Tereny Valfden > Dział Wypraw

Odp: II wyprawa na wyspę Goofy'ego

<< < (33/47) > >>

Canis:
widziałeś z oddali szczyt wieży do której poszedłem...

Gunses:
Zniżyłem swój lot. Przede mną wyrosła Bestia Chaosu. Stałem się Wampirem i szybko przemówiłem.
- Jestem przyjacielem Canisa. Muszę się szybko z nim widzieć. To sprawa naszego życia lub śmierci. Otwórz mi drzwi, abym mógł wejść do wierzy, proszę - mówiłem szybko, co chwila oglądając się za siebie.

Canis:
- nie
 w następnej chwili za tobą pojawił się szaman w kłębie czarnego dymu.
- Iphuxuyship, Ush Anashhu Gryshiltu!

szaman wypowiedział zaklęcie krzyku umarłych, a od jego ciała błyskawicznie zaczęła rozprzestrzeniać się zielonkawa fala by uderzyć osoby w promieniu kilku metrów od niego, powodując zgony. rozległ się ogromny wrzask.

gdy zaczął dobiegać dźwięk machinalnie ze schodów teleportowałem się (Atrybut: Teleportacja] przed wejście, chwyciłem za ramię Gunsesa i telekinetycznie związałem się z bestią chaosu i teleportowałem nas na szczyt wieży oddalając się dostatecznie od szamana, by zaklęcie nie miało skutków. po kilkunastu sekundach teleportowałem nas z powrotem przed wejście.

- Dość tego! Szamanie, ocipiałeś do reszty? chcesz mnie zabić prosze bardzo, ale jak wrócę na valfden nie chce być chwalony przez wampiry, że ich przywódca na mojej wyprawie padł...

Gunses:
- Canis weź go. To jakiś pomyleniec. Najpierw chce cię zabijać, a potem mnie. A tak miedzy nami - rzekłem zza pleców Nekromanty - Wieża, do której się udałem poszła się pierdolić, za sprawą dwóch typków, których tylko patrzeć jak się zjawią. Istoty nie z tej ziemi, a raczej z piekła, bym powiedział. W kilka sekund cała wieże i ziemie dookoła niej rozwalili. Chcą dać komuś dar. Tobie chyba, bo po co by do mnie przyłazili. Zaraz pewnie tutaj sobie przybędą. Strażnik innej z wież Belker, chce cię widzieć, bo mi nie wieży. Pewnie też niedługo tu będzie. Jednym słowem chujowo się porobiło... A i ta Bestia Chaosu, niewychowana jakaś.

Canis:
- Bestia wychowana, pomaga właścicielowi wyspy, a nie tobie, ty tylko gość, ta wyspa ma być bezpieczna przed gośćmi, wybacz, ale nawet przed tobą... Jakie istoty, nikt od tak fragmenty wyspy nie może rozwalić, co dziś wąchałeś. Z Belkerem pogadamy, w ostateczności zabijemy. Szamanie, wytłumacz, o co chodzi i konkretnie, bo czasu nie ma.

- Ten Wampir chce ciebie zgładzić!

- On dobrze wie, ze a dzień dzisiejszy i w tej sytuacji to w pełni mnie nie zabije...

- Ah... podstęp...

- O co chodzi czego chcesz...

- Dochodzę do wniosku, że niewarto walczyć ze sobą, gdy można połączyć zwoje siły i stworzyć doskonałą współpracę...

- Mi nie potrzeba współpracy, mi trzeba podwładnych.

- No dobrze, mogę wykonywać twoje polecenia...

- Tak? Przemyśl to...

- Jestem pewien.

- Dobrze wiec...

Uniosłem rękę, lecz w chwilę później dwa kłęby zielonkawego dymu pojawiły się, a z nich Dende i jego przyjaciel wyszli.

Spojrzałem pytajaco na Gunsesa.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej