Tereny Valfden > Dział Wypraw

Poszukiwania potwora - poszukiwania kostki.

<< < (8/10) > >>

Isentor:
//Substancja raz jeszcze zabulgotała, po chwili powolnym krokiem wyszedł z niej stwór podobny do tego, którego wcześniej spotkał Canis.

//Usłyszeliście rozmowę maga i paladynów:
- To znów zadziałało. Arish elishash nie potrzebuje shanapu, o wiele lepiej funkcjonuje napędzany czarną rudą.
- To niesamowite panie. Co teraz? Czy sprowadzisz swego mistrza?
- Wezwij posiłki żołnierzu. Rytuał pozostaw mnie.
//Mag wyciągnął spod płaszcza kostkę dusz, uruchomił ją. Gdy ta rozbłysła kolorami, wrzucił ją do substancji. Kostka zatonęła...

Sado:
Dracon ponownie położył dłoń na rękojeść. Uważnie obserwował ruchy stwora.
- Canis. Mieszamy się w coś cholernie poważnego. To mi nie wygląda za ładnie. Co proponujesz?

Ilu teraz jest paladynów? Możemy dojrzeć mniej więcej ich uzbrojenie?

Canis:
- Poczekajmy jeszcze...

zacząłem dalej przyglądać się...

- Gdzie ten shanaap... co to za bestie... chcą odprawić rytuał... coś zrobić będzie trzeba... będzie trzeba wrócić i opowiedzieć... ale trzeba by też to kontrolować...

Dalej przyglądałem się.

Isentor:
//Usłyszeliście przeraźliwy pisk, substancja wypełniająca maszynę zawrzała. Przez wytworzoną parę nie dostrzegliście co dokłądnie dzieje się w maszynie. Gdy pisk ustał zza oparów wyłonił się mężczyzna.

//Miliony dusz, są moje, są we mnie. Czuje się taki potężny. - rzekł. Mag oraz paladyni padli błagalnie na kolana chyląc czoło przed dziwną postacią. Mężczyzna zbliżył się do dwóch paladynów klęczących na przedzie. Położył dłonie na głowach wojów, przeszedł dalej czyniąc to innym. Paladyni zaczęli pluć czarną mazią, ich ciała i odzienie uległo przemianie. Po chwili otaczali go wypaczeni słudzy.

//Mag podszedł do mężczyzny, ukłonił się  i podał mu do rak płaszcz mówiąc - oto twoja własność panie mój Meanebie.

Sado:
Dracon oniemiał. Nie mógł się nawet trząść, gdyż był tak podniecony. "Taka energia. Taka siła. Ja..." - pomyślał, gdy ślina ściekła mu z brody. Nie mógł nic powiedzieć, ruszyć się. Patrzył i podziwiał potęgę. Po chwili otrząsnął się z tego i spojrzał na Canisa, nie wymawiając ani słowa.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej