Tereny Valfden > Dział Wypraw
Klucz ziemi - Zachód
Hagnar Wildschwein:
-No powim szczerze, że jak krasnoludzka kobita nie wyglądasz ani jak topór czy młot bojowy, także ci nie powiem żeś pikny, ale rachuba mi wychodzi inaczy. Zginiesz ty dostanę to czego chcę, zginą oni też dostanę to czego chcę, a do tego pieczyste i miód. Może nawet się z tobą podzielę... pieczystym. Mam ci ja nadzieję, że wiesz co nieco o krasnoludach. Umowa to umowa... Dobilim widze targu. Wyglądaj mnie prędko- rzekł Domenic niemal pewny swojego. Czyżby aż za bardzo? Walka z bandą nie wydawała mu się wielkim wyzwaniem, a gdyby demon go oszukał... sroga, by go kara spotkała. Nie zrobi tego pomyślał krasnolud Jeśli widział kiedykolwiek oszukanego krasnoluda
Gunses:
Idąc znaowu napotykasz owych ludzi. Zauważyli cię, jak wychodzisz z jamy
- Ubiłeś bestie? - zawołał jeden - Miodu mu, miodu! Potworzysko ubite!
Hagnar Wildschwein:
-A cożeś myślał? Srałem se spokojnie pod krzakiem, a ten cholernik pod mą rzycią ziemię poruszył i śmiał się w najlepsze. Teraz to ja się śmieję, bo leży ci on na skale i ni dyga nawet. Chodźcie sami zobaczyć.
Krasnolud wciąż trzymał w ręce topór. Nie wydało się to dziwne jego "kompanom". I to ich zgubiło. Ledwo cała 8 zagłębiła się w jamie, a topór krasnoluda zaświszczał w powietrzu, a on sam obrócił się na pięcie ku wyjściu. Potężne ostrze topora zagłębiło się w prawym boku przeciwnika. Jucha splamiła ściany i posadzkę jaskinii.
Będę musiał demona przeprosić za pobrudzenie mieszkania, psia jego mać! pomyślał Domenic. Reszta bandy nawet nie zorientowała się skąd i od kogo pad cios. Nim dwoje idących za krasnoludem rozbójników zauważyło ociekające ostrze broni należącej do syna Zirgina ten był już przy nich wywijając toporem tak, jakby się z nim urodził... I obydwaj umarli.
Gunses:
//Pozostała piątka, nie dała się zaskoczyć. Wyciągnęli miecze i rzucili się na ciebie. Wszyscy na raz...
Hagnar Wildschwein:
///Jakiej szerokości jest jaskinia? Ilu zmieści się w szeregu?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej