Tereny Valfden > Dział Wypraw

Odp: II wyprawa na wyspę Goofy'ego

<< < (32/47) > >>

Gunses:
- Cóż za potęga - powiedziałem całkiem prawdziwie - Canis nie zna takich sztuczek. Ciężko mi na sercu, ale wole sprzymierzyć się z wygranym niż z przegranym. Pomogę ci w zniszczeniu Nekromanty.

Canis:
Szaman skrzywił sie we wrogim uśmieszku.
- A więc pozwoli mi przyłączyć się do niego, jeśli jego przeciwnika zwalczę! GIÑ! Ipush Grash, Osh Isarishash!
Wypowiedział zaklęcie kuli ognia [Naurangol] celując w ciebie. Ognista kula pomknęła w twoją stronę... masz dosłownie kilka sekund na reakcję...

Gunses:
Słowa wydobywające się z ust Szamana były ohydne. Od razu zorientowałem się, że coś jest nie tak. Inkantacja zaklęcia. Kula ognia. Byłem całkowicie skupiony i skoncentrowany. Chodziło bowiem o moje życie. Tylko koncentracja, tylko skupienie. Ruchy wykonały się samodzielnie, automatycznie. Szybkie wybicie, unik, odchylenie, przekręcenie korpusu. Kula ognia przemknęła przed mym torsem, uderzając we wszystkie strony gorącem. Tylko koncentracja. Przemiana w nietoperza. Szybki koszący i zwodniczy lot. Tylko koncentracja, wyostrzone zmysły. Zapamiętana droga. Szybki lot. ÂŚwieże powietrze. Tylko koncentracja... Wyleciałem na zewnątrz, wzbiłem się na wysokości 30m w górę i stałem się niewidzialny, aby sprawdzić czy szaman będzie mnie gonił czy nie.

Canis:
usłyszałeś wymowny jęk i serię trzasków, gdy spojrzałeś za siebie, widziałeś punktowe czarne kłęby dymów, w których pojawiał się na ułamki sekund szaman używając co chwilę teleportacji co kilka metrów (również w powietrzu, na wysokości) by dopaść ciebie jak najszybciej.
- Nie uciekniesz mi... zginiesz...

Gunses:
Ruszyłem więc co sił w skrzydełkach ku wieży, do której zmierzał Canis. Chcąc jak najszybciej do niego dotrzeć. Mając wyostrzone zmysły chciałem jak najszybciej znaleźć samego Canisa, albo wieżę, do której się udał.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej