Canis wybiera się do Bractwa, zmienił charakter postaci, ma dość zła, robi w stolarni. Mierzysz w charakterystykę Jezusa nieco? 
Tak, klękaj i myj mi stopy, a pościemniamy potem ze to ja tobie myłem ok? fajnie to bierz się do roboty...
A tak poważnie, jaki zły, ja nigdy nie byłem zły a moja postać zawsze była i będzie ciepły miły mysio-pysio-różowy króliczek...
Zły to ja byłem Game master... może dlatego, że za dużo ludzi za dużo ode mnie chciało a reszta była bardzo zajęta swoją pracą... Jak ci każdy przyzna gdy przychodziło do tego że był potrzebny game master do scenariuszy czy do nauczycieli czy innych pierdół, Canisek wszystko zrobił... a że niemiałem czasu na to by sobie spokojnie przy marancie piwko chlapnąć czy fajkę zakurzyć to wszystko robiłem względem schematów żeby szybciej wszystko załatwić...
Problem był jak robiłem własne wyprawy, wtedy nie dość nikt nie wierzył że nie było scenariuszy a je iskowi wysyłałem (nie czytał bo nie miał czasu, tylko w trakcie trwania sprawdzał...) No to na wyprawach byłem dosyć lekko no nawet nie raz bardzo wredny... nic mnie nie usprawiedliwia... ale też nikt nie musiał na nie chodzić... posty sprawdzałem... trochę nazbyt skrupulatnie... Ale było minęło... teraz bym nie popełnił takiego błędu, zamiast pomagać wszystkim co do mnie pisali bym 3/4 odesłał do innych masterów a sam miał czas na tą pozostałą ćwiartkę... problem był taki że z Game Masterów tylko ja miałem czas ;] .
Można więc obwiniać mnie za wszystko itd spoko, przyzwyczaiłem się, ale nie wskażecie mi nikogo z tamtego okresu który w tamtym czasie pomógł każdemu kto tylko napisał... z dziesiątek scenariuszy które dostawałem pamiętam tylko 2 które musiałem odrzucić, reszta albo była dobra albo drobne , czasami większe poprawki...
No ale GM byłem.... i prawdopodobnie już nigdy w Marancie nie będę

więc... było minęło... A teksty że zniechęcałem graczy tym jak postępowałem... no może trochę, ale jednak tych graczy po moim odejściu itak było więcej niż jest teraz

. A ludzie nie odchodzili tylko przez wrednego caniska, ale też przez to, że mało GM pracowałi... niedość ze mało to niewiele robili (bez obrazy pany wszelkie). I powiem wam, że teraz gdybym zaczynał grę od 0 nie znając tej naszej "zabawy" w ogóle odpuścił bym sobie już 1 dnia

tyle że przynajmniej Isq mi odpowiadał jak pytałem... na wszystko odpowiedział... Chyba przeszedł długi proces resocjalizacji albo się stęsknił bo na ogół to na co 4ty msg do niego odpowiadał...
A w stolarni robię bo muszę, za coś studia trzeba opłacić a moja stara Honda to nic tylko skarbonka w którą co tydzień w tysiącach można ładować... ale i tak jej nie zmienię, będzie jeździć tak długo aż podczas jazdy zostaną 4 kółka i kierownica w łapie a reszta odpadnie.