Tereny Valfden > Dział Wypraw

Kierunek - Numenor

<< < (13/14) > >>

Crisis:
Crisis spojrzał na Marsika i powiedział.
- Nie obraź się Marsik, ale sądzę, że jesteś zbyt niedoświadczony jeszcze, żeby podjąć się sam takiej akcji. Jeśli generał się zgodzi żeby ktoś został, a sądzę, że to powinienem być ja, to mógłbyś zostać jako pomoc dla mnie. Dodatkowo sądzę, że Marant będzie miał dodatkowo kłopoty, oglądałem pewnej nocy gwiazdy i widziałem wielki wybuch, pewnie chcieli wysadzić ten meteor, jak na moje oko im nie wyszło, w nocy widać jak coś się zbliża. Możliwe, że ten posterunek i garnizon będzie przyszłością ludu z Marantu, dlatego ktoś z nas powinien przypilnować budowy i jeśli można, zgłaszam się na ochotnika. - powiedział Crisis robiąc krok w kierunku dowódcy.

Boba Fett:
Fett nie zwracał uwagi na rozmowy swoich podwładnych. Był teraz zajęty czymś innym - ku jego zdziwieniu podleciał do niego jakiś ptak... tylko raz takiego widział, a było to ponad półtora roku temu. Był wtedy w komnacie króla w sprawie założenia na nowo Gildii Samotnych ÂŁowców... ten ptak siedział w oknie pokoju, na które akuratnie wtedy patrzył... Nie bez przyczyny musiał tutaj przylecieć. Z jednej z jego nóżek odczepił mieszek, w którym po chwili znalazł zwitek papieru z jednym tylko słowem.
- Nie odpływamy stąd - odezwał się wreszcie naczelny wódz armii. - Zabrać wszystkie rzeczy ze statku. Marsik, idź powiedz MeGiddowi, że zostajemy, a potem przejdź się do kapitana i również przekaż mu moje rozkazy. Sprawa jest poważna.
- Dlaczego zmieniłeś plany? - spytał dowódca. - Przecież krasnoludy płyną w stronę Marantu.
- Za to król płynie do nas.
Następnie generał schylił się, wziął w garść trochę ziemi, wsypał ją do woreczka i przypiął go do nóżki niedawno przybyłego ptaka, który zaraz po otrzymaniu sakiewki udał się w podróż powrotną. Fett obrócił się na pięcie i pomaszerował do domu, w którym dotychczas miał swoją siedzibę.

Crisis:
Crisis usłyszał co generał rzekł i powiedział.
- No, to musi być gorzej niż myślałem. Meteoryt zniszczy Ombros, to jedyne wytłumaczenie tego, że król ucieka ze stolicy. No to jedyne wyjście jest takie, że musimy czekać aż IsentoR do nas przypłynie z ludźmi z obywatelami miasta. Mam również nadzieję, że armia krasnali zostanie również zniszczona przy okazji, byłby to poważny cios dla maluchów. Jednak co tu dużo mówić? Wracam na wartę. Jeśli ktoś chce dołączyć do mnie, to musi się spieszyć.  - powiedział Crisis, po czym poszedł na miejsce budowy pełnić wartę.

Marsik:
- Tak jest, sir. Już idę. Tylko jedna rzecz. Co się stanie ze złotem, które zostało w mym domu?
Marsik zauważył, że generał najwyraźniej nie ma czasu na takie sprawy, więc czym prędzej pobiegł szukać Megidda.
- O jesteś! - krzyknął. - Generał przekazuje, że zostajemy na wyspie. Nigdzie nie płyniemy.
Z taką samą wiadomością poszedł do kapitana i mu ją oznajmił. Po tym zawrócił się i poszedł w stronę domu generała Fetty.
Jednak po chwili namysłu przypomniał sobie, że ma pełnić wartę przy budowie i czym prędzej tam się udał.

Rakbar Nasard:
- Doprawdy?– Powtarzał sobie w myślach. Zaraz po otrzymaniu informacji od Marsika zwrócił się w stronę placu. Gdy już doszedł, zobaczył kilku żołnierzy, lecz pośród nich nie było Generała. Tak więc podszedł do, najwyższego stopniem, dowódcy - Lord’a Sado, po czym rzekł:
- Czemu nie wracamy, bronić Marantu, Ombros?
- Nie ma po co płynąć do miasta, gdyż król zamierza płynąć tu.
Zdziwiony kapitan odszedł na bok, a zaraz potem usiadł na najbliższym kamieniu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej