Forum dyskusyjne > Dyskusje na każdy temat

Bitwa o klasztor-oczami Pyrokara

<< < (3/6) > >>

Pan Mroku:
Rysownik czytalem duzo i po myslniku nie ma kropki
a to ,,gdzie pedro,, to bylo juz poza tekstem bo w nawiasie wiec sie nie zalicza

Pan Mroku:
-Obudź się panie, jesteś potrzebny!
Pyrokar obudził się i zaczął się rozglądać po pomieszczeniu. Był w swoim pokoju i obudził go nowicjusz Agon. Nic już nie mówiąc wstał i wyszedł na dziedziniec. Większość ludzi miała l.p.l.s, ale byli też inni. Na murach i wieżach stali łucznicy (w tym eee gdzie Pedro też są mury i brama), a za murami kusznicy. Za tymi małymi murkami na dziedzińcu, ukrywali się ludzie z długa i jednoręczna bronią. Kusznicy i łucznicy mięli również miecze dwuręczne rożnego rodzaju. Paladyni
stali w rzędzie na murach, za łucznikami. Magowie stali przy wejściu do kościoła. Vatras stał na najwyższej ze skał i coś mówił w powietrze.
-Co on robi?-spytał się Pyrokar Agona
-Robi falę na wodzie, żeby czasem nawet dosięgnęły mostu. I Talamon odkrył nowe działanie runy pieść wichru. Teraz może wywołać wichurę, a dzięki runie błyskawicy, mogą je przyzywać.
Pyrokar kiwnął głowa i ustawił się z magami. Wiatr szarpał ich na boki, a strach przed nadciągającą bitwą zmniejszał morale ludzi. Ludzie zaczęli zapalać pochodnię na dziedzińcu. Pyrokar użył świętego płomienia jeszcze raz,na wszystkie bramy,drzwi i mury.Po paru godzinach usłyszeli róg.
-Jacyś ludzie jadą na koniach!-z wieży
-Otworzyć bramy!
Kiedy ludzie wjechali zobaczyli że to najemnicy z farmerami i myśliwymi. Generał Lee zsiadł z konia i podszedł do Pyrokara.
-Straciliśmy połowę ludzi. Najgorsze jest to że nie wiem jak! Spaliśmy, kiedy ktoś krzyknął żeby uciekać.Wstałem i zacząłem biec na zewnątrz. Wszędzie były trupy strażników... Kiedy wszyscy wyszli, wsiedliśmy na konie i przyjechaliśmy tu. Jak jechaliśmy niektórych trafiły jeszcze strzały.
-A gdzie Onar?-spytał się Pyrokar
-Z tego co wiem (dał drapaka).
Pyrokar kiwnął głowa i kazał im wszystko wypakować co wzieli.Okazało się że Bennet ich kowal dał im trochę magicznych mieczy,  po czym go zastrzelili. Lee miał poprowadzić żolniezy na dachach, w czasie bitwy. Siedzieli w ciszy kolejną godzinę, kiedy usłyszeli hałas dochodzący od pokoi na tyłach. Pyrokar poszedł tam z paroma magami i żolniezami i nic nie zobaczył.Spojrzał w górę i to co tam zobaczył zatkało go. Ze skał wysoko leciały ku nim demony.
-Demony!
żolnieze zaczeli strzelać z kusz, a magowie próbowali ich zamrozić. Pyrokar sam rzucał ciągle zaklęcia, ale było ich za dużo.
-To na nic-warknął-Zaraz je załatwię czymś mocniejszym
Wszedł na dach i wziął święty płomień i rzucił kulą między demony. Chodź żadnego nie trafił sama kula z mocą Innosa w niej,oślepiła i powaliła demony.Rozejrzał się i zobaczył że zabito jakiś 4 najemników i 2 nowicjuszy.
Bum
Rozległ się odgłos
Bum
Wszystko się zatrzęsło
Bum
Wszyscy wrócili na stanowiska
Bum
Pyrokar się zdenerwował i wszedł na mur. Ogromna armia maszerowała od gospody Orlana. Spojrzał ze strachem na ich liczebność. Bez dobrej strategii nie mięli szans. Kiedy się trochę zbliżyli, Pyrokar zauważył że większość z nich to orkowie. Armia zatrzymała się, na wprost bramy przed mostem.
-ÂŁucznicy!-krzyknął Lee
Założyli strzały i wycelowali.
-Czekać...
ÂŁucznicy się zatrzęśli przed kolejnym bębnem
-Czekać...
Armią tracąc szyk,zaczęła biec na bramę.
-Teraz!
Pyrokar usłyszał tylko swist strzał przecinających powietrze,po czym pierwsze rzędy padły.
-Nałożyć strzały!
Szamani orków zaczęli kulami ognia strącać zolniezy z bramy, po czym zaczeli ją niszczyć. Pyrokar spojrzał na grupę najodważniejszych żolniezy którzy stali z pikami na przedzie, czekając na sygnał. To był jego plan. 6 żolniezy wypiło jednym łykiem miksturę szybkości, i pognało z pikami na armię. Pyrokar patrzał jak z siły biegu, strącają do wody trochę żolniezy, po czym padli na ziemię.
-Strzelać!
Znowu usłyszeli świst strzał i padli orkowie.
-Dowolnie wybierać cele!
ÂŁucznicy czekając na to, zaczęli strzelać byle gdzie, w szeregi wroga.Ale było ich za dużo. Już byli na środku mostu kiedy naglę... Ogromną fala przysłoniła na chwilę most, a kiedy znikła orkowie już pływali. Zanim cokolwiek jeszcze zrobiono orkowie, jaszczuroczleki, szkielety, bandyci, wilki i wargi byli już przy bramie. ÂŁucznicy i kusznicy strzelali do nich i szamanów. Naglę księżyc przysłoniła wielka chmura, a potem pokazało się około 50 krwiopijców. Tą chwilę zanim je zabili,wykożystali orkowie i przyprowadzili do bram trolle.
-Strzelać gnidy!
Strzały i bełty odbijały się od grubej skóry trolli, które zabijały ludzi na murach.
-Musieli zebrać przywódców ich wszystkich szczepów-mruknął paladyn Cedrik powalając orka, który wszedł na mur po drabinie. Ci orkowie którzy pływali nadziali się już na ostrokół, który był zrobiony na skałach.

C.D.N

Rysownik:
Ale po myślnikach są spacje!
Dobrze, "gdzie pedro" nie uznam za błąd, ale popraw na "gdzie Pedro". Jeśli to zrobisz dam 3/5.

Pan Mroku:
Dobra poprawie potem bo teraz musze sprawdzic bledy w tej nowej czesci tej historii

Doman:
No cóż, jest kilka takich "naciąganych" wydarzeń i trochę błędów ortograficznych:
żolniezy - napisałeś tak chyba 5 razy, chyba nie muszę pisać że pisze się "żołnierzy"
wzieli - już pisałem to w ocenie poprzedniego, pisze się "wzięli"
zaczeli - to samo - zaczęli
wykożystali - pisze się "wykorzystali
Czyta się nawet płynnie i trochę wciąga, moja ocena tej części to 3/5 czyli lepiej niż poprzednio. Ta ocena ma Cię zmotywować do pracy a nie zniechęcać

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej