Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kłopoty w sklepie
Gunses:
Dwójka twoich pomocników popatrzyła po sobie i została w sklepie. Wizja walki w ajkimś ciemnym zaułku nie była im po myśli. Wyszedłeś sam. A gdy wróciłeś na uliczkę stał tam tylko znajomy żebrak. Podszedł do ciebie.
- Wybieraj wampirze. Ze mną i mą zemstą, albo przeciwko mnie. Nikt nie dowie się, ze mi pomogłeś. Co wybierasz...?
Ainur:
Wiesz co wybieram. - Ainur wyjął runę ognia, która była przypięta do pasa. - Wiem na pewno że tu skończy się twój żywot, tak więc szykuj się do walki. Więc co ty wybierasz? - Następnie szykował się do wymówienia formuły zaklęcia.
Gunses:
Gość zaburczał. Odwrócił się odszedł kilkanaście metrów. Potem zaryczał, wyrwał zza pasa nóż i zaczął biec w twoją stronę.
Ainur:
Heshar! - Wypowiedział szybko formułę wampir po czym rzucił kulą ognia w klatkę nadbiegającego przeciwnika. Po chwili odskoczył, i odbiegł od żebraka, który był już blisko. Schował runę, i teraz wyjął z pochwy miecz a jego wzrok był utkwiony w człowieka.
Gunses:
//Stat nie dostałeś, bo człek jest słabiutki. Człowiek zapalił się, gdyby nie miał nowego uniformu, tylko stare, brudne szaty, to co innego. Ale uniform palił sie aż miło. Starzec zaczął wyć i skrzeczeć, po czym runą twarz na bruk. Nie żył. Nie ma przy sobie on żadnego złota... Cały czas używając wyostrzeniaa zmysłów usłyszałeś szczęk stali i bojowe okrzyki. Dochodziły z wnętrza sklepu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej