Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na Igrzyska
Gunses:
- Igrzyska mają się ku końcowi. Już niedługo My odpłyniemy na Valfden, a Meanbed do Varrok. My przygotowywać się do obrony, a Meanbed do ataku. Już wkrótce przekonamy się która ze stron wygra - Gunses powiedział to pewnie, sugerując swoim głosem, że to My wygramy - Nie opowiadałeś mi nigdy historii swojej rodziny.. więc może korzystając z wolnej chwili przybliżysz mi dzieje swego rodu?
Foltest:
- Bo widzisz, mój ojciec był wielkim kowalem, uczył się u największych mistrzów kowalstwa. Gdy przeżyłem osiem wiosen, ojciec zaczął mnie wprowadzać w tajniki kowalstwa oraz walki. Moim przeznaczeniem było zostać dowódcą i walczyć u boków najlepszych wojowników. Nie wiem czy znasz obyczaje kowali, ale aby zostać mistrzem trzeba studiować u pozostałych i na koniec przynieść tak zwany majstersztyk. Ojciec oczywiście go wykonał i stał się jednym z mistrzów tego ów rzemiosła. Posiadał miecz, który był przekazywany z pokolenia na pokolenie. Ów miecz zwał się "Biały Kruk", broń unikatowa jedyna w swym rodzaju, został wykuty w Kuźni Przeznaczenia. Mój ojciec był nie tylko kowalem, ale znamienitym wojownikiem, wiązał duże nadzieję ze mną i tym mieczem. W wieku czternastu lat otrzymałem status czeladnika i miałem przejść tak zwany chrzest. Niestety nie dokonało to się, bo moja rodzina została wyrżnięta w pień. Miecz został skradziony, to byli orkowi najemnicy, ale dziwni, jak wspominałem wcześniej. Po śmierci mego ojca znalazłem zardzewiały miecz i jakiś łuk, dawałem sobie radę, ale było ciężko. Mieszkałem w ruinach, żywiłem się mięsem zwierzyny i byłem "złodziejem", kraść musiałem by przeżyć. Kilka wiosen później postanowiłem to rzucić i wyruszyć w ziemie nieznane. Miałem nowy start, było łatwo bo nikt mnie nie znał, teraz jestem tu z wami i bawmy się dopóty mamy czas. Co będzie dalej, to się dopiero okażę. Oto cała moja historia...
Gunses:
- ÂŻyłem parę lat w Nordmarze. Byłem częstym gościem Klanu Młota. Znam więc tajniki kowalskiej sztuki i związanych z nią obrzędów. A o wspomnianej Kuźni Przeznaczenia słyszałem wiele, lecz nie było mi dane jej ujrzeć. Już niedługo wojna, pomścisz swą rodzinę - Gunses powiedział to, po czym wstał z sofy i podszedł do balustrady. Oparł się o nią i spojrzał na miasto, zatopione w hucznych okrzykach zabaw z okazji Igrzysk. Gunses zamyślił się troszkę, Asasyn, Nowicjusz w Klasztorze Innosa, Bandyta z Klanu Ohsi, a teraz Wampir. "Tja, moja metamorfoza nie ma granic, hah.." - pomyślał Gunses. Nagle szybkim ruchem oderwał się od barierki i pewnym, szybkim krokiem zaczął kierować się do pałacu. Foltest był zdziwiony zachowaniem Gunsasa, którzy powiedział - Wracamy na przyjęcie...
Foltest:
Idąc na salę Foltest kończył rozmowę, która rozpoczęła się na tarasie:
- Wiesz Gunsesie, ale będę przelewał krew nie tych orków i ta wojna nie zwróci mi ani rodziny, ani Białego Kruka. Alę wyruszę po wojnie z powrotem do Myrtany, bo wiem gdzie tata trzymał swoje plany i tam na pewno jest projekt "Białego Kruka". Tylko się przeszkolę, teraz byłbym kowalem, a tak muszę się szkolić od nowa. W ciągu sześciu lat zapomniałem te tajniki, ale wciąż pamiętam coś z sztuki walki. Choć zatańczymy ze służkami.
Foltest po tych słowach klepnął Gunsesa w plecy i ruszył w stronę służek.
Gunses:
Gunses chwycił odchodzącego Foltesta za ramie, ten się odwrócił. Gunses zaczął - Jeśli gryzie Cię myśl, iż pomsta na tych orkach nie będzie dla ciebie odkupieniem, to pamiętaj, że nie walczysz dla swej zemsty, tylko za wolność i suwerenność Valfden. To jest pierwszy, główny i podstawowy cel tej walki. Jeśli nie będziesz wiedział, za co walczysz, to i twoja walka niczego nie będzie warta. Tylko wiedząc za co walczysz, będziesz mógł dać z siebie wszystko. Zrobić coś sam, dla dobra wszytskich teraz żyjących, i wszytskich nowych pokoleń... - Gunsesowi gdy to mówił, ani razu nie zadrżał głos, ani razu nie zatrzęsła się powieka. Powiedział to stanowczo, silnie akcentując wszystkie wyrazy, pewnie...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej