Tereny Valfden > Dział Wypraw

I wyprawa do Ignis Terra

<< < (4/40) > >>

Altair:
Altair wstał, przetarł oczy, jego zmysły nie były już tak wrażliwe. Ujrzał sześć naprężonych lin, teraz już wyraźnie było widać gdzie wąż się porusza. ÂŁajba cały czas była uderzana, jednak widać było, że wąż tracił siły. Altair podszedł do burty i trzymając się najmocniej jak może wystawił kostur w dół ciągle celując w kierunku sznurów. Skoncentrował się i wyrzekł: "Xueshel, Upeshgr Ishash Huash" (Zew Beliara, Magia ÂŚmierci). Fioletowo-czarna smuga poszybowała w wodę, która nagle diametralnie zmieniła zabarwienia na czerwony.
- Trafiony steletubisiówiel - rzekł w geście triumfu Altair wyczerpany po czarze - trochę mnie to kosztowało. Wciągnijmy go do środka...

Isentor:
Wąż pociągnął jeszcze statek przez jakiś czas, a następnie padł martwy od odniesionych ran. Zaczął się powoli zanurzać w głębinę oceanu ciągnąc za sobą okręt. Dno statku lekko wypalone przez lawę, która wywołała w porę ugaszony pożar zaczęło pękać. Woda dostała się do środka...
Kapitan - Odetnijcie go byle szybko zanim pójdziemy na dno. Niech ktoś weźmie deski i załata prowizorycznie dziurę. Musimy naprawić uszkodzenia. Zboczyliśmy z kursu, a najbliższy stały ląd to były Marant. Szybko odcinać bestie, podnieść żagle!

MooN:
Wilk otrzepał się trochę i złapał się za burtę. Wyjął ostrze i przeciął linę harpunu, który został wystrzelony przez niego. Następnie ostrożnie zbliżył się do drugiego i powtórzył czynność odcinania liny. Spostrzegł, że następny jest blisko. Wciąż trzymając się burty zbliżał się do ostatniego upewniając się czy teren jest zdatny do chodzenia. W końcu dotarł do trzeciej liny. Szybkim ruchem ją przeciął.

//Zostały trzy harpuny.//

Altair:
Altair usłyszawszy kapitana rzucił kostur gdzieś na pokład i wyciągnął miecz. Poodcinał liny jedna po drugiej, okręt jakby zaczął łatwiej płynąć. Złapał oręż, który rzucił na ziemię, po chwili poleciał do magazynu na dół.
- Powtórka sprzed dwudziestu lat - mówił sam do siebie.
Przyniósł deski, młotek, kilka gwoździ i jak najstaranniej umiał załatał dziury w statku.
- Gotowe - powiedział - heh, mieliśmy to samo bardzo dawno temu, tylko że zaatakował nas jakiś stwór morski długi na  pięćdziesiąt metrów...    

Walar:
Walar widział że niewiele zostało już do roboty więc postanowił wykonać kolejne polecenie kapitana. Podbiegł do sznurów od żagli i zaczął je rozwijać. Pomogło mu w tym kilku członków załogi i już po chwili wszystkie żagle były postawione, a statek był gotowy do dalszego rejsu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej