Tereny Valfden > Dział Wypraw
Podziemia
Elrond Ñoldor:
- Oczywiście - uśmiechnął się elf.
Poszedł wzdłuż lewej ściany szukając zakrytych drzwi. Po parunastu metrach ujrzał ścianę w której definitywnie kiedyś były drzwi, ale teraz zostały zakryte poukładanymi blokami kamieni, gdzieniegdzie dało zobaczyć się drewniane deski. Odszedł parę kroków i podrapał się po głowie.
- Qiiltuarishesh Arishesh, Izanisheshhu Ilish - wyszeptał kumulując energię magiczną. ciemnofioletowy obłok który otaczał jego dłoń zgęstniał, a gdy dłoń elfa zaczęła już drżeć, cisną pociskiem w środek zablokowanego przejścia. Uderzenie i wybuch wzruszyły kamienie. Niektóre poodpadały. Elf podszedł gdy dym się rozwiał. Rękoma powyciągał luźne kamienie. Pomagał sobie mieczem. Po paru minutach było można już przejść. Wszedł do komnaty. Było ciemno to też wyskandował zaklęcie Ognistej strzały: "Osh Isarish Izqiash, Izqihuxuash Grash". W jego dłoni zamajaczył słaby płomień. Przy ścianie była przymocowana podpórka z pochodnią którą podpalił i ujął w lewą dłoń. Pokręcił się po pomieszczeniu. Zbadał wszystkie kąty. Odkrył że jest jeszcze jedno pomieszczenie, jednak w nim jak i w poprzednim na podłodze nic nie było oprócz paru zgniłych desek i wszechobecnego kurzy. Wyszedł z pomieszczenia.
Devristus Morii:
- No to na razie - rzekł Dev. Po czym zaczął badać prawą stronę korytarza. Dzięki korbaczowi, który dawał światło miał lepszą widoczność. Gdy przyglądał się ścianie i przesuwał się powoli do przodu, natrafił na drzwi. Popukał. Po tym teście stwierdził, że za nimi znajduje się jakieś pomieszczenie. Naprężając mięśnie uderzył z całej siły w drzwi. Te bez żadnych oporności rozsypały się. Wszedł do środka i rozejrzał się.
Elrond Ñoldor:
// Jednak nic w niej nie znalazł...
Elf stojąc w korytarzu wznowił wędrówkę przy lewej ścianie szukając ostatnich, według mapy, drzwi na tej ścianie. Po paru parunastu krokach znalazł je. Rozwalił tak jak poprzednie drzwi i wszedł do środka. Nie zdziwił go brak szukanych przedmiotów. Wyszedł i zaczął iść w kierunku z którego przyszli - ku schodom. Chciał czekać tam na Devristusa...
Devristus Morii:
- Dupa. Pusto tu jak w mojej piwnicy.
Demon wyszedł i skierował się dalej. Po chwili dotarł do następnych drzwi. Były zamknięte, ale tym razem Dev rozwalił je kopnięciem. Wszedł do pomieszczenia i zobaczył...
Elrond Ñoldor:
// Kolejne puste pomieszczenie...
Gdy Dev przyszedł i oznajmił że nic nie znalazł ruszyli ku drugiemu poziomowi podziemi. Tym razem szli krócej i po chwili znaleźli się w niemal identycznej - pod względem wyglądu ścian - sali.
- Dobra biorę lewą - powiedział elf.
Szedł analogicznie jak w poziomie wyżej. Po chwili ujrzał podobny widok złożony z równo ociosanych kamieni i kawałków desek. Rozwalił przejście i wszedł do środka. Przeczesał każdy kąt jednak nic nie znalazł. Wyszedł z pomieszczenia...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej