Tereny Valfden > Dział Wypraw

Handel Zielem

<< < (6/11) > >>

Grison:
- Eeee... to wy jesteście ci... no... - zaczął wojak.
- Ekhem! To ja. Przyprowadziłem wam tych facetów od zielska - wtrącił się nagle pośrednik zeskakując z wozu.
- Aaa... to ty. Dobra chodźcie...
Chwilę potem...
- Ringo! Przyjechali ci z zielskiem! - krzyczał ten sam facet, który wcześniej z wami rozmawiał.
- Co? Kto?! Tutaj?! - pytał Ringo który wyskoczył nagle z namiotu jak poparzony.
- No ci, o których mówiłem.
- Debilu! Bodaj by twoja matka urodziła zdechłego psa zamiast ciebie! Sprowadzasz ich do obozu? Nigdy nie pokazuje się rogaczom kryjówki! - wykrzykiwał szef bandy. - Ech... pokazujcie towar, szybko! - krzyknął w stronę moma. W tym samym momencie sześciu kolejnych członków bandy oderwało się od swoich zajęć patrząc w waszą stronę. Niektórzy zaczęli podchodzić bliżej.  

// Staty Ringa i bandy takie same jak poprzednich delikwentów.

Ainur:
Wampir miał duże przeczucie że jedynym rozwiązaniem teraz jest walka jednak postanowił spróbować. - Panowie spokojnie. Ziele zostawiliśmy niedaleko stąd. Może przyniesiemy je, albo udacie się tam z nami, co? - Cały czas był przygotowany do walki i by wyskoczyć z wozu.

momo:
"Idiota..." pomyślał elf łapiąc się za głowę na słowa Ainura. - Jeśli chodzi o waszą kryjówkę, to nie macie się czego obawiać. My też nie żyjemy w najlepszych stosunkach ze strażą, delikatnie mówiąc. Jeśli zaś chodzi o interes, to tak, ziele jest niedaleko, bezpieczne, prawie 450 gotowych skrętów, z czego 250 z czystego ziela najwyższej jakości. Jednak chyba nie sądziliście, że przyjedziemy tu we dwóch z towarem wartym 15 patoli. Chcemy zobaczyć pieniądze, inaczej nie ma o czym gadać.

Grison:
- Pieniądze... - rzekł Ringo. Dawaj tu kufer - powiedział do jednego z ludzi. Po chwili mężczyzna przytargał ze sobą małą skrzynię po czym położył ją obok swego szefa. Ringo przykucnął wyciągając klucz przypięty do pasa. Skrzynia zaświeciła złotem... Jednak już na pierwszy rzut oka było widać, że znajduje się w niej o wiele, wiele mniej niż było warte ziele...

momo:
Momo próbował zapanować nad sytuacją, pamiętając jednocześnie o znacznej przewadze liczebnej przeciwników. Starał się pojąć sytuację z każdej strony, wiedział, że gdy dojdzie do walki, jedyną ich szansą będzie ucieczka, dlatego też śledził wzrokiem wszystko dookoła, by w razie czego wybrać jak najlepszą drogę ucieczki. Jednocześnie w nadziei na to, że kupcy tylko ich sprawdzają, nie próbują wykiwać, starał się prowadzić wyważone negocjacje. 
- W porządku, ale za to sprzedam wam najwyżej czwartą część tego co mamy, a myślę, że skoro jesteście tak poważanymi kupcami w tych stronach, zrobimy poważny interes. Tak jak mówiłem, za wszystko chcę 15 tysięcy, a z tego co wiem, umawialiśmy się na wszystko. Pokażcie pieniądze, bo teraz nawet nie będę zaczynać liczenia.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej