Tereny Valfden > Dział Wypraw

Na Igrzyska

<< < (10/27) > >>

Foltest:
- Ciekawie, no i jeszcze te dziewki, niczego nie brakuje. mam pytanie kto jest organizatorem tech igrzysk ?? - Foltest napił się wina.

Grison:
Grison siedział na wiklinowej sofie obok moma. Czerwone Drakońskie oczy patrzyły tu na Meaneba, tu na jego jakże ciekawą świtę. Orkowie stali z założonymi rękoma mierząc wzrokiem siedzacego Drakona.
- Orkowie... ciekawe istoty. Dumne i tępe. Kilku z nich wysłałem do Beliara zanim przybyłem do Ombros.
Położyłbyś takiego?- zapytał Grison na tyle głośno aby momo nie musiał nadstawiać uszu, a na tyle cicho aby żaden z orków nic nie usłyszał.

Isentor:
- Jak zwykle jesteś pewny siebie. Nie zapominaj jednak, że sam nie pokonasz armii. Dobrze wiem, że nie zależy ci na dobru Varrok po prostu wykorzystujesz to państwo bo masz taką okazje. Niszczysz i jaki w tym cel? Aby zaspokoić własne, chore ambicje? Wojna do niczego nie prowadzi nie nauczyłeś się tego przez lata w niewoli?
Podszedłem do Meaneba...
- Może raczysz wyjaśnić moim jak i swoim "ludziom" dlaczego to zostałeś uwięziony i dlaczego pałasz do mnie taką nienawiścią.


Meaneb:

--- Cytat: Lord Sado w 10 Czerwiec 2008, 07:01:19 ---Tymczasem odwrócił się i spojrzał na stojących orkowych urzędników i rzekł:
- Witajcie, orkowie. Mam nadzieję, że podróż przebiegła swobodnie...

--- Koniec cytatu ---
- Dobrą masz nadzieje mora. Podróż przebiegła dobrze. Chociaż ludzcy niewolnicy guzdrali się jak zwykle z naszym bagażem. A czym, że ty jesteś dziwna, smocza istoto - zapytał ze zdziwieniem jeden z orkowych arystokratów.



- Ty masz swoich sojuszników i ja również takowych mam. Nie przekonasz mnie dyplomatycznym bełkotem czy to monarszym tonem. Mam zamiar wprowadzić mój plan w życie tak jak uczyniłem to w przeszłości. Ty jako osoba szczególnie sprawiająca mi problemy znalazłeś się pierwszy na liście. Liście osób i ich królestw do likwidacji.

- Skoro poprawi to humor i zaspokoi ciekawość zebranych. Jestem prawowitym pretendentem do tronu Myrtany i bratem byłego króla, któremu władze powierzył Isentor - mój pierworodny syn.

- Nie uważam moje rządy za złe. Bowiem co złego jest w zawładnięciu wszystkimi krainami kontynentu?
Będąc królem i doświadczonym magiem miałem swojego ucznia, głównego generała mych wojsk. Człowieka, który uczył Isentora sztuk magicznych. Byłem zbyt pochłonięty kolejnymi podbojami i nie zauważyłem spisku jaki uknuły dwie najbliższe mi osoby. Isentor pod pretekstem obalenia tyrana postanowił mnie uwięzić, a pomóc mu w tym miał jego nauczyciel. Oczywiście mój generał miał w tym swój własny cel. Uwięzić władce, pozbyć się spadkobiercy tronu - Isentora i samemu władać Imperium Myrtany. Niestety wasz król okazał się na tyle sprytny, że po uwięzieniu swego ojca, jak sądził po wsze czasy. Zabił swego nauczyciela nim ten wykończył jego. Dalej już chyba historia jest wam znana. Przekazał władzę memu bratu, a swojemu stryjowi. Założył nowe państwo na małej wysepce Marant.

Gunses:
Gunses właśnie pił wino z butelki. Nagle usłyszał słowa: Isentor - mój pierworodny syn... Wampir mało co nie połkną wina wraz z butelką. Spojrzał po Isentorze i Meanebie i pomyślał - Też się nam trafiła szczęśliwa rodzinka - po czym przemówił do Foltesta - ÂŻe Meanbed uczył człowieka, który potem przekazał wiedzę Isentorowi to wiedziałem, ale że Meanbed jest ojcem naszego Króla to już nie. Wojna będzie iście ciekawą, po jednej stronie ojciec a po drugiej syn...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej