Tereny Valfden > Dział Wypraw

Na Igrzyska

<< < (19/27) > >>

Canis:
na sali mężczyźni i kobiety każdej rasy, zaczynały tańczyć, a trzej władcy oddalili się z sali.  Canis odwrócił się w stronę swego stryja.
- Chyba pójdę po tańczyc, te wasze maurenki całkiem całkiem... - powiedział Canis z lekkim uśmiechem.
- He, jak ojciec... - powiedział mauren przy tym się śmiejąc. - ten rdzeń rodziny się chyba nigdy nie zmieni.
Canis uścisnął dłoń swemu stryjowi i podszedł do jednej ze służek.
- Witaj pani. - powiedział miłym głosem Canis. - Czy zgodziła byś się ze mną zatańczyć? - Zapytał Canis z nutką nadziei w głosie, aby przekonać maurenkę, po czym lekko skłonił się po dłoń maurenki.
- Witam panie. - Odpowiedziała Maurenka. - Oczywiście ze chętnie zatańczę z panem.
- Proszę cię Pani byś mówiła do mnie Canis. - Powiedzial miło Canis i poczęli tańczyć.

Foltest:
Zmęczony Foltest zapytał się Gunsesa:
- Długo jeszcze te Igrzyska potrwają ?? Mam już dosyć tego towarzystwa, z tego nie wyjdzie mi nic dobrego, orkowie wyrżneli moją rodzinę i ledwo się hamuję od rozwalenia im łbów. Weź te miecz i mi go nie oddawaj do końca Igrzysk, bo mogę zrobić coś głupiego i to może zaszkodzić i królestwu i nam. - Foltest oddał srebrzysty miecz Gunsesowi i dał znać służce by przyniosła mu świeża krew, bo miał już dosyć tego czerwonego trunku.

Gunses:
- Krew we mnie inna, nie ta sama. Lecz charakter został ten sam - Gunses uśmiechnął się, wspominając dawne czasy - Zrozum, nie jestem już bandytą, a moje stanowisko wymaga arystokratycznego zachowania - odrzekł Gunses Gregowi.

Gunses zawołał służkę
- Miła pani, zaprowadź mnie i mojego przyjaciela na taras widokowy. Pragniemy przy kielichu krwi obejrzeć miasto jak i cały ląd.
- Służę, Panie... - Służka poczęła prowadzić Gunsesa i Foltesta na taras. A gdy już byli na miejscu podała im świeżą krew, po czym odeszła.
- Nudzą Cię już igrzyska? Wiesz, uważaj to za zasłużony odpoczynek... - powiedział Przywódca Wampirów do Foltesta.

Foltest:
Foltest spojrzał się na miasto:
- Wiesz Gunsesie, martwię się o mój ród i o najbliższą wojnę, z jednej strony wyruszyłbym na poszukiwanie resztki mojej rodziny, ale nie mogę was opuścić przed bitwą. Z drugiej strony pragnę się zemścić na orkach, za to zdarzenie, to było dziwne bo gdy mój stryj wraz z zołnierzami patrolowali okolice Vengardu nic nie wykryli, a do tego ci orkowie mieli dziwne pancerzę oraz broń. To chyba byli najemnicy, ale kto ich mógłby ich wynająć ??? Gdyby nie to morderstwo byłbym czeladnikiem, a potem kowalem jak ojciec, musiałem uciekać z Myrtany, wszycy byli przeciwko mnie wrogo nastawieni, to było kiedyś i nie mam zamiaru rozdrapywać starych ran. Jak myślisz kiedy zaatakuję Meaneb i Ci orkowie ???

Canis:
Canis i służka tańczyli , Canis tańcząc z ową maurenką nie omieszkał bacznie inwigilować co robi Meaneb. Pieśń skończyła rozbrzmiewać.
- Dziękuję miła pani za ten przyjemny taniec - Powiedział Canis do służki i lekko się ukłonił na pożegnanie, po czym udał się do stołu... Po czym ponownie pieśń zaczęła rozbrzmiewać. Canis popił ponownie wina, po czym spokojnie zaczął pogrążać się w swych rozważaniach.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej