Tereny Valfden > Dział Wypraw
Cisza
Sado:
- Chłopcze, mówię ci - nic z tego nie będzie. Rozbroić się, panowie.
Po chwili pięć postaci zaczęło grzebać w rzeczach. Dwóch za nich wyciągnęło sztylety z cholew, trzeci miecz z pochwy, czwarty lagę, przypiętą przy pasie, zaś, trześacy się, mający ręce na karku odparł:
- Ja... ja nic nie mam!
Altevan'ix:
-Foltest, może byś się ruszył?
Altevan podszedł się do trzęsącego się. Cały czas miał w ręku miecz. Altevan sprawdził mu cholewy buta, "poklepał" po całym ciele, sprawdził rękawy... Rzekł do ochroniarzy: -Panowie, pomożecie? Róbcie to samo co ja z resztą...
Sado:
- Ehh... dobra. - rzekł jeden ochroniarz, a za nim poszło dwóch innych. Każdy przeszukał dokładnie pozostałą czwórkę, dogłębnie ich obmacując (:P). Jednak żaden z nich nie miał żadnej dodatkowej broni.
- Panie! Jak myśmy go nawet nie znali! Przysiadł się do nas, bo chciał się schlać, a samemu nie wypada! No panie! - zaczał lamentować jeden z przeszukiwanych.
Altevan'ix:
-Kogo? Kogo nie znaliście? Trupa?- spytał Altevan facetów... -Widzieliście kto to zrobił?
Sado:
- ÂŻem sobie siedział i popijał normalnie piwko, a tu nagle chlust. I mi na twarz krew. Potem jakaś dziewczyna ze stolika obok wrzasnęła, a ja żem zobaczył jak nieboszczykowi łeb na stół pada, a z szyi krew tryska. ÂŻem się przestraszył i odskoczył. Jam prosty człek - stolarz, a to moi koledzy są. Po co my prości lodzie, mielibyśmy go zabijać?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej