Królestwo Valfden > Panteon Bogów "Navigii Draco"
Dziedziniec świątyni
Canis:
Canisa już tutaj nie było...
Altair:
...Altair zauważywszy, że Canisa zaiste tutaj nie ma, a jego czar jasnowidzenia błędnie wskazał mu lokację, i tę opuścił wykorzystując zdolność teleportacji, w nieznane miejsce...
Canis:
- Witaj draconie, chwilę temu wróciliśmy z poszukiwań bestii. poszukiwania były... owocne... poszukiwania doprowadziły nans do polany, znaleźliśmy tę oto tkaninę z herbem dwugłowego smoka, zorientowaliśmy się, że otwarto tam portal po ilości energii jaka tam się znajdowała i po wypalonym miejscu. otworzyliśmy portal i przenieśliśmy się w jakieś tajemnicze pustkowia, prawdopodobnie inny wymiar, bądź teren którego nie znamy. ujrzeliśmy tam kamieniołom, wydobywali tam niewolnicy czarną rudę. i zanosili w pewne miejsce, później zobaczyliśmy pewną maszynę, coś a'la portal, wypełniony dziwną cieczą, tam wrzucano czarną rudę, wrzucono również jednego niewolnika, kryształy były konkretnie wybierane, które się nadają, które nie. Zapełniali tak tę maszynę, ten portal. Mag wypowiadał inkantacje w starodracońskim, jednak nie byliśmy w stanie usłyszeć co dokładnie mówił. Substancja zawrzała, pochodnie rozbłysły zielonym płomieniem, Paladyni stojący przy maszynie chwycili jednego z niewolników. Biedak szamotał się z całych swoich sił. Jednak paladyni byli silniejsi. Wrzucili go do maszyny. Powoli utonął w substancji. Substancja raz jeszcze zabulgotała, po chwili powolnym krokiem wyszedł z niej stwór podobny do tego, którego wcześniej spotkałem i pokazywałem.
- mag mówił na tę maszynę Arish elishash, mówił, że nie potrzebuje shanapu, że lepiej działa napędzany czarną rudą. Mówili o sprowadzeniu mistrza. Mag wyciągnął spod płaszcza kostkę dusz, uruchomił ją. Gdy ta rozbłysła kolorami, wrzucił ją do substancji. Kostka zatonęła. Usłyszeliśmy przeraźliwy pisk, substancja wypełniająca maszynę zawrzała. Przez wytworzoną parę nie dostrzegliśmy co dokładnie dzieje się w maszynie. Gdy pisk ustał zza oparów wyłonił się mężczyzna. Mag oraz paladyni padli błagalnie na kolana chyląc czoło przed dziwną postacią. Mężczyzna zbliżył się do dwóch paladynów klęczących na przedzie. Położył dłonie na głowach wojów, przeszedł dalej czyniąc to innym. Paladyni zaczęli pluć czarną mazią, ich ciała i odzienie uległo przemianie. Po chwili otaczali go wypaczeni słudzy.
- taki pojawił się z portalu.
- Mag podszedł do mężczyzny, ukłonił się i podał mu do rak płaszcz mówiąc - oto twoja własność panie mój Meanebie. Następnie wróciliśmy przez portal zamknęliśmy go i przybywamy do ciebie. Co z królem?
Elsh Alash:
- Stan króla ustabilizował się. Nadal jednak tkwi w głębokiej śpiączce.
Canis:
- Jest coś co mozemy zrobić, w czymś pomóc, żeby go wybudzić...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej