Tereny Valfden > Dział Wypraw

Po krew II

<< < (7/14) > >>

Gordian Morii:
Heh.- elf wyprostował się i lekko uśmiechnął ciągle wpatrując się w dziada. Naraz poderwał rękę i nie odrywając wzroku od oczu włóczęgi wbił sztylet w blat stołu między położonymi na nim rękami człowieka. -Wiesz, że za takie coś mógłbym Cię pchnąć?- zrobił krótką pauzę- Uważaj z kim zadzierasz. Dobrze Ci radzę.- wypowiedział cicho acz wyraźnie i opierając się na nożu powstał z miejsca.  Wyrwał sztylet z blatu i zręcznie chowając go za cholewę buta podszedł do Gunsesa. -Widziałem, że rozmawiałeś z tamtym. Mam nadzieję, że coś od niego wyciągnąłeś bo reszta nie powiedziała nic konkretnego.

Gunses:
- Nie mam za dużo informacji. Ludzie nie są tutaj gościnni, ani rozmowni. Trudno, miejmy nadzieję, że Bandyci zaatakują nas na drodze... Wychodzimy - to rzekłszy wstałem i omijając klientele wyszedłem z karczmy.
Gdy oddaliliśmy się, usłyszeliśmy kroki. Odwróciliśmy się. W ciemnościach rozpoznaliśmy kupca z karczmy.
- Czego chcesz? - zapytał Gordian - W karczmie nie chciałeś nam pomóc, teraz za nami idziesz?
- Znam położenie obozu bandytów.... Napadli mnie, trzymali w niewoli, alem zdołał uciec.
- Gdzie to jest? - zapytał krótko wampir
- Idąc duktem przez las, napotkacie na kilka wielkich kamieni, które tworzą niby schody. Pamiętam, że tamtędy uciekałem, więc tam też szukajcie...
- Coś jeszcze? - zapytał młody Elf - Przypomnij sobie wszystko co widziałeś, co słyszałeś...
- Mają strażników na czatach... A i mówili coś, że mają przyjść ich znajomi. ÂŻe jedni zostaną w obozie inni pójdą na dukt. To wszystko...
- Dziękujemy - rzekł wampir
- Panowie.... - zająknął się kupiec - Uciekając nie było czasu, na zbieranie mojego dobytku. Pewnie wciąż są tam moje dwie złote szkatuły, do których mam klucz. Ale mniejsza ze szkatułami... Oni mają sygnet po mym ojcu. Sygnet gildii kupieckiej mego ojca, więc mają dostęp do naszych pieniędzy. A jest tam ponad 100 000 sztuk złota! Pomożecie?
- Jasne - rzekł Elf. Kupiec skłonił się i drżący odszedł do karczmy. Wampir z Elfem ruszyli dalej.

Gordian Morii:
Elf przeciągnął się i poprawił poluzowany pas. -Heh od tego ciągłego biegania strasznie mi się schudło trzeba będzie spędzić kilka dni w karczmie przy obficie zastawionym stole żeby te zaległości nadrobić.- rzekł cicho i wyszedł za wampirem, nawet nie starając się lawirować między leżącą gęsto ciżmą pijanego społeczeństwa. Szedł pewnie co chwila lekkim kopniakiem odrzucając z drogi nietrzeźwego.

-No to teraz mamy przynajmniej trochę więcej konkretów. A jednak strata pieniążków znacznie rozwiązuje język.- rzekł gdy kupiec pośpiesznie oddalił się w stronę karczmy. -Jednak dalej uważam, że część interesu przebywającego w oberży ma wiele cennych informacji o tej całej bandzie.

Gunses:
- To jest oczywiste. Wszyscy na pewno znają bandy w odległości kilku mil od tej wioski. Bandyci trzymają się swoich terenów, tylko większe szajki pochłaniają tereny mniejszych grup. Ludzie nie mówią o tym, bo informacje o językach szybko się rozchodzą i gdyby ktoś z tej karczmy nam powiedział coś o tej bandzie, to pewnie speluna poszłaby z dymem. A może oni się lubią? Może ta szajka okrada bogatych, rozdaje biednym? Gdzieś o takiej słyszałem... Myszy się zwali, albo króliki... Coś w tym tonie. No nic, tak czy siak bandyta to element świata kryminogennego, których przydałoby się likwidować. - rusziliśmy duktem prowadzącym na północ, przez las.

Gordian Morii:
-Skoro posiadamy już odpowiednie informacje na temat obozowiska bandyckiej szajki. Proponuję zachować w lesie ostrożność i spróbować napaść na obóz. Będzie tam pewnie mniej osób a przy okazji odzyskamy majątek tego kupca. Szli dość dobrze utwardzonym duktem, który po chwili marszu zaczął wić się w lesie. Pora była już dosyć późna a i cień wszędobylskich drzew sprawiał, że na drodze zapanował mrok. Z pomocą przyszedł księżyc, który swymi bladymi promieniami zdołał się przedostać przez korony drzew i nieco rozświetlić drogę wiodąca na północ. Elf wsłuchany w odgłosy nocy cały czas pozostawał czujny. Chciał być przygotowany na napaść. Otuchą napełniał go też fakt iż idący obok wampir ma zmysły dużo bardziej wyczulone od niego i z dala rozpozna niebezpieczeństwo. Gordian wypatrywał wspomnianych przez kupca kamieni, które miały zaprowadzić ich do obozu szajki.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej