Prowadź, panie tego... Chyba, że szanowni mistrzowie jazdy konnej, magii i samozadowolenia mają jeszcze jakieś załatwienia, o których mnie, podłego krasnoluda nie poinformowano...
Hagmar:
-No dobra, chodźta za mną. Chłop zaprowadził nas do stajni gdzie czekały na nas konie.
-Domenic jesteś aby pewien? Rzekłem dosiadając konia i bez przekonania patrząc na krasnoluda.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej