Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na Igrzyska
Sado:
Sado podszedł, by zając miejsce obok Grisona i jakiegoś orka. Stanął wyprostowany przed krzesłem i poczekał, póki służka mu go nie odsunie. Następnie usiadł na nim, ułożył dłonie na kolanach i rzekł:
- Nałóż mi, proszę, tego otóż kraba, ostrej orkowej sałatki i nalej... tak, proszę, nalej mi tego miejscowego wina... - Dracon spojrzał na nie dokładniej - z 25234 roku.
Sado czekał spokojnie, dopóki służka nie wykona swego zadania, a następnie, uśmiechnął się i dodał:
- Dziękuję, możesz odejść.
Pomału i starannie kosztował każdą potrawę, uważając by nie nabrać zbyt dużej porcji na sztućce. Po skończonym posiłku, uniósł lekko kieliszek i wlał troszkę zawartości do ust. Zamknął oczy, długo smakując trunku, po czym uśmiechnął się, odłożył kieliszek, przetarł usta serwetką i odrzekł:
- Wyśmienite. Dziękuję za posiłek.
Następnie, siedząc bezruchu, czekał dopóki służka nie podejdzie i nie zabierze zabrudzonych naczyń. Co jakiś czas popijał w milczeniu znakomite wino.
Foltest:
- Dobrze Gunsesie, po prostu chciałem zachować szacunek, skoro tak sobie życzysz. - Foltest odwrócił się do Grisona i mu rzekł:
- Śmiej się śmiej, ja szanuje inne osoby i ich wierzenia i zachowania. Chciałem być po prostu miły, chyba nie będę się zwracał do osoby wyższej rangą: "psie chcesz wody ?"
Gunses:
Gunses odwrócił się do Foltesta - Jest mi bardzo miło widzieć, że jesteś taki uczynny. Bardzo dobrze to o Tobie świadczy. Cieszę się, że jesteś jednym z Nas - Po czym zwrócił się do Grega - Wampiry to jedna wielka tajemnica - zaśmiał się - ale przecież i Ty byłeś Wampirem. Jeden dzień w prawdzie, ale nim byłeś. Nie zaprzeczysz.
Canis:
Canis po małej konwersacji z członkiem swej rodziny, poznał swoje połączenia rodzinne z owym maureńczykiem, swoim odległym stryjem. Canis po rozmowie z Hashnitor'em poprosił o nalanie wina przez maureńską kobietę. Maurenka nalała mi i Hashnitorowi wina, po czym Canis wypił łyk owego trunku.
- Cóż, mile spędzam swoje życie. nie dość, ze studiowanie magii jest przyjemne, to na dodatek wiąże się to z opłacalnym zawodem, czasami znajdują sie niewielkie problemy. Na przykład mały problem zapowiada sie z orkami...
- Tak, słyszałem plotki o planowanej wojnie, targają mną myśli o tym Meanebie, tak? To chyba ten mężczyzna po lewej stronie, na końcu. - Powiedział Hashnitor niespoglądając w jego stronę by nie wzbudzać żadnych podejrzeń, popił wina.
- Dokładnie tak. poza tym małe komplikacje z pojawieniem się wysepki koło Valfden... A właśnie, może miał byś jakąś koncepcje co za licho może tam siedzieć? w końcu studiujesz również magię, no i w życiu jednak dane było ci już więcej przeżyć i zobaczyć niż mi. ÂŻeglarze mówią o jękach, odgłosach, mówią o czerwono pomarańczowej poświacie unoszącej się w powietrzu. Podobno widziano tam mały zameczek w oddali. na wyspie las jest rzekł bym... obumarły. wyspa podobno wyłoniła się z morza, ale świadków jako takich jeszcze nie miałem, cóż sądzisz?
- Odnośnie poświaty... wskazuje to na byt istot magicznych to z pewnością... - popił wina - pojawienia sie wyspy... no krążyło kilka legend o wysepce, właściwie były trzy legendy, jedna o jakichś piratach co ważyli się zbezcześcić magiczną świątynie, kolejna o jakiś stworzeniach które nauczały człowieka i tak doszło do zagłady, no i legenda o dawnych bogach, że była to arena walki dla dla trzech wojowników, wysłanników dawnych bogów. poza tym o niczym nie słyszałem, przykro mi.
- no cóż, zobaczy się gdy będzie na to czas by sprawdzić. - Powiedziałem lekko się uśmiechając, po czym popiłem ponownie wina...
Grison:
- Nie nie zaprzeczę- rzekł Grison. Będąc wampirem czułem się jakby pusty w środku. Taka bezduszna marionetka. Nie mówię, że to źle. Jako łowcy nagród mogło mi to bardzo pomóc zaś najbardziej pamiętam chwilę przemieniania. Ciemne, zimne pomieszczenie, kamienny ołtarz i straszliwy ból przeplatany konwulsjami. Tak to pamiętam. Lecz potem... było już tylko lepiej. Czułem się szybszy, zwinniejszy zaś ciemność stała sie mym przyjacielem. Pamiętam również szok wywołany słońcem. To nie było przyjemne. Potem zaś przemieniłem sie z Czarnego Dracona. Takiego jakim teraz mnie widzicie.
Co do ciebie Folteście... musisz jeszcze zrozumieć kilka rzeczy. Szacunek to nie usługiwanie na każdym kroku, miłe słówka i pochlebstwa szeptane do ucha. Może kiedyś to zrozumiesz. Puki co baw się, jedz i pij, bo uroczystość nie będzie trwała wiecznie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej