Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na Igrzyska
Grison:
Grison krzątał sie powoli po wyznaczonym im balkonie trzymając w lewej ręce niewielką kiść winogron. Co jakiś czas patrzył na walkę odbywającą się na dole. Był pod wrażeniem dynamizmu jaki towarzyszył igrzyskom. Jedna walka po drugiej, śmierć za śmiercią, krzyki i wiwaty dla wygranego zaś krew i piasek dla tego kto poniósł porażkę. W pewnym momencie jeden z gladiatorów zgrabnie rozbroił swego przeciwnika, który klęknął z bólu i czekał na śmierć. Triumfujący zawodnik spojrzał na chwilę w stronę swego króla jakby szukając przyzwolenia po czym zadał ostateczny cios.
Zaraz po tym Drakon odwrócił się w stronę towarzyszy gdzie Meaneb rozmawiał z IsentoR'em.
- A więc to tak wyglądasz- zamyślił się Grison po czym usiadł na wygodnej sofie obok momo.
Sado:
- Meaneb - wyszeptał cicho Sado, po czym odgarnął dłonią włosy i przypiął płaszcz. Wstał z sofy i uśmiechnął się do Gunsesa. Czekał na koniec rozmowy króla i lisza. Obydwaj nie prowadzili rozmowy zbyt politycznej. Tymczasem odwrócił się i spojrzał na stojących orkowych urzędników i rzekł:
- Witajcie, orkowie. Mam nadzieję, że podróż przebiegła swobodnie...
Gunses:
Wampir, zauważając chwilowy uśmiech Sado, sam też się uśmiechną. Wyobrażał sobie to spotkanie, jako spotkanie na wysokim poziomie, z klasą, polityczne. Czekając na rozwinięcie się wydarzeń popijał z kielicha najlepsze wino...
Foltest:
Foltest siedząc na kanapie, skojarzył z czego śmieje się Ojciec Mistrz i sam się głośno roześmiał myśląc: "Orkowie i wysoki poziom, bo padne"
Gunses:
Gunses spostrzegł siedzącego na kanapie Foltesta. Szybkim krokiem podszedł do niego, wręczając mu jedną z dwóch butelek najlepszego wina - I jak ci się podoba?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej