Tereny Valfden > Dział Wypraw
Odp: II wyprawa na wyspę Goofy'ego
Canis:
- Czyli jeden drugiego ma sobie podporządkować... dobrze...
kumulowałem juz w tym czasie energię magiczną w prawej dłoni. skierowałem ją w stronę szamana i spojrzałem na niego, który z niecierpliwością czekał na reakcję dotycząca jego propozycji.
- Oczekuję bezwzględnej posłuszności szamanie... bezwzględnej... XEGA! [Zaklęcie: Zniewolenie; magia śmierci]
gdy wypowiedziałem zaklęcie, energia przepłynęła z dłoni do głowy szamana powodując ogromny ból i zniewalając jego wolną wolę. zaczął miotać się, podczas gdy próbował opierać się zaklęciu, lecz po 30 sekundach poddał się i zaczął wykonywać moje rozkazy.
- Później zrobię z niego wiecznego sługę... Mam nadzieję, ze pomożesz mi Gunsesie, a wy, czcigodni nieznajomi oszczędzicie mi pomocnika...
- Zdałeś test... niech ci będzie... Weź ten prezent.
Podał mi księgę i mapę.
- Z czasem dane będzie ci zrozumieć księgę i odczytać mapę, panowie wojny, śmierci, zniszczenia i mroku dają tobie klucz do wrót...
ziemia zatrzęsła się...
- Dobrze, formalności stało się zadość. Przysłano nas także, aby pomóc ci w osiągnięciu celów, nie mamy co robić, masz jakieś, życzenia? Pókim życzliwi.
- Przyjdzie czas, kiedy będę potrzebował przemeblowania wyspy, ponoć potraficie niszczyć budynki i w ogóle ziemię.
- Tak... niszczyć, przesuwać, modyfikować, nadawać właściwości... wszystko...
- Dobrze... mam nadzieję, że keidyś jeszcze pomożecie mi tymi zdolnościami.
- Na księdze masz złotą pieczęć, uderz młotem i wypowiedz moje imię Dende, wówczas przyjdę, lecz nie nadużywaj mej życzliwości...
Powiedział i zniknął.
- jeszcze cie dorwę blada namiastko wojownika.
i także zniknął.
Gunses:
- Już po imprezie - Dodałem sarkastycznie, w głębi ducha będąc jednak bardzo uradowany z odejścia Dendego i jego niebieskiego znajomego - To możemy zaczynać wykonywanie twego planu. Proponuje spotkanie z Belkerem. Można by też pomyśleć, co zrobić w sprawie braku jednej z wież.
Canis:
- A poco mi ta wieża, Dende zmieni mi kształt wyspy i będę tym bardziej bezpieczny. Prowadź więc, Szaman będzie za nami szedł...
Gunses:
Ruszyłem więc w stronę wieży, przy której stróżował Belker. Po kilkudziesięciu minutach marszu, znajdowaliśmy się przed wieżą. Belker był ewidentnie niespokojny.
- Ty z nim pogadaj, Canis - rzekłem do Lisza.
Canis:
- Ty jesteś tym rzekomym właścicielem wyspy?
Zapytał Belker z pogardą.
- Ta. Czego ode mnie chcesz.
Odpowiedziałem
- Ten wampir powiedział, ze wynagrodzisz mi wieczny pobyt tutaj i ochronę wieży.
- Tak, damy ci żyć.
- Haha!! Ty chyba...
- Jak coś sie niepodoba to mogę już ci je odebrać... Wiesz kto ciebie tu przysłał prawda?
powiedziałem i wskazałem opętanego szamana wykonującego moje rozkazy.
- Nie problem odwołać ciebie, a i zniszczyć da radę.
- Wynoście się...
Powiedział na koniec wściekły Belker.
- Coś tam jeszcze Gunsesie?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej