Tereny Valfden > Dział Wypraw
Odp: II wyprawa na wyspę Goofy'ego
Canis:
Podszedłem do wieży słyszałem dobiegajace ze szcytu identycznej wieży co spotkał Gunses jeki i wycie, przypominające wycie smoka czy demona.
Bezpośrednio przed drzwiami ujrzałem ognisty płomień.
- Witaj Canisie, tyś oprawcą tych mieszkańców, tutejszej ludności i tys pogrzebał i żywotów wiele. Co ciebie usprawiedliwia? czym się keirowałeś?
- Kim jesteś?
- Jestem strażnikiem tej wieży. Każda wieża ma strażnika, każdy z nich chcę rozmowy, ukojenia i spowiedzi, twoim zadaniem jest udobruchać nas i spowodować byśmy wam zaufali...
- Skąd wiesz, ze jest nas więcej?
- Każdy z tych pięciu punktów jest ze sobą powiązany osoba szamana, tak wiem, zabiłeś go ale jego moc nie słabnie, ba szamana dusza rośnie w siłę. każda wieża jest filarem wyspy, każda z wież określa jedną cnotę, Mądrość, szlachetność, siłę, potęgę i wiarę.
- Dobrze, dziękuje ci płomieniu życzliwy. Jestem tutaj z powodów całkowicie nie szlachetnych, ba bardzo egoistycznych i jest to dla mnie trudne ale konieczne, wybacz.
- Opowiedz dokładniej...
- każda z tych wież pełni funkcję również latarń prawda? więc na punktach obserwacyjnych można umieścić szpiegów, którzy swym zasięgiem całą wyspę obejmą i moje życie ochronią. Chcę by ta wyspa stała się domem mego serca. Jestem liszem...
- Rozumiem... Pozwolę ci na przejście bramy i przełamanie pieczęci tylko pod jednym warunkiem... zadoścuczynisz...
- Co mam uczynić?
- Będziesz miał syna, biedzie podobny z temperamentu i biegłości w magii do ciebie, wychowaj go na podobnego tobie lecz w sercu zakorzeń mu dobro i poszanowanie cudzych wartości, a poza tym stwórz strażnika bagien którego twój przyjaciel unicestwił, wtedy i jego pieczęć otworzysz, a my dla twej ochrony wież strzec będziemy...
- Dziękuję. Tak uczynię.
- "Twe serce czyste niczym łza, szamanie on musiał dotknąć dna"...
Ziemia się lekko zatrzęsła.
Podszedłem do drzwi i zauważyłem, że srebro, srebrne długie i ostre kolce zmieniają się w ciecz, włożyłem rękę i zauważyłem, że da się przez to przejść, przeszedłem na druga stronę, znalazłem się w środku pomieszczenia, w pobliżu krętych schodów prowadzących ku górze, ku epicentrum skąd odgłosy dochodziły. zacząłem biec po schodach w górę...
Wleciałeś na górę, zauważyłeś, że w okrągłej niewielkiej sali stoi ogromna zdobiona srebrem waza, jak gdyby miejsce gdzie można rozpalić ognisko, w rogu stała skrzynia a w niej jakieś flakoniki z cieczami, widizałeś z oddali ze są przyklejone jakieś etykiety... koło misy na ognisko zauważyłeś, ze jest dziwny prostokątny właz, lecz wygląda identycznie co drzwi, jest zbudowane z ostrych i długich kolców, niepozwalających się zbliżyć do tego...
Gunses:
Gunses wleciał do wieży i przemieniłem się w wampira. Krążąc po pomieszczeniu, wyciągnął zza pasa buteleczkę krwi i upił połowę, aby nie osłabnąć. Następnie dokładnie obejrzał srebrną czarę, jak i buteleczki. Przyjrzał się szczególnie etykietką zawieszonym na nich.
Canis:
Były dwa niewielkie flakoniki bez etykiet, jedna mikstura leczenia 0,3 l; jeden słoik błota i osobno zamknięte ludzkie oczy w innym słoju...
Gunses:
Wampir obejrzawszy wszystko, zarył w pamięci to, co widział. Po czym przemienił się w nietoperza ni odleciał z wieży nie dotykając niczego. Gdy doleciał do znanego mu już miejsca, na środku mapy. Miejsca, w którym znaleźli się po teleportacjai z Valfned, odmienił się w wampira i ruszył raźnie w stronę północnej wieży.
Przemiana w nietoperza
Canis:
Gdy pojawiłeś się przy kamiennym grobowcu ujrzałeś poważnie rannego człowieka. było dość niski, łysy, czarnoskóry mężczyzna opierający się na drewnianym kiju. zobaczyłeś, ze ma rozdartą zniszczoną szatę na brzuchu, i obumarłe ciało w tym miejscu, widziałeś także smugi ciemnych żył przechodzące przez twarz, jak gdyby zastygłe i obumarłe elementy na ciele.
- Witaj.
Powiedział z życzliwym uśmiechem do ciebie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej