Co ty Grison za pierdoły piszesz. ÂŻadnym namiestnikiem ani niczym takim nie byłem, ja zatwierdzałem scenariusze i nauki zaklęć (poza własną nauką... tyle że wszystkie znałem właściwie...), poza tym każdy z was miał te same prawa i to samo mógł robić co ja więc tu nikomu makaronu na oczy nie kładź.
Ty na prawdę to napisałeś, czy tylko pomyślałeś? ;/ Isek był "na urlopie" i to ty sprawowałeś jego funkcje, przekraczające możliwości któregokolwiek z pozostałych GM'mów. Wyglądało to z grubsza, tak że ilekroć chciałem coś zrobić i kontaktowałem się z Iskiem, byłem przez niego odsyłany do ciebie. Ty wtedy zazwyczaj twierdziłeś, że nie możesz tego zrobić, bo nie masz do tego prawa. Info zwrotne do Iska, który albo zajmował się tym wtedy osobiście, albo namaszczał ciebie do zadecydowania. "Canis, powiedz mu co jest tu źle."
Scenariusze czytałem całe żadne pobieżnie, gdy ktoś pisał zawsze odpowiedziałem, jeżeli cała wyprawa była do duoy to co miałem pisać? każdy podpunkt po kolei ci odsyłać do zmiany? Jak były wyprawy w których coś "mi się nie podobało" to odsyłałem co mi się nie podoba.
Ja akurat ofiarą twojego zajmowania się scenariuszami nie padłem, bo wszystko odbywało się między nami dosyć sprawnie w tej kwestii.
A wszystko inne mogliście robić tak samo jak i ja, tyle ze Gordian jeszcze jako jedyny rozdawał talenty.
No właśnie niezbyt to samo, bo Isek uznał Ciebie za kompetentnego do zajęcia się niektórymi rzeczami podczas jego nieobecności. Rzeczami, w których kwestii chyba nawet często nie wiedziałeś, że możesz decydować. Innymi słowy Iskowi się czegoś nie chciało albo nie miał czasu - "do Canisa z tym".
NPC itd tak samo i ja czekałem na zatwierdzanie jak i każdy inny, niewiem co bierzesz, ale musisz mi podesłać, też chce mieć takie niestworzone wizje.
Błyskotliwy jak zawsze. W kwestii NPC... Jak wyżej - "do Canisa z tym". Nie wiem, czemu z twojej perspektywy wyglądało to inaczej skoro do ciebie z prawie wszystkim musiałem latać.