Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnicza Krypta
Canis:
Canis Czekał na Elveona w pakcie, mieli obaj wyruszyć na cmentarz, sprawdzić o co dokładnie chodzi w sprawie którą ostatnio badał Elrond.
Canis siedział w kanciapie i czekał, zaplanował również swego rodzaju kształcenie dla niego, w końcu w przeciwieństwie do drugiego ucznia przynajmniej wykazał zainteresowanie sprawą.
- Cóż, zawsze byłem niecierpliwy... - powiedział do siebie Canis...
Chabacik:
Po chwili w komnacie zjawił się Elveon. Był w pełni gotów do drogi. Podszedł do Canisa i przywitał się z nim po czym czekał aby mogli ruszyć na cmentarz...
Canis:
- No to idziemy. - Wyszliśmy z paktu i poszliśmy w stronę cmentarza.
- Elveonie, opowiem ci trochę o tym co nas ma podobno czekać.
Najprawdopodobniej idziemy do jakiegoś grobowca, krypty należącej do rodu szlacheckiego, Elrond mówił, ze jest to grobowiec mojej rodziny, ale to nie możliwe, ponieważ nie jestem szlachcicem, chyba że z wyglądu szlacheckie, no bo co za problem zarobić pieniądze i wybudować, albo ród szlachecki zdegradowany do chłopskiego, no nieistotne. Podobno spotkamy tam groby i spotkamy tam swego rodzaju bestię, człowieka martwego, ale ze sie ludzi, czy tam coś tam, nieważne. O jesteśmy na miejscu.
Znaleźliśmy się na cmentarzu, znaleźliśmy miejsce, przez które dostaniemy się do krypty, było wypełniono wodą.
- No Elveon, wskakujemy... - wypłynęliśmy po drugiej stronie, a naszym oczom ukazał się oświetlony kryształami w ścianach tunel... znaleźliśmy na podłodze kartkę z rozrysowanymi tunelami.
http://images38.fotosik.pl/10/59c3383b33614930.jpg
- Elveonie, ty prowadzisz, musimy zwiedzić każde miejsce... Jeśli amsz pytania, to pytaj.
Chabacik:
Elveon rozejrzał się dookoła i ruszył przed siebie. Widać było że nie jest to grobowiec byle kogo. ÂŚciany były zdobione drogocennymi klejnotami które odbijały światło które dochodziło z wejścia krypty. W tunelu było zimno i wilgotno. Gdzieniegdzie leżały kości martwych poszukiwaczy skarbów. Unosiła się woń zgnilizny. Całokształt tunelu przyprawiał o dreszcze. Elveon zwrócił się do Canisa z pytaniem.
- Jaką bestię miałeś na myśli? Chodzi mi o tą o której mówiłeś zanim jeszcze ruszyliśmy.
Zanim Canis zdążył odpowiedzieć obaj doszli do pierwszego pomieszczenia...
Canis:
Tam zobaczyliśmy trzy groby, które były umiejscowione w pułkach skalnych, na każdym grobie był pomnik, który przedstawiał leżących magików, tak przynajmniej można to zinterpretować z kosturów i szat? jakie mieliby nosić... Widziałeś również ich imiona i nazwiska: Amon Goethe, Asmodeus Goethe, Dasarius Goethe.
- ta bestia to zwykły człowiek coś a'la zombie ale mające duszę, coś taki strażnik, mający czegoś strzec i dać jakiemuś dziedzicowi, no to my musimy zniszczyć strażnika, przekonać by nam dał, ponoć potężny, mam nadzieję, ze razem jakoś damy mu radę. Widzę, że tu zbytnio nic nie ma idźmy do innego pomieszczenia, prowadź.
// jakoś dokładniej mów jakie pomieszczenia... jesteśmy teraz w tym, do którego wejście było najbliżej...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej