Twoją śmierć widziałem Sado. Dołączyłem nieco późno, ale z ciekawości i opowieści Nifa itd korciło mnie żeby przeczytać choć ostatni akt twojej postaci 
ÂŁoł, a cóż to Nif o mnie opowiadał?
Za młodu w marancie, niestety, też byłem jak Canis. Wstyd się przyznawać, ale odjebywało mi, zabijałem, kłóciłem ze sobą organizację, knułem intrygi Xd Z czasem przeszło i grałem normalnie, z chorobliwą tylko chęcią zaciukania Canisa Xd Fakt, kiedyś ktoś mi zaproponował zabicie Deva (drugi raz

), nawet do Isa pisałem

W zamian mi mieli pomóc kogoś innego zaciukać, ale już nie pamiętam. To było ktoś z Oterio :p W każdym razie nawet Canisa czasami miło wspominam. Miał wprawdzie odpały i to cholernie często, miał zbyt wygórowane ego i traktował tę grę zbyt poważnie, psując innym (tka jak ja kiedyś) rozrywkę, ale czasami dało się z nim pogadać, ba nawet pomagał od czasu do czasu ;]