Tereny Valfden > Dział Wypraw

Na Igrzyska

<< < (15/27) > >>

Canis:
Canis słysząc słowa króla, nalał sobie jeszcze kielich wina i opróżnił go do dna.
- No to będzie ciekawie na kolacji... Mają dobre wina. - Powiedział Canis.

Grison:
Jeden z szamanów podszedł do króla po czym popatrzył przez chwilę na wyjście w którym przed chwilą zniknął Meaneb.
- Cóż królu. Spodziewałem się kogoś innego. Sądziłem, że wasz... lub teraz mogę powiedzieć nasz wróg będzie sędziwym mędrcem mającym władcze zapędy. Zaś mym oczom ukazał się mag z przerostem ambicji i zdolnościami do pasożytnictwa. Wywnioskowałem, że Meaneb chce rządzić, chce podporządkować sobie wszystkie znane mu nacje. Chociaż czemu tu sie dziwić. Znane jest mi jest właśnie takie podejście niektórych magów do spraw politycznych. Nie wyglądał mi na sprawnego polityka. Rzekłbym, że tymi próbami zdenerwowania cię chciał ukryć swe zdenerwowanie bądź po prostu chciał cię sprawdzić, sprowokować- mówiąc to Tauren popatrzył przez chwilę na arenę.
Przypomina mi on pewne zwierze żyjące w naszym ojczystym kraju. Zwierzak zwie się Partawiec. Najpierw stara się przekonać do siebie ofiarę swym spokojnym usposobieniem i miłym wyglądem. A gdy już uśpi jej czujność, wtedy przystępuje do błyskawicznego ataku. Podobnie jest z Meaneb'em i orkami. Zapewne spróbuje również tego z innymi narodami. Być może nawet zacznie dzisiaj na kolacji. Jak dało się zauważyć już zdążył przekonać do siebie orków i żadne tłumaczenia z twej strony tego nie zmieni. Pozostaje nam jedynie czekać na jego ruch.       

Isentor:
Na balkon weszły dwie służki, jedna  z nich zawołała "panie mój, zaraz podamy kolacje zapraszam za mną".

Zeszliśmy po krętych schodach na parter skąd powozami przewieziono nas do pałacu. Tam ta sama służąca wskazała drogę do pomieszczenie, gdzie odbywa się przyjęcie. Wchodząc władcy lekko chylili głowy okazując szacunek. Wszyscy zasiedli do długiego prostokątnego stołu. Na prawym końcu zasiadł władca Isgharu zaś na lewym Meaneb. Pomiędzy nimi miejsca zajęli pozostali władcy wraz ze swymi światami.

Usiadłem przy prawym końcu obok Mirzy - władcy Isgharu. Przy mnie zasiadł jeszcze Osati - władca Volrin i Maabar - władca Ghuruk.

- Wasza wysokość rzekłem do Mirzy.
Mirza lekko ukłonił się przed Isentorem i odpowiedział "wasza łaskawość".
- Stary, dobry przyjacielu, jak ci się wiedzie? Pamiętasz nasze wspólne bitwy przeciwko Torgonowi?

Canis:
Canis zasiadł przy mniej więcej środku stołu. Przywitał się uprzednio z siedzącym po jego lewej stronie maurenem, zapewne Isghardczykiem oraz po jego prawej stronie jaszczuroludem, zapewne jednym z przedstawicieli Ghuruk.
- Witaj czcigodny nieznajomy. - Powiedział do mnie maureńczyk. - Miło mi poznać, jestem Derheon Hashnitor, jestem jednym z tak zwanej, świty Isgharu.
- Sssss... Witaj człowiecze sssss... Jestem Saresh - powiedział jaszczuroczłek. -ssssskąd pochodzisz człowiecze sssss?
- Witajcie zacni panowie. Ja jestem Canis Eisenheim- Powiedział Canis, a na minie maureńczyka widoczne było zdziwienie, jaszczuroczłek, zapewne nie zna nazwiska. - Jestem jednym z przedstawicieli Valfden. - Jaszczuroczłek z obojetnością odwrócił się od Canisa. Canis Spojrzał na Isghardczyka. - Proszę wybaczyć, ze pozwolę sobie zapytać pana, czemu wywołało na panu zdziwienie moje nazwisko?
- Ależ nie szkodzi - powiedział maureńczyk. - Po protu miałem przyjemność czytać kilka książek napisanych przez Członka tego właśnie rodu. Właściwie słyszałem, że główna ścieżka tego rodu już... już zanikła. Ale cóż, widać ze nie zawsze trzeba wierzyć w to, co się usłyszy.
 - To prawda, można było nawet powiedzieć że ród wymarł, ale powróciłem do żywych. - Powiedział Canis, a na tworzy Drehona pojawiło się ponownie zdziwienie. - I dane jest mi dalej studiować nekromancję.
- No tak, jaki ojciec taki syn. - Powiedział z uśmiechem Hashnitor. - Dziwi mnie, ze dopiero teraz się spotykamy. szczególnie na więzi rodzinne jakie posiadamy.
Canis zdziwił się...

Gunses:
Wampir demonstracyjnym, arystokratycznym krokiem podszedł do stołu. Zauważył wolne miejsce, między gośćmi. Podszedł. Skinął głową w prawo, w lewo po czym usiadł wyprostowany, zachowując kanonu bycia Wampirów.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej