Tereny Valfden > Dział Wypraw

Po krew II

<< < (2/14) > >>

Gunses:
- No tak. Bo wszak lepiej rozwalić płuco i pozwolić aby cenna dla nas krew poszła się kochać... Wydaje mi się, że najlepiej, gdy ich obezwładnimy i spuścimy krew jak jeszcze będą żyć. Zapewni nam to większą ilość naszego kochanego płyny... Ah, wybacz. Mojego. Ty wszak nie chcesz być Wampirem. Zatrwożyła mnie również twa przysięga, ubicia elfa bandyty. Jesteś Elfem, w twych żyłach płynie starożytna krew. Jesteśmy rasami wyższymi. Nie zapominaj o tym, mój starszy bracie - rzekłem to i przyspieszyłem kroku - Dobrze się domyślasz. Kierujemy się w stronę Karczmy na rozdrożach. jeśli gdzieś coś wiedzą o pobliskich szajkach, to raczej tam.

Gordian Morii:
-Tylko, że ta nasz "Wyższa Krew" jest coraz bardziej kalana przez takich, czy innych wyrzutków społecznych.- zamilkł. W milczeniu przeszli dość spory odcinek drogi gdy elf odezwał się. -Zawsze możemy strzelić kilku z łuków w twarz. ÂŚmierć przyjdzie szybko a przy dobrym oku nie rozerwiemy żadnej z większych tętnic.

Gunses:
- Racja. Można by tak zrobić. Ja jednak będę starał się ogłuszyć bandytów. A o to i dochodzimy do karczmy - karczma była otoczona małym murkiem, za nim był ostrokół. Widać dzikie bestie dają się we znaki. Sama karczma była dośc duża, parterówka z zapadniętą strzechą. Przed nią znajdowały się miejsca dla koni, skład pakunków, mały warsztacik krasnoludzkiego kowala.

Gordian Morii:
-Widzisz Ty w swej szacie zakradniesz się po cichu a ja jednak w pełnym uzbrojeniu mógłbym narobić hałasu, a tym samym zaalarmować resztę bandy.- rzekł elf- A ta karczma? Będziemy szukać tutaj jakichś przydatnych informacji czy może posiadasz już informacje, że to tutaj znajduje się nasz cel?- dodał gdy znaleźli się w pobliżu ostrokołu.

Gunses:
- Nasza misja ma na celu wyeliminowanie bandytów. Wypaczonego marginesu społeczno-moralnego. Jednak nie godzi robić się tego przy ludziach prostych. W ich oczach, każdy nieznajomy, kto odbiera życie, jest przestępcą. Jeszcze tego by mi brakowało, żeby ploty poszły, że Gunses Cadacus, używa sobie mordując ludzi - przeszliśmy przez ostrokół, który nosił ślady wielorakich pazurów, kłów, nadpalenia, mieczy czy toporów. Okolica widać jest dość złowroga. Podleciał do nas pies. Zaczął ujadać i warczeć. Spojrzałem na niego, ówcześnie zdejmując maskę, zasyczałem. Pies podwinął ogon uciekł. Kot wylegujący się na jednej z beczek na dźwięk mego syku sam odpowiedział złowrogim miauczeniem, garbiąc się - Nie lubią mnie zwierzęta... A co do naszego celu. Zapewne wszyscy znają tutaj okolicznych bandytów. Na pewno ktoś będzie wiedział, gdzie jest ich prawdopodobny obóz. Wchodzimy?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej