Tereny Valfden > Dział Wypraw
Cisza
Altevan'ix:
-Ouch. Kot pokazuje pazurki... Nie wiesz kim na prawdę jestem, co? Myślisz że będziesz bezkarny... Ktoś cię ochrania gdy śpisz? Dobra, nie ważne. 100 sztuk i wdzięczność... Pewnej ZABĂJCZEJ organizacji.. I może protekcja? Przed ciosem w plecy... Przed bełtem zza węgła... Będą się bać to zrobić...
Sado:
Człowiek przez chwilę się zawahał. Przegryzł wargi. Nie spodziewał się takiej odpowiedzi. To nie był blef. Obstawiony przez dwa tuziny, dalej mu groził... to nie mógł być blef. Po chwili myślenia wreszcie wysapał:
- Dobra... już dobra. Dostaniesz wszystko za darmo. Ci dwaj narazili się pewnej ważnej osobistości. To kupiec... ważny kupiec. Imienia nie znam. Każdy kto zadrze z tym dupkiem - umiera. Mówię ci, nawet nie próbuj go szukać - ma wyśmienitych zabójców. Dwaj skrytobójcy, nawet ty i ta twoja organizacja nie dacie im rady!
Po policzku mężczyzny spłynęła kropelka potu. Nagle zabrzmiał krzyk. A raczej wrzask. Grupka ludzi odskoczyła na pewną odległość od pewnego stolika. Jedna kobieta wybiegła. Dwaj strażnicy dostrzegli martwą osobę, której głowa leżała na stole. Taka samo jak poprzednie miała poderżnięte gardło. Krew tryskała na podłogę i stół, obryzgując przy okazji paru innych. Paru ludzi zwymiotowało, część uciekła, reszta albo przyglądała się w spokoju, albo chowała pod stołem.
Altevan'ix:
-Foltest, zamykaj drzwi! Wszyscy pod ścianę! Kto spróbuje uciec, zginie! Broń na ziemię i podkopać do mnie! Straż Valfdeńska, oddział 251!- ryknął Altevan'ix, wyciągając miecz...
Sado:
Dziw zamknęły się z trzaskiem.
- O tej broni cicho chłoptasiu - rzekł jeden z ochroniarzy - nie zabiliśmy go, sami ochraniamy tę karczmę. Przesłuchaj kogo chcesz, przeszukaj co chcesz, ale nikogo nie zmuszaj do opuszczenia broni. Morderca może tu być, a jeżeli wszyscy opuszczą broń, rozwali nas, was i innych. Rób co do ciebie należy, jesteście elitarnym oddziałem - słyszałem, tylko dlatego wam na to pozwalamy. My zajmiemy się dopilnowaniem porządku. Drzwi zostaną zamknięte na te dziesięć minut.
Altevan'ix:
Altevan przeklnął szpetnie. Spojrzał na grupę która odskoczyła od postaci.
-Wy tam, pod ścianę! Milcz, ochroniarzu! Ta grupa ma się rozbroić, ja nie żartuję, wy -tu poszła wiązka obelg. -Jeden z was MUSI BYĂ ZABĂJCÂĄ!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej