Tereny Valfden > Dział Wypraw
Odp: II wyprawa na wyspę Goofy'ego
Canis:
Gdy wzleciałeś w powietrze pantera skoczyła na ciebie, o włos by uderzył ciebie głową. ruch jego ciała wywołał podmuch wiatru, który spowodował przymusowe spaczenie z kursu, na twój pech przybliżyło ciebie to do szarżującą na ciebie Bestię Malara w postaci rosomaczego zabójcy. Ten wyprowadził uderzenie swoją masywną łapą, co spowodowało, ze uderzyłeś w pień drzewa. trzeci nietoperz także zleciał na ziemię i zaczął zmienianie swojej formy...
Gdy umiera przyjmuje formę Pantery.
Gunses:
Smutasek ; [
Gunses odmienił się w Wampira, chwycił za łuk. Jego pozycja nie była dogodna, wiec szybko wstał i wyszedł na linię prostą, aby drzewo nie zastawiało mu drogi. tej samej chwili, kiedy zdejmował łuk, nałożył dwie zatrute strzały na cięciwę. Cofał się w tył mierząc. Bestie nie czekały na oklaski. Od razu biegły w stronę Gunsesa. Syk strzał, syk cięciwy... Strzały poszybowały w panterę i rosomaka, celując im między oczy. W tym samym czasie gdy strzały zmierzały ku swoim celom Wampir zarzuciwszy łuk przemienił się w nietoperza i wzbił się w górę...
Walka łukiem - V; Celny strzał; Potężny strzał; Strzał dwoma pociskami; Przemiana w nietoperza.
40 - 2 = 38 zatrutych strzał z brązu (trucizna z czarnego bzu)
Canis:
Rosomak spróbował odskoczyć, lecz jego waga, ciężar spowodowały, ze w pełni nie uniknął strzały, strzała wbiła mu się w łapę. Rosomak zaczął wygrzebywać z rany strzałę, i rana zaczęła się goić mimo trucizny. Pantera w pełni uniknęła strzały, nie zdążyłeś odłożyć łuku, a pantera robiąc unik przed strzałą wykonała przygotowanie do skoku i skoczyła na ciebie przewracając na plecy, Pantera wykorzystała atak Rozszarpanie i zadała ci ostrymi pazurami ranę na twarzy, po czym zeskoczyła z ciebie by móc się delektować tym co uczynisz.
Trzeci nietoperz zdążył zmienić się w panterę i również zmierzał do ciebie by zaatakować.
Gunses:
Złapał za upuszczony łuk i stał się niewidzialny. Dzięki odporności na ból, poszarpana twarz nie przeszkadzała mu w dalszych atakach. Narzuciwszy łuk na plecy, wyciągnął miecz. Wampir był pewien, że dzięki wyostrzeniu zmysłów Bestie Marala już go słyszą i wyczuwają gdzie jest. Toteż nie miał za dużo czasu. Skacząc na rosomaka, wykonał dwa piruety, aby odskoczyć jak najbardziej od panter. Po pierwszym piruecie stał się widzialny, tuż przed rosomakiem. Zwinnie wykręcając miecz ku ziemi wykonał potężny cios połączony z pchnięciem, kierując ostrze w głowę i czaszkę bestii, po czym wyskoczył w kolejny piruet...
Jeśli coś mogło przesądzić o powodzeniu, to wyuczone ruchy, zdyscyplinowane ciało i szczęście.
Walka mieczem - V; Potężny cios; Pchnięcie; Chwilowa niewidzialność; Odporność na ból; Szczęście.
Canis:
Rosomak nie dał się zwieść twoim sztuczkom jak i pantery. gdy pojawiłeś się przed rosomakiem ten chwycił ciebie pyskiem za togę, zadałeś mu cięcie, lecz nie trafiłeś w czaszkę jak mierzyłeś, lecz z powodu ruchu rosomaka trafiłeś w jego łapę odcinając ją. Rosomak zacisnął paszczę z bólu miażdżąc ci nogę, krew zaczęła szybko spływać. w wyniku poszarpanych i zerwanych ścięgien w nodze, ba złamanej kości przewróciłeś się i poruszanie się na nogach jest niemożliwe. Rosomak puścił oczywiście nogę i odsunął się na zbocze by moc zregenerować, natomiast zastąpiły go na polu dwie pantery rzucając się na ciebie...
--- Cytat: Gunses w 07 Sierpień 2009, 22:25:43 ---Smutasek ; [
--- Koniec cytatu ---
:-[ :angel:
machinalnie przygotowałem się do rzucenia jednocześnie trzech zaklęć w kierunku najbliższych czterech panter i zmieniajacego się nietoperza, kształty które przybierał zaczęły przypominać rosomaka.
- IXEAXI! [Zaklęcie: Pozbawienie ÂŻycia; Magia Krwi]
Energia która wypłynęła z dłoni pomkneła w kierunku najbliższej pantery, która mnei atakowała, jednocześnie wypowiadałem kolejną inkantację:
- XUIII! [Zaklęcie: Zabójcze Pnącza, Amarangol]
Energia uderzyła zielonym promieniem w ziemię metr przed celem będącym dwie pantery i zaczęły wyrastać dzikie pnącza. Zaklęcie Pozbawienie życia wyrwało całą energię witalną z ciała bestii Malara, która z kolei padła martwa i zaczęło przenosić do mojego ciała jako pożywienie, uzupełnienie moich sił witalnych, nic w moim ciele to nie zmieniło.
w ten czas wypowiedziąłem trzecią Inkantację.
- XUIH! [Zaklęcie: Zew Beliara; Magia ÂŚmierci]
Przed moją dłonią formował się okrągły pocisk. W tym czasie dzikie pnącza uchwyciły dwie pantery i zaczęły ściskać a pozostałe pnącza, które wyrosły bo pnączy było kilka, zaczęły kolejno uderzać we więzione bestie. bestie zaczęły mocno krwawić, lecz ich zdolności regeneracyjne nie pozwoliły na zgon. Pocisk Zew Beliara pomknął w zbliżająca się nieubłaganie bestię. Gdy pocisk uderzył doszło do wybuchu, ciało bestii okryła czarna mgła, która gdy w miarę szybko się rozpłynęła zobaczyć można było zeschnięte, pozbawione ducha ciało.
Bezpośrednio gdy już wszystko odnośnie zaklęć wykonałem włącznie z kierowaniem pocisku, zdjąłem kostur i chwytając go jak dzidę pchnąłem w jedno ze spętanych przez pnącza bestii wbijając w ciało na wylot, zgodnie z tym, ze jest to broń błogosławiona doszło do doznania ogromnych, niedających się tej bestii ran do zregenerowania [Specjalizacja: Walka Kosturem V {wykrozystując błogosławieństwo broni}]. Bestia szybko umarła posiadając jeszcze obce ciało jakim jest kostur. gdy doszło do zgonu wyciągnąłem szybko kostur i identycznie z robiłem ze spętanym w odległości metra drugim osobnikiem, gdzie będąc blisko zdołałem przebić szyję na wylot ostrym zakończeniem kostura [Specjalizacja: Walka Kosturem V {wykrozystując błogosławieństwo broni}], również doszło do zgonu, jako że poświęcona broń i rana zadana w szyję, gdzie zaczął się dławić własną krwią.
Przez tę całą akcję całkowicie zapomniawszy o ostatnim przeciwniku, który dokonywał transformacji z nietoperza w rosomaczego zabójcę, gdy przypomnaiłęm sobie o nim, odwróciłem się w jego stronę i zauważyłem, ze ten już szarżuje w moją stronę.
Wiedząc ze nie warto odwlekać walki z nim schyliłem się prawą ręką sztylet w nogawce jednocześnie trzymając wyciągniętą lewą rękę i wypowiadając inkantację zaklęcia.
- RQII! [Zaklęcie: Dotyk ÂŚmierci; Magia Krwi].
gdy rosomak rzucił się całym swoim cielskiem na mnie uderzyłem w jego brzuch lewą ręką, na której zaczęła pulsować czarno siwa energia zaklęcia. przy bezpośrednim dotknięciu energia przepłynęła do ciała tworząc na styku ciał niewielki wybuch tworzący ranę na ciele bestii Malara, a pozostała energia przepłynęła powodując błyskawiczne obumieranie tkanek ranionego miejsca rozprzestrzeniając się za pośrednictwem krwi po innych częściach ciała. Gdy lewą ręką dotykałem ciała, jednocześnie gdy zaklęcie zaczynało działać, zadałem cięcie ostrzem sztyletu przez szyję, aby spowodować szybki zgon bestii [Specjalizacja: Walka Sztyletem IV]. Bestia itak uderzyła w moje ciało i przygniotła mnie do ziemii swoim martwym cielskiem gdy juz życie wyzioneła. ja spod ciała teleportowałem się bezposrednio obok [Atrybut: teleportacja]. wstaem z ziemii i zacząłem oprawiać zwierzynę. [Atrybut: Pozyskiwanie: Pazurów] i [Atrybut: Obdzieranie z futer małych zwierząt]
- Jestem ciekaw jak szaman mógł przeżyć to zaklęcie... bestia malara umarła... ale szaman nie... coś tu nie pasuje...
Zastanawiałem się zdejmując futro i pazury stworzeń.
Wszystkie 5 zabite.
Pozyskałem:
5 x Futro Bestii Malara
20 x Pazury Bestii Malara
I ruszyłem dalej w kierunku wieży...
~~ Kolejno użyte zdolności: ~~
[Zaklęcie: Pozbawienie ÂŻycia; Magia Krwi]
[Zaklęcie: Zabójcze Pnącza, Amarangol]
[Zaklęcie: Zew Beliara; Magia ÂŚmierci]
[Umiejętność: Walka bronią oburęczną] razem z [Specjalizacja: Walka Kosturem V {wykorzystując błogosławieństwo broni}]
[Umiejętność: Walka bronią oburęczną] razem z [Specjalizacja: Walka Kosturem V {wykrozystując błogosławieństwo broni}]
[Zaklęcie: Dotyk ÂŚmierci; Magia Krwi]
[Umiejętność: walka bronią jednoręczną] razem z [Specjalizacja: Walka Sztyletem IV]
[Atrybut: teleportacja]
[Atrybut: Pozyskiwanie: Pazurów] i [Atrybut: Obdzieranie z futer małych zwierząt]
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej