Tereny Valfden > Dział Wypraw

Odp: II wyprawa na wyspę Goofy'ego

<< < (9/47) > >>

Gunses:
Wampir powoli okrążał człowieka. Sięgnął po miecz. Srebro zalśnił, zamigotało, pociągnęło za sobą smugę świetlistego błysku podczas młyńca. Gunses opuścił miecz w duł, ale cały nie zwolnił mięśni. Miał je cały czas gotowe do ataku...
- Witaj, nieznajomy.

Canis:
- Spokojnie mój przyjacielu, przejdźmy się. Zapraszam.

Powiedział i wskazał ręką na otwarty grobowiec, po czym zaczął schodzić do podziemi

- jesteś wampirem, chcę ci przybliżyć historię naszej wyspy, chyba, zę wolisz później, razem z Canisem, ale wątpię czy on mi pomoże... za to może ty...


Zacząłem już dochodzić do końca schodów, tworzyło to najprawdopodobniej okrągłą salę, stanąłem przed wejściem do niej i wyjrzałem by zobaczyć co jest w centrum sali...

Gunses:
- Słuchaj starcze - rzekł Wampir i zmusił dziada do odwrotu - Wszystko to, z czym nie zgodził by się Canis, i w czym by ci nie pomagał obejmuje również mnie. Czego chcesz ode mnie? Taki życzliwy jesteś? Twoje rany wyglądają jakbyś dostał czymś potężnym, pewnie czarem. Powiedz szczerze. Canis cię tak załatwi? Teraz wystajesz na mnie i zapraszasz w głąb jakiejś czarnej nory? Jeśliś mag, to może chcesz i zabijesz mnie. Kula Ognia zza węgła i wampir leży nieżywy. Pasowało by ci to, prawda? Powtarzam pytania, czarnuszku. Kto ci zadał te rany i czym się kierował? Czego ode mnie chcesz, w czym mam ci pomóc? Po co mamy schodzić to tych podziemi, w których ja, wampir, nim zdążysz wyskandować inkantacje zdążę uciąć ci ten czarny ryjek? Mów!

//Ino napisz tak, żebym wiedział o co lotto

Canis:
- Lojalność... niewygladałbym tak teraz, gdyby dawny wódz tej wioski i zabitych tutejszych ludzi znał to słowo i względem niego kroczył... nieważne... Tak, ten nadęty imbecyl mnie tak urządził, a wszystko dzięki naiwnemu wodzowi wybitej do nogi, pominąwszy dwie kobiety, wioski. Nie miałbym celu ciebie zabić, poco, bez czyjejś pomocy nie wrócę do dawnej świetności i śmierci temu nekromancie nie zadam. Ogarek mego żywota dogasa, nie jestem już wstanie utrzymać się przy życiu, cud że jeszcze egzystuję. Proszę, bez wyzwisk... Może i ryjek czarny, może nad przepaścią w otchłanie piekielne, ale beze mnie to ty niewiele zyskasz... a możesz mieć całą tę wyspę... Tylko musisz mi pomóc...

Gunses:
- Całą wyspę powiadasz? Ha ha! Zrobić w konia Canisa i czekać jego zemsty? Sadysta znowu wpychał by swój kostur tam gdzie nie trzeba! Ale tą wyspą łechcesz moje ego... - Gunses udawał, ze połkną haczyk, że dla tak marnego zysku, jest gotów porzucić i zaprzepaścić misję nekromanty - Więc co mogę zrobić, dla ciebie, czarny przyjacielu? Mów tylko szczerze, bez wykrętów. Ja, Wampir, nie znoszę kłamstwa... Mój miecz również.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej