Tereny Valfden > Dział Wypraw
Odp: II wyprawa na wyspę Goofy'ego
Canis:
- Poco mam iść, skoro tego Nekromanty nie ma? w miedzy czasie się uleczę, to ty mnie zmotywuj.
Gunses:
- Przybyły dwie potężne istoty. Przybyły po Maga, chcąc go nagrodzić. Czakają tam... na górze - rzekłem to z przygnębieniem i szczerościa - Mogą ci pomóc w walce z Nekromantą. Musisz jednak spotkać się z nimi pierwszy. Ruszaj czym prędzej na górę. Jak tam już będziesz, sprowadzę ich.
Canis:
- widzę, ze kłamiesz, a raczej nie ejsteś ze mną w pełni szczery... poza tym wiem o bramie.
Gunses:
Skoczyłem z wybicia nóg. Stałem się niewidzialny. Wykonałem salto, potem piruet. Obnażyłem miecze. Dotknąłem ostrzem ciała szamana, stojąc za nim.
- Wiesz, że nie mogę cię zabić. Canis tego nie dokonał, ja też tego nie dokonam. Rany jak widzę, jeszcze bardziej cię wzmacniają. Nienawidzisz, Canisa, ale czemu pałasz nienawiścią do mnie, tego nie wiem. Nie wyjdziesz, to mnie zabiją. Wyjdziesz to może darują mi życie. Wyjdźmy proszę, z tych katakumb. Chodź ze mną, tam, na górę.
Canis:
szaman przyłożył rękę do ostrza broni, zobaczyłeś, że nawet na dłoniach wycinał sobie wnętrza, gdzie teraz narosła dzika skóra. opiął palcami powoli ostrze i szepnął coś, czego nawet wyostrzenie zmysłów a i bliskie stanie nie wychwyciło. jego ręka zabłyszczała błękitnie po czym jego ręka przeszła przez ostrze, jakby go tam nie było...
- Twa broń i twój pancerz mi nie przeszkodzą przed zabiciem ciebie... Miałeś szansę przyłączyć się do mnie, pomóc w odrodzeniu i zwalczeniu Canisa... teraz mam inną, lepszą wizję, lecz w niej przeszkadzasz mi ty...
Ponownie szepnął coś, coś podobnego. Jego całe ciało rozbłysło błękitem i przeszedł przez twoje ostrze jakby go nie było...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej