Tereny Valfden > Dział Wypraw

Odp: II wyprawa na wyspę Goofy'ego

<< < (35/47) > >>

Canis:
- Czyli jeden drugiego ma sobie podporządkować... dobrze...

kumulowałem juz w tym czasie energię magiczną w prawej dłoni. skierowałem ją w stronę szamana i spojrzałem na niego, który z niecierpliwością czekał na reakcję dotycząca jego propozycji.

- Oczekuję bezwzględnej posłuszności szamanie... bezwzględnej... XEGA! [Zaklęcie: Zniewolenie; magia śmierci]

gdy wypowiedziałem zaklęcie, energia przepłynęła z dłoni do głowy szamana powodując ogromny ból i zniewalając jego wolną wolę. zaczął miotać się, podczas gdy próbował opierać się zaklęciu, lecz po 30 sekundach poddał się i zaczął wykonywać moje rozkazy.

- Później zrobię z niego wiecznego sługę... Mam nadzieję, ze pomożesz mi Gunsesie, a wy, czcigodni nieznajomi oszczędzicie mi pomocnika...

- Zdałeś test... niech ci będzie... Weź ten prezent.

Podał mi księgę i mapę.

- Z czasem dane będzie ci zrozumieć księgę i odczytać mapę, panowie wojny, śmierci, zniszczenia i mroku dają tobie klucz do wrót...

ziemia zatrzęsła się...

- Dobrze, formalności stało się zadość. Przysłano nas także, aby pomóc ci w osiągnięciu celów, nie mamy co robić, masz jakieś, życzenia? Pókim życzliwi.

- Przyjdzie czas, kiedy będę potrzebował przemeblowania wyspy, ponoć potraficie niszczyć budynki i w ogóle ziemię.

- Tak... niszczyć, przesuwać, modyfikować, nadawać właściwości... wszystko...

- Dobrze... mam nadzieję, że keidyś jeszcze pomożecie mi tymi zdolnościami.

- Na księdze masz złotą pieczęć, uderz młotem i wypowiedz moje imię Dende, wówczas przyjdę, lecz nie nadużywaj mej życzliwości...

Powiedział i zniknął.

- jeszcze cie dorwę blada namiastko wojownika.

i także zniknął.

Gunses:
- Już po imprezie - Dodałem sarkastycznie, w głębi ducha będąc jednak bardzo uradowany z odejścia Dendego i jego niebieskiego znajomego - To możemy zaczynać wykonywanie twego planu. Proponuje spotkanie z Belkerem. Można by też pomyśleć, co zrobić w sprawie braku jednej z wież.

Canis:
- A poco mi ta wieża, Dende zmieni mi kształt wyspy i będę tym bardziej bezpieczny. Prowadź więc, Szaman będzie za nami szedł...

Gunses:
Ruszyłem więc w stronę wieży, przy której stróżował Belker. Po kilkudziesięciu minutach marszu, znajdowaliśmy się przed wieżą. Belker był ewidentnie niespokojny.
- Ty z nim pogadaj, Canis - rzekłem do Lisza.

Canis:
- Ty jesteś tym rzekomym właścicielem wyspy?

Zapytał Belker z pogardą.

- Ta. Czego ode mnie chcesz.

Odpowiedziałem

- Ten wampir powiedział, ze wynagrodzisz mi wieczny pobyt tutaj i ochronę wieży.

- Tak, damy ci żyć.

- Haha!! Ty chyba...

- Jak coś sie niepodoba to mogę już ci je odebrać... Wiesz kto ciebie tu przysłał prawda?

powiedziałem i wskazałem opętanego szamana wykonującego moje rozkazy.

- Nie problem odwołać ciebie, a i zniszczyć da radę.

- Wynoście się...

Powiedział na koniec wściekły Belker.

- Coś tam jeszcze Gunsesie?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej