Tereny Valfden > Dział Wypraw
Polowanie Na Smoka
Altair:
Altair uśmiechnął się drwiąco patrząc na Walara i rzekł:
- I ty chcesz być nekromantą... Tak to się robi - po czym spojrzał w kierunku bestii, wyciągnął przed siebie kostur, spojrzał w dziury w górnej części potwora, sprawującymi chyba rolę oczu i rzekł - Osh Ipash Gresh Ilxuesh Arishesh! (Okaleczenie, Klątwa).
Na wielkiej, ruchomej skale poczęły tworzyć się dziury, popękania i niewielki rowy, jakby po przejechaniu kilofem. Golem bardzo osłabiony padł na jedno z "kolan", po chwili wstał i skierował swój gniew w stronę Altair'a. Ten zaniepokojony odbiegł, powiewając szatą, po chwili rozgniewany wykrzyczał:
- Leżeć, gówno kupy!... czy jakoś tak! - po czym ponownie wyciągnął przed siebie kostur i wrzasnął - Iaash Izosh Xuyshqi Arish Ilxuash, Elisheshxu! (Pasożytnicza Więź, Klątwa)
Nie było widać skutków. Pozostała grupa poczęła ponownie atakować stwora, w czasie gdy Altair rozsunął szaty, wyjął swą czarną klingę i wycedził:
- Spróbuj tego! - i zrobił, o dziwo dosyć głębokie nacięcia od lewego barku do prawego końca torsu i odwrotnie, na krzyż. Grupa patrzyła na niego jak na wariata, nie zauważając, że 'ciało' golema rozsypuje się w tych miejscach.
- Momo! - krzyknął - Wywróć mnie na ziemię - momo popatrzył na niego i nie ruszał się z miejsca - no JUÂŻ! - usłyszał ponownie głos maga i podbiegł do niego popychając go, tym samym przewracając na ziemię. Golem również się przewrócił. Altair kilkakrotnie uderzył tyłem głowy w ziemię, jednak nie na tyle mocno, by wyrządzić sobie jakąkolwiek szkodę, czy nawet wywołać mocniejszy ból. Głowa golema natomiast uderzała z nieco większą siłą sypiąc się na kawałeczki. Altair wyczerpany rozłożył się na ziemi i ciężko dysząc skończył zaklęcie i zawołał - dobra... wykończcie go.
momo:
Momo wziął do ręki kamień, po czym cisnął go w stronę potwora. Z siłą wzmocnioną przez uderzenie wiatru, wywołane przez elfa, uderzył w uszkodzone już ciało golema, rozbijając go na kawałki. Momo podał rękę nekromancie, pomagając mu wstać z ziemi.
- To było niezłe... Trzeba iść za ciosem. Ruszajmy dalej.
Myśliwi weszli do ogromnej lodowej groty. Promienie słońca wpadały z zewnątrz szczelinami, tworząc błękitne smugi. Ponieważ światło odbijało się od lodowych powierzchni, w grocie było równie jasno, co w księżycową, bezchmurną noc. Drużyna dotarła na środek jaskini, która jednak wydawała się całkiem pusta... Z sufitu spadały małe kawałeczki lodu, po rozbiciu się o ziemię tworząc lodowy pył unoszący się przy ziemi. Nagle odłamków zaczęło spadać więcej, jak gdyby strop zapadał się na nich. Momo spojrzał w górę w ostatniej chwili:
- W nogi! - Myśliwi rozbiegi się na wszystkie strony unikając rozszarpania szponami pikującego w dół smoka. Bestia wyrównała lot zaraz przyziemi, nawróciła przy ścianie i skierowała się w stronę uciekających ofiar.
- Szybko! Kryć się! - Krzyknął momo, po czym sam ukrył się za jednym z lodowych filarów, porozmieszczanych po jaskini. Dobył łuku i w nerwach oczekiwał ruchu kołującej po grocie bestii. Miał nadzieję, że pozostali myśliwi pozostaną maksymalnie długo nie zauważeni...
Lodowy Smok
[a href=\"http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=bc4cb84e115b3437\" target=\"_blank\"]
Giual:
Iliar rzekł do wszystkich myśliwych w nadziei że go wysłuchają
- Kiedy ruszymy do ataku,chyba nie chce tu tak sterczeć możemy podzielić się na grupy ci co nie mają łuków pójdą ze mną,Grison,Altair i Momo mogą rzucać w nich czary i walczyć na dystans.Kto idzie ze mną wiem Darkon idziesz ze mną zajdziemy bestie od tyłu.Po tych słowach czekałem na odpowiedz moma.
Altair:
Smok czaił się w pobliżu ogromnego sopla, jak niewidomy. Altair szeptem przemówił:
- Jeśli mamy go pozbawić podpory, to najlepszy byłby czar Zew Beliara. Przy odrobinie szczęścia bestia w ogóle zachowa łapy... Kiedy zaczniemy walczyć, musimy się rozbiec. Straci panowanie i równowagę, wtedy jego umysł stoi przede mną otworem, by zaatakować i powoli uśmiercić. Będę musiał się postarać, smoki dysponują przeogromną energią magiczną, tak w ogóle to niektórzy mówią, że to od nich pochodzi magia. Co ty na to, momo?
Grison:
- Cholera jasna- powiedział szeptem Grison. Potężna bestia. Jeśli zaatakujemy otwarcie to nie wyjdziemy stąd żywi. Momo...-powiedział stłumionym głosem Greg w stronę elfa. O ile będziemy się poruszać cicho smok nas nie zauważy. Może powinniśmy się ustawić wokoło bestii i wycelować w jej witalne punkty. Przy odrobinie szczęścia strzały przebiją łuski. Stworzymy pozory frontalnego ataku, a wtedy Altair wyskoczy ze swoim magicznym fiku-miku. Mam nadzieję, że masz jeszcze trochę siły- tutaj Grison zwrócił się do nekromanty. To osłabiło by bestię lub ja spowolniło. Wtedy zasypalibyśmy ją gradem strzał. Jedynie trzeba by było uważać na ten ogon. Smok może nim machać w gniewie i nie dajcie bogowie aby trafił któregoś z nas. Nie obejdzie się również bez zmieniania pozycji strzału. Mam nadzieję że umiecie szybko biegać. Co wy na to?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej