Forum dyskusyjne > Dyskusje na każdy temat

Broń Ostateczna cz. I

<< < (2/4) > >>

Rysownik:
Zamieszczam parę rysunków zrobionych na Paincie. Tak dla wyjaśnienia.
Bryłka Dragoidu:   http://www.imagic.pl/files//8545/./Dragoid.jpg
Medalion En-Karah:   http://www.imagic.pl/files//8545/./Medalion%20En-Karah.jpg
Kogon:  http://www.imagic.pl/files//8545/./Kogon.jpg

Airyx:
O, fajnie, teraz mam wyraźniejszy obraz świata. :) Fajny ten medalion zwłaszcza jest. Szacun, Rysownik. ;)

Rysownik:
To nie wszytsko.
Logos DĂ­ Scienti:
http://www.imagic.pl/files//8545/./Logos%20D%ED%20Scienti.jpg

SĂ­r Edmund (bez zbroi, w koszuli): http://www.imagic.pl/files//8545/./S%EDr%20Edmund%20%28bez%20zbroi%29.jpg

Mam jeszcze inne rysunki ale do drugiego rozdziału.

Rysownik:
Napisałem już drugi rozdział! Nie będzie tyle humoru. Stawiam na klimat fantasy.

Jak wcześniej - wyjaśnienia
Pierwsze: Jedyne rasy na świecie to pół-elfy, ludzie i Cienie. Inne rasy wyginęły wieki temu.

Drugie: Czas liczy się w tysiącleciach od ukoronowania pierwszego króla Kimorga. Akcja opowiadania toczy się w 218. roku drugiej ery (czyli po 1218 latach od powstania królestwa).

Trzecie: W Kimorgu jest coś takiego jak Teletransportery Są one rozmieszczone we wszystkich większych miastach Kimorga. Pozwalają na szybkie przemieszczanie między miastami. Jednak trzeba oddać kawałek Dragoidu, by Teletransporter miał energię do teleportacji.

Czwarte:W Ranghardzie druidzi (ranghardzki odpowiednik Magów) mają pewne przedrostki w nazwiskach wskazujące na ich rangę. Naczelny druid posiada w nazwisku „Yk”, dziesięciu najlepszych druidów po nim mają „Kro”, a stu najlepszych druidów po nich – „Sek”. Druidzi dowodzący w wojsku mają dodawane do przedrostków „Ryf” (czyli Ryfkro’ lub Ryfsek’).

Piąte: Stowarzyszenie Klasztorów Czerwonej Magii powstało po to by niszczyć czarną magię. Po 30 latach działalności zaszyło się w niedostępnych dla osób postronnych przełęczach górskich. Nad wszystkimi jedenastoma klasztorami sprawuje pieczę Arcymistrz Czerwonej Magii (Hattotott), pod nim są Mistrzowie (Tottowie) rządzący poszczególnymi klasztorami, Podmistrzowie (Nätowie), Nadmagowie (GĂŠmanerzy) i Magowie (ViĂ´peni). Najniżej są Adepci znani w obrębach klasztorów jako NĂ­Ă­. Całe Stowarzyszenie okryte jest mgłą tajemnicy i nikt spoza klasztorów nie zna dokładnie planów Stowarzyszenia, nawet Adepci.

No i szóste: Mułł – Pierwiastek otrzymywany za pomocą stopienia cynku z miodem. Wykorzystywany jest jako zaprawa murarska, klej lub z połączeniu z rtęcią jako smar. W temperaturze 50⁰H (N⁰Homberga=[Nx1,5]⁰Celsjusza) zaczyna tworzyć grudki w dotyku przypominające plastelinę.

To tyle jeśli chodzi o wyjaśnienia.


Zamieszanie
― Hmmm… – SĂ­r Edmund zastanawiał się którą z koszul zabrać na swoją wyprawę – Na pewno nie moje koszule wyjściowe i nie łachmany… Hmmm… Nie mam koszul, które nie są łachmanami i nie są specjalnie drogie… Może powinienem odwiedzić rynek główny?
― Raczej nie – powiedział głos w drzwiach – Nie chciałbym żyć w świecie, którego istnienie jest zależne od tego czy wybawiciel znajdzie sobie koszulę.
― ÂŁachmany szybko się drą, a drogie koszule są delikatne, giermku – powiedział do swojego giermka, Germanga Wertypenta, SĂ­r Edmund.
― Tym problemem nie musisz się martwić – rzekł Germang – przyszła kolejna tygodniowa dostawa ubrań, jadła i kwiatów od fanek. Myślę, że znajdziesz koszulę, której szukasz.
― To nie wszystko, wyruszam na czas nieokreślony, muszę mieć pożywienie, wodę, zbroję, oręż, przyprawy, mikstury, notatki z zaklęciami… Kwiaty tu nie pomogą.
― Mam iść na rynek, czy poszukać przydatnych rzeczy w prezentach?
― Idź, a przy okazji sprawdź co u Ghaaka Hijroxa, wiesz tego możnego co ciągle przesiaduje w gospodach.
― Oczywiście – powiedział Germang i poszedł w kierunku drzwi – Ile mam wziąć pieniędzy?
― Myślę, że 650 akorów wystarczy.

*  *  *
Czarny Rycerz też miał kłopoty z pakowaniem się. Jego czarna zbroja nie najlepiej służyła w takie upalne dni jak ten. Uśmiechnął się, słysząc chrupanie ciasteczek z komnaty poniżej. No cóż to był jedyny sposób by klient nie płacił w razie niepowodzenia. Kiedy wychodził rzucił:
― Do widzenia panie van Głóg!
― Hmmm! /chrup, chrup/ Do widzenia! /chrup/
― Proszę się nie przejeść. Ostatnio wzrósł procent ludzi z nadwagą.
― Proszę się o mnie /chrup/ nie martwić! – powiedział poirytowany van Głóg.
Kiedy Czarny Rycerz wyszedł, van Głóg rozejrzał się. W jego komnacie gościnnej był dość spory księgozbiór. Jego uwagę przykuł tytuł „Teoria Dzidy”, wziął książkę i przeczytał pierwsze zdania:

„Jak wiadomo dzida składa się z przeddzidzia, śróddzidzia i zadzidzia. Przeddzidzie składa się przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia i zadzidzia przeddzidzia. Przeddzidzie przeddzidzia składa się z przeddzidzia przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia przeddzidzia i zadzidzia przeddzidzia przeddzidzia. ÂŚroddzidzie przeddzidzia składa się z przeddzidzia śróddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia śróddzidzia przeddzidzia i zadzidzia śróddzidzia przeddzidzia. Zadzidzie przeddzidzia składa się z przeddzidzia zadzidzia przeddzidzia, śróddzidzia zadzidzia przeddzidzia i zadzidzia zadzidzia przeddzidzia. ÂŚróddzidzie składa się z przeddzidzia śróddzidzia, śróddzidzia śróddzidzia i zadzidzia śróddzidzia. Przeddzidzie śróddzidzia składa się z przeddzidzia przeddzidzia śróddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia przeddzidzia śróddzidzia. ÂŚróddzidzie śróddzidzia składa się z przeddzidzia śróddzidzia śróddzidzia, śróddzidzia śróddzidzia śróddzidzia i zadzidzia śróddzidzia śróddzidzia. Zadzidzie śróddzidzia składa się z przeddzidzia zadzidzia śróddzidzia, śróddzidzia zadzidzia śróddzidzia i zadzidzia zadzidzia śróddzidzia. Zadzidzie składa się z przeddzidzia zadzidzia, śróddzidzia zadzidzia i zadzidzia zadzidzia. Przeddzidzie zadzidzia składa się przeddzidzia przeddzidzia zadzidzia, śróddzidzia przeddzidzia zadzidzia i zadzidzia przeddzidzia zadzidzia. ÂŚróddzidzie zadzidzia składa się z przeddzidzia śróddzidzia zadzidzia, śróddzidzia śróddzidzia zadzidzia i zadzidzia śróddzidzia zadzidzia. Zadzidzie zadzidzia składa się z przeddzidzia zadzidzia zadzidzia, śróddzidzia zadzidzia zadzidzia i zadzidzia zadzidzia zadzidzia. Przy czym najlepiej przy rzucie dzidą chwytać za zadzidzie przeddzidzia śróddzidzia.”

― A to co? – zapytał van Głóg – dzidzie dzidzia i dzidzie dzidzi dzidy? Popatrzmy… „Szkodliwy wpływ globalnego ocieplenia na miękkość struktóralną gąbki północnozachodnio pacyficznej przy równoczesnej fosforyzacji zooplanktonu basenów północnoatlantyckich”, „Relacje między termitami o różnych pozycjach w kopcu w klimacie międzyzwrotnikowym”, „Nomalnorowościowość garnizotwości trażgomów harnigejskich w warunkach burnowościwościowej jeklisertyzacyjności”, „Księga miodów nowozelandzkich”, „Zbiór wszystkich gatunków serów pleśniowych”, „Penicylinozaurus rex atakuje farmy. Cztery ”, „Czemu młodzi ludzie sięgają po bułki zamiast chleba? Moralność piekarzy i cukierników w nowym świetle” Rety! Jakie tytuły! A to co? „Y” ? Spójrzmy…

„Yyyyyy yyy yyy y Yyy yyy yyyyyyyyyyy YyyYyyy yyyyy yyy Y y Y. Yyyyyy yyyyyyyy yyyyyyyy yyy yyyyy yyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy yyyyyyyyyyyyyyyyyyy yyyy yy yyyyyyyyyyyyyyyyyyy yyyyyyyyyyyyyyy yyyyyyyyyyyyy yyyyyyyyyy yyyyyyyy y.”

― Raczej skończę lekturę na dziś. Mmm… Ciastka.

* * *
― Nie! Nie pojedziesz ze mną na wyprawę! Mówię ci to ostatni raz! Zajmujesz się ogrodem!
― Kiedy ja chcę ci pomagać!
― Cóż… jest pewien sposób. Daj strażnikom ten glejt. Wpuszczą cię do tego sławnego maga. Może ci pomoże.
― Dzięki – zawołał Germang Wertypent, który pobiegł jak błyskawica w kierunku zamku.
Chwilę później Magolog męczył się jak dostosować kryształową kulę, żeby było można przesyłać obraz i dźwięk w jedną stronę i dźwięk w drugą.
― I co? I jak ci idzie? Jak jest? – pytał w kółko Germang – Czy...?
― Zanim skończysz. Zwykłemu magowi zajęłoby to 3 dni, a mi zajmie… 103 minuty i 12 sekund!
― To ja tu poczekam 103 minuty i 12 sekund. 103;11_103;10_103;9… Już?

* * *
― Rety, ile można czekać, aż ktoś przygotuje kryształową kulę? Inne królestwa kiedy się tylko o tym dowiedzą wyślą swoich superszpiegów i koniec!
— Poprawka. Oni wyślą swoich superszpiegów, a my wyślemy ciebie i nie będzie końca – powiedział Wertypent
— O! Jesteś! Udało się?
— Ta… dzięki tej kryształowej kuli mogę z tobą utrzymywać kontakt. Dla osób trzecich będzie wyglądał jakbym gadał za szkłem, a ty będziesz miał chmurkę z moją twarzą jak będziemy rozmawiać.
— Co?! Najlepszy Paladyn królestwa z chmurką nad głową?!
— Właśnie tak.

* * *
Ghaak Hijrox nie miał co robić. Nie działo się nic interesującego. Jedynym wyjściem od nudy było piwo buraczane, które ciągle pił w gospodzie „Hartujący winiarz”, należącej do Moldejwena van Głóg. Ale van Głóg podobno siedział w wieży Czarnego Rycerza i karczma była zamknięta. Nagle poczuł ciarki na plecach. Przeszło przez niego mrowienie, a potem uczucie jakby ktoś go drapał. Opanowało go wrażenie, że uwolniła się wielka moc . Straszna moc, która mogła zniszczyć poznawalny świat i zmienić go na zawsze.
— Co się dzieje? – zapytał przerażony sam siebie.

* * *
Tymczasem w Trzecim Klasztorze Czerwonej Magii  wszyscy Nätowie przeczuwali, że stało się coś ważnego. Tylko dwóch wiedziało co się stało. Do jednego z nich, Näta Framiga właśnie przyszedł jeden podwładnych mu ViĂśpenów i przekazał wiadomość od Näta Mi-tara. Brzmiała ona następująco: „Zapewne wiesz co się stało. Musimy to poważnie omówić. Spotkajmy się w lokacji 3-R-tG7 ”
„Na razie wiemy tylko ty i ja Näcie Mi-tarze. Ale trzeba się pogodzić z myślą, że inni też będą wiedzieli” pomyślał Framig i wyprosił posłańca:
— Nie będzie mnie przez godzinę – powiedział zawiązując książkę skórzanym pasem – przez ten czas do mojej pracowni nikt nie może wchodzić.
— Tak jest, Näcie Framiże!
Podmistrz poczekał, aż ViĂśpen wyjdzie i pociągnął za pochodnię. Fresk na ścianie, przedstawiający czerwony jedenastokąt gwiaździsty z płomieniem w środku, przepołowił się, a jego części rozchyliły się na podobieństwo drzwi. Framig zszedł do ciemnego pomieszczenia. Czekała już na niego postać w takim stroju jaki on miał.
— Witaj, Näcie Mi-tarze. Chciałeś się ze mną spotkać – rzekł Framig
— Tak, to prawda – odparła postać skrywająca się w cieniu – Wiesz pewnie o Medalionie En-Karah. Wiesz, także co może uczynić.
— Tak, to prawda. Przez ten medalion, musieliśmy się zaszyć w tych górach.
— Masz rację. Nie jest wypełniony czarną magią. Jest wypełniony nadmagią. Ale do króla nie docierało, że to moc wykraczająca ludzkie możliwości.
— Masz jakiś plan?
— Tak. Mam plan – rzekł Mi-tar. Rozświetlił ciemność płomieniem z palców i zapalił pochodnię – wykorzystamy Magetyst Punktowego Zniszczenia Magii.
— Naprawdę bryła Dragoidu była zdolna pomieścić Siłę tak potężnego zaklęcia?
— To zasługa czasu – odpowiedział Mi-tar. Był starszy od Framiga i miał większe doświadczenie – Dragoid złączył się z Siłą i powstał Magetyst. Ktoś wrzucił go do jakieś jaskini , która się zawaliła i zasypała Magetyst tonami skał. Z biegiem czasu koncentracja zaklęcia w kamieniu wzrastała, a niemagiczne fragmenty odłamywały się i kruszyły. W końcu doszedł do obecnych rozmiarów owczej głowy.
— I co z tym Magetystem?
— Wykorzystamy zaklęcie, które jest w nim zawarte i będziemy mogli zniszczyć potęgę Medalionu.
— Czy aby Medalion nie może uodpornić na czary?
— Tylko jeśli się umocni. Na razie jest zależny od tego, kto go używa. Trzeba szybko działać. Któryś z nas powinien iść na czele grupki GĂŠmanerów i poszukać tego kamienia.
— Ja pójdę. Cieszysz się większym zaufaniem Totta. Myślę, że lepiej zatuszujesz sprawę.
— A więc postanowione. Kiedy wyruszasz?
— Jutro rano. No cóż. Muszę iść zanim zaczną się o mnie martwić. Nie chcemy przecież, żeby rozdmuchano sprawę – powiedział kierując się do schodów. Nagle się zatrzymał odwracając głowę w kierunku Näta Mi-tara – Jak to się dzieje, że zjawiasz się tutaj zanim przyjdę? Dlaczego zawsze ty czekasz?
— Pozwolisz, że moje sekrety pozostaną sekretami.
— Jasne, jasne.

* * *
Minęły już trzy dni odkąd SĂ­r Edmund wyruszył w poszukiwaniu Medalionu En-Karah. Natomiast w cesarstwie Ranghardu wszyscy druidzi już od kilku dni wiedzieli, że w Kimorgu coś uaktywniono. Coś dużego, wielkiego i potężnego. Dopiero niedawno naczelny druid, Wrezd Yk’Abarrak , dowiedział się co się stało. Kiedy tylko ogromna Siła się pojawiła, zaczął ją badać. I właśnie po kilku dniach odkrył co się stało. Ktoś odsłonił położenie Medalionu En-Karah. Najpotężniejszego artefaktu świata! Niezwłocznie powiedział o tym cesarzowi:
— Ktoś w Kimorgu odsłonił potężny artefakt! Trzeba ten artefakt zdobyć!
— Czy ten artefakt ma jakąś nazwę? – spytał cesarz
— Medalion En-Karah, wasza wysokość! Jest to najpotężniejszy przedmiot na świecie, pozwala zmieniać rzeczywistość, ot tak sobie! To nie jest czarna czy biała magia to nadmagia!
— Nadmagia, tak? O ile się nie mylę poprzednik twojego poprzednika, Maczaak Yk’Ertis prowadził badania nad nadmagią. Według jego badań nadmagia jest zbyt potężna i w rękach ludzi może spowodować same szkody.
— Och, to były stare badania. Mamy teraz lepsze narzędzia badawcze niż Yk’Ertis. Po za tym mógłbym zbadać nadmagię i sprowadzić ją do niższego poziomu, by ludzie mogli z niej skorzystać, gdybyś pozwolił wyruszyć swojemu wojsku po ten artefakt.
— Nie, nadmagia jest zbyt niebezpieczna. Wielu próbowało zbadać nadmagię ale tylko Yk’Ertis przeżył. Nie sądzę, abyś zdołał ją ujarzmić.
— Tak jest wasza cesarska mość – wycedził przez zęby Wrezd. Wiedział, że musiał zdobyć ten artefakt. Nie można zniszczyć tak potężnej mocy. Trzeba ją wykorzystać. Trzeba ją ujarzmić. Nadmagia daje zbyt wielkie możliwości, by można ją po prostu nie używać. Yk’Abarrak miał już plan. Tak, jutro ucieknie z pałacu razem z trzema zaufanymi ludźmi. Z Lejrem Kro’Takiem, Yratem Sek’Kammendem i Czasgranem Ryfkro’Restrantio. Znajdzie Medalion En-Karah i go ujarzmi. Już jutro…

* * *
SĂ­r Edmund ziewnął, rozciągnął się i rozejrzał, próbując przypomnieć sobie gdzie jest i gdzie jest kołdra. Był w dużym pomieszczeniu, gdzie było wiele łóżek z różnymi ludźmi. Nagle poczuł się jakby miał coś nad głową. Dowiedział się dlaczego, gdy tylko obejrzał się w lustrze. Nad jego włosami lewitowała chmurka, w której można było dostrzec twarz.
— Germang! Co chcesz mi powiedzieć? Jest… eee…
— Tak, jest szósta rano. Ale nie oto chodzi. W niektórych królestwach, aż huczy. Paronia, Gladert. Tylko Ranghard chce ci pomóc.
— Nie mów mi, że…
— Tak. Maharadża Paronii i wódz Gladertu chcą zdobyć Medalion. Cesarz Ranghardu twierdzi jak DĂ­ Scienti, że trzeba zniszczyć ten artefakt. Ale niektórzy druidzi pewnie mają na niego chrapkę i mogą nie posłuchać swojego władcy.
— To znaczy, że śledzą mnie wojska dwóch państw, po to by mnie zlikwidować, kiedy zaprowadzę ich do Medalionu?
— Mniej, więcej.
— Matko, w co się wpakowałem.
— Wpakowałeś się w niezły gnój.
— Dzięki za konstruktywną odpowiedź.
— Nie ma za co – Germang rozejrzał się jakby bał się, że ktoś go obserwuje – Podobno zniknęło kilku członków Stowarzyszenia Czerwonej Magii z Trzeciego Klasztoru.
— Myślisz, że…
— Nie wiem. Należy jednak obawiać się najgorszego. Najprawdopodobniej masz przeciwko sobie trzech przeciwników.
— Czerwona Magia? Nie mam z nimi szans!
— Gdzie jesteś?
— Chyba w Darwie.
— Teatralnej stolicy zachodniego Kimorga? Tam chyba jest Teletransporter ?
— No, raczej.
— Acha, widzisz. Ktoś ci postanowił pomóc. Jakiś łucznik i mag. ÂŁucznik ma chyba na imię Erg Aryn i jest elfem, a mag to młody druid z Ranghardu, Wjimet Sek’Foi. Chyba ci się przydadzą.
— Zaraz, zaraz. Elf? Przecież tylko w Laktanii występują nawet nie elfy ale pół-elfy!
— Ta, tyle że jest tak, że jak dwa pół-elfy łączą się ze sobą i mają dziecko to zwykle to jest pół-elf. Czasami zdarza się jednak, że urodzi im się człowiek lub pełnoprawny elf.
— Ale to chyba rzadko się zdarza?
— Bardzo rzadko. Jest tylko trzech elfów na świecie. Obaj pomocnicy będą za jakąś godzinę.
— Nareszcie jakaś dobra wiadomość.
— Ta. Mam pytanko. Ile razy dziennie trzeba podlewać te kwiaty z fioletowymi płatkami?

* * *
Tymczasem w kolejce do Teletransportera w Murrkok, miasta na obrzeżach Kimorga, czekały dwie niecodzienne postacie: elf i młody druid z Ranghardu.
— Matko! Ile można czekać! – grzmiał Erg Aryn – pomyśleć by można, że ludzie to rasa wyjątkowo powolna! Tyle czasu mam czekać! W Laktanii to łapało się liany i już jesteś! A wy, ludzie to musicie wymyślać karety, Teletransportery i jakieś inne dziwadła, bo nie chcecie sadzić drzew!
— Robisz z siebie widowisko – powiedział bez emocji Sek’Foi.
Elf rozejrzał się swoimi zielonymi oczami. Każdy się na niego gapił jakimś dziwnym wzrokiem. Jakieś dziecko krzyczało, że „tam jest elf!”.
— Ależ kochanie – powiedziała matka dziecka – Elfów nie ma, są tylko pół-elfy, a one żyją na drzewach jak małpy. Nie tak jak my, cywilizowani ludzie.
— Niecywilizowane małpy?!?! – wycedził przez zęby Erg.
— Stój w spokoju – poradził młody druid znów bez emocji w głosie, chociaż w sercu śmiał się do rozpuku. Całe zdarzenie tak go rozbawiło, że niespodziewanie parsknął.
— Ach tak? – zapytał elf zdziwionego, że nie potrafił kontrolować swoich odruchów, Wjimeta
— A-ale ja przez całe życie utrzymywałem kontrolę nad swymi czynami! – odparł głośno Sek’Foi, który chciał jeszcze bardziej naciągnąć swój kołnierzyk. Ile by dał za kaptur w tej chwili!
— Chwila konsternacji, co?
— Nie, wcale nie – odpowiedział druid z naciskiem na „nie”.
— Tak, jasne! A tak naprawdę to jesteś taki nietolerancyjny, że aż oczy wyłażą. Tak jak wszyscy ludzie! Jak ktoś jest elfem, krasnoludem czy gnomem to od razu jest poniżany?
— Eee… gnomy i krasnoludy to rasy starożytne i już nie ma… Podobnie jak wilkołaków…
— Wiem! Nie oto chodzi! Chodzi, że każdy się z nas śmieje, szydzi, poniża nas, tylko dlatego, że ludzi jest najwięcej i jakaś inna rasa to ewenement!
— Nasza kolej.
— O? kto by przypuszczał… Ale to i tak niczego nie zmienia!
— Jasne, jasne – wywrócił oczami Wjimet – ludzie to świnie.
— Nie obrażaj świń!
— Pójdziesz do tej kabiny tego Teletransportera, czy chcesz poszukać drugiego?
— Ha! Peniasz!
— Od tej chwili twoje życie może się raptownie i znacznie zmienić. Naprawdę chcesz marnować czas na jakieś pogaduszki?
— Wiesz co? Dzięki, tego było mi trzeba. Dopiero teraz czuję ten dreszczyk emocji – odparł elf z szelmowskim uśmiechem.

C.D.N.

No i rysunki w Paincie:

Erg Aryn: http://www.imagic.pl/files//8545/./Erg%20Aryn.jpg

Wjimet Sek'Foi: http://www.imagic.pl/files//8545/./Wjimet%20Sek%27Foi.jpg

Teletransporter: http://www.imagic.pl/files//8545/./Teletransporter.jpg

Magetyst Punktowego Zniszczenia Magii: http://www.imagic.pl/files//8545/./Magetyst%20Punktowego%20Zniszczenia%20Magii.jpg

I kilka Magetystów ( w kolejności: Lokalnego Zniszczenia Magii, Globalnego Zniszczenia Magii, Kontroli i Zamiany Ciał)
http://www.imagic.pl/files//8545/./Magetyst%20Lokalnego%20Zniszczenia%20Magii.jpg
http://www.imagic.pl/files//8545/./Magetyst%20Globalnego%20Zniszczenia%20Magii.jpg
http://www.imagic.pl/files//8545/./Magetyst%20Kontroli.jpg
http://www.imagic.pl/files//8545/./Magetyst%20Zamiany%20Cia%B3.jpg

Znak Magii:
http://www.imagic.pl/files//8545/./Znak%20Magii.jpg

Airyx:
No no, znowu całkiem fajne opowiadanie :D Jak widać, mimo usilnych starań nie potrafisz powstrzymać się od zabawnych elementów (i bardzo dobrze!), co widać najlepiej w tym fragmencie:

--- Cytuj ---Czarny Rycerz też miał kłopoty z pakowaniem się. Jego czarna zbroja nie najlepiej służyła w takie upalne dni jak ten. Uśmiechnął się, słysząc chrupanie ciasteczek z komnaty poniżej. No cóż to był jedyny sposób by klient nie płacił w razie niepowodzenia. Kiedy wychodził rzucił:
― Do widzenia panie van Głóg!
― Hmmm! /chrup, chrup/ Do widzenia! /chrup/
― Proszę się nie przejeść. Ostatnio wzrósł procent ludzi z nadwagą.
― Proszę się o mnie /chrup/ nie martwić! – powiedział poirytowany van Głóg.
Kiedy Czarny Rycerz wyszedł, van Głóg rozejrzał się. W jego komnacie gościnnej był dość spory księgozbiór. Jego uwagę przykuł tytuł „Teoria Dzidy”, wziął książkę i przeczytał pierwsze zdania:

„Jak wiadomo dzida składa się z przeddzidzia, śróddzidzia i zadzidzia. Przeddzidzie składa się przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia i zadzidzia przeddzidzia. Przeddzidzie przeddzidzia składa się z przeddzidzia przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia przeddzidzia i zadzidzia przeddzidzia przeddzidzia. ÂŚroddzidzie przeddzidzia składa się z przeddzidzia śróddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia śróddzidzia przeddzidzia i zadzidzia śróddzidzia przeddzidzia. Zadzidzie przeddzidzia składa się z przeddzidzia zadzidzia przeddzidzia, śróddzidzia zadzidzia przeddzidzia i zadzidzia zadzidzia przeddzidzia. ÂŚróddzidzie składa się z przeddzidzia śróddzidzia, śróddzidzia śróddzidzia i zadzidzia śróddzidzia. Przeddzidzie śróddzidzia składa się z przeddzidzia przeddzidzia śróddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia przeddzidzia śróddzidzia. ÂŚróddzidzie śróddzidzia składa się z przeddzidzia śróddzidzia śróddzidzia, śróddzidzia śróddzidzia śróddzidzia i zadzidzia śróddzidzia śróddzidzia. Zadzidzie śróddzidzia składa się z przeddzidzia zadzidzia śróddzidzia, śróddzidzia zadzidzia śróddzidzia i zadzidzia zadzidzia śróddzidzia. Zadzidzie składa się z przeddzidzia zadzidzia, śróddzidzia zadzidzia i zadzidzia zadzidzia. Przeddzidzie zadzidzia składa się przeddzidzia przeddzidzia zadzidzia, śróddzidzia przeddzidzia zadzidzia i zadzidzia przeddzidzia zadzidzia. ÂŚróddzidzie zadzidzia składa się z przeddzidzia śróddzidzia zadzidzia, śróddzidzia śróddzidzia zadzidzia i zadzidzia śróddzidzia zadzidzia. Zadzidzie zadzidzia składa się z przeddzidzia zadzidzia zadzidzia, śróddzidzia zadzidzia zadzidzia i zadzidzia zadzidzia zadzidzia. Przy czym najlepiej przy rzucie dzidą chwytać za zadzidzie przeddzidzia śróddzidzia.”

― A to co? – zapytał van Głóg – dzidzie dzidzia i dzidzie dzidzi dzidy? Popatrzmy… „Szkodliwy wpływ globalnego ocieplenia na miękkość struktóralną gąbki północnozachodnio pacyficznej przy równoczesnej fosforyzacji zooplanktonu basenów północnoatlantyckich”, „Relacje między termitami o różnych pozycjach w kopcu w klimacie międzyzwrotnikowym”, „Nomalnorowościowość garnizotwości trażgomów harnigejskich w warunkach burnowościwościowej jeklisertyzacyjności”, „Księga miodów nowozelandzkich”, „Zbiór wszystkich gatunków serów pleśniowych”, „Penicylinozaurus rex atakuje farmy. Cztery ”, „Czemu młodzi ludzie sięgają po bułki zamiast chleba? Moralność piekarzy i cukierników w nowym świetle” Rety! Jakie tytuły! A to co? „Y” ? Spójrzmy…

„Yyyyyy yyy yyy y Yyy yyy yyyyyyyyyyy YyyYyyy yyyyy yyy Y y Y. Yyyyyy yyyyyyyy yyyyyyyy yyy yyyyy yyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy yyyyyyyyyyyyyyyyyyy yyyy yy yyyyyyyyyyyyyyyyyyy yyyyyyyyyyyyyyy yyyyyyyyyyyyy yyyyyyyyyy yyyyyyyy y.”

― Raczej skończę lekturę na dziś. Mmm… Ciastka.
--- Koniec cytatu ---
;D ;D ;D
No a poza tym, oczywiście wszystko jest zajefajne, świetne pomysły, no i rysunki na dodatek... po prostu brak słów, więc skończę już i powiem tylko: 1000/10.  :-X

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej