Tereny Valfden > Dział Wypraw
Odp: II wyprawa na wyspę Goofy'ego
Gunses:
Stał się niewidzialny, potem przemienił się w nietoperze i wzbił się w powietrze. Odleciał w stronę kamiennego kegu na środku mapy...
Chwilowa niewidzialność; Przemiana w nietoperza...
//Doleciałem?
Canis:
Doleciałeś...
Gunses:
Gunses wylądował na jednym z monolitów otaczających kręgiem wejście do podziemi. Stał się Wampirem. Rana na nodze wyglądała makabrycznie. Cadacus wyciągnął dwie butelki krwi. Wampir wyciągnął sztylet z cholewy, odciął kawałek płaszcza i owinął szczelnie nogę układając ją jak najbardziej w prostej lini, starając się zapewnić jej podstawową ochronę. Gunses następnie chwycił za pierwsza butelkę (1 l) i wypił ją całą. - Ciekawe, kiedy Canis wróci... - Odsapnął, a następnie pustą butlą rzucił w stronę wejścia do krypt.
- E! Czarnuszku jesteś tam? Mam problem...
Pierwsza pomoc;
Canis:
z podziemi wyszedł szaman w asyście innego osobnika.
Tak ubranego. Ten podszedł do ciebie, obejrzał nogę, zdjął ten kawałek szaty i odrzucił go w bok, po czym zaczął nastawiać fragmenty kości. Krew zaczęła soczyście spływać na ziemię, a ci zaczęło kręcić się w głowie, zaczynałeś mdleć z utraty krwi.
Gdy ten osobnik nastawił ci kości, zabrał się za nastawienie mięśni w odpowiednich miejscach, posypywał co raz jakimiś proszkami uśmierzając ból jaki ci doskwierał. gdy wygląd przypominał nogę pod względem kształtów i ułożenia konkretnych elementów, dał miejsce do popisu szamanowi.
Szaman podszedł do ciebie i wyszeptał jakieś zaklęcie. jego dłoń zaczęła pulsować czerwoną energią, gdy przyłożyć rękę do twojej rany, energia zaczęła przepływać z dłoni do twojej nogi powodując zrastanie kości, regenerowanie mięśni i powstawanie skóry, która została wręcz wyżarta przez bestie. gdy noga była zdrowa, energia zaczęła przybierać postać brakującej krwi w twoim organizmie, poczułeś się jak nowo narodzony, pomogło temu również wypicie litra krwi, które dopiero po tym zaczęło wpływać przez jelita do krwiobiegu...
- Przyjacielu, z tą raną nie jestem w stanie ci pomóc... - powiedział osobnik ubrany w ten dziwny strój.
- Trudno... dzięki że przyszedłeś. - odpowiedział szaman.
Zacząłem już dochodzić do wieży...
Gunses:
Gunses wypił bezzwłocznie kolejny litr krwi. Dzięki wcześniejszej krwi i pomocy szamana, rany na twarzy zasklepiły się i zaczęły się goić. Gunses stanął na równe nogi, spojrzał na dziwnie ubranego osobnika.
- Dziękuje za pomoc, tobie czarnuszku, jak i twemu przyjacielowi. Jeśli można jeszcze na twarz jakieś uroki, żeby mi się to zagoiło ładnie, hm? - po czym zwrócił się do nieznanej mu osoby - Kimkolwiek jesteś nieznajomy, dziękuje. Właściwie, to kim ty jesteś?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej