Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wyprawa do Dworu Eisenheim'a

<< < (2/6) > >>

Canis:
woda długo się gotowała, a wszyscy przybyli. Canis wstał i rzekł.
- No to towarzysze, narysujecie teraz pentagram - Narysowaliście pentagram sporej wielkości. - Ustawicie ten oto pięciokątny blok w centrum tak by stał dokładnie między prostymi... - zrobiliście to - teraz, niech każdy da po pięć kropel swej krwi, panowie wampiry 10. - zrobiliście to. - Teraz każdy stanie na jednym ramieniu gwiazdy, tak, aby pięty dotykały zewnętrznego pierścienia. - zrobiliście to. - no a teraz patrzcie i czekajcie. - Powiedziałem i przeniosłem kocioł bliżej pentagramu.

do wywaru, o barwie czerwonej, dolałem mały flakonik swej krw, a bawa zmieniła się na purpurową. pomyślałem... "jak narazie doskonale..." poczym dosypałem szczyptę piasku i wymieszałem, nad wywarem unosił się miły zapach. Canis wiedział iż tak się stanie, więc dosypał nieco ziemii z miejsca w kturym stał (sprzed zakonu Mroku). Wywar był teoretycznie gotowy. Canis kucnął i do kolejnego worka zebrał garść piasku z ziemii sprzed zakonu mroku, i przywiązał worek do pasa przy swej szacie. worek z którego uszczknął drobinę piasku ze ścierzki prowadzącej do dworu, położył na kamiennym bloku wewnątrz pętagramu. Oczywiście rozwiązany worek. Canis wziął spory flakon, w którym uprzednio trzymał swą krew i nabrał do niego wywaru. włożył do szaty, przy okazji wyjął drugi, który począł trzymać w dłoni, napełnił go oczywiście wywarem. stanął na ostatnim wolnym ramieniu pięcioramiennej gwiazdy i zaczął szeptać coś po drakońsku. podczas tego żucił flakon w kamienny blok rozbijając, i obryzgując nim każdego, i pokrywając cały piasek ze ścierzki. Canis dokończył słowa, wtedy wywar począł zmieniać się w kłęby fioletowego dymu ogarniając pentagram tworząc lejek odwrócony szerszą stronąś ku dołowi. każdy stał nieruchomo, Canis wypowiedział jedynie na koniec dwa istotne słowa "Dwór Eisenheim'a". po chwili pentagram wraz z blokiem jak i wszyscy uczestnicy podczas rytuału, wszystko co ochlapane wywarem, zostało przeteleportowane na ścierzkę, na której widać było w oddali dwór. drzewa były bezlistne, jednak niepokryte śniegiem, najwyra źniej an tym obrzaszrze śnieg niepada... albo specyfika tego klimatu oraz tych drzew... wyglądały jakby były obumarłe. Wszyscy ruszyliśmy dalej.
- Jeżeli macie jakieś pytania odnośnie tego poco idziemy gdzie dokłądnie lub jeszcze inaczej czemu nas akurat tylu czy coś, pytajcie śmiało... - powiedziałem widząc zdziwione miny że wywar z ich ciał jak i wszystkiego co zostało tu przyteleportowane... zniknął... wyparował... Szliśmy chwilę, kiedy to usłyszeliśmy szmery na ziemi, a potem ujrzeliśmy 6 zombie wygrzebujących się z ziemii (chyba każdy rozumie co to oznacza, walkę)

6 Zombie

Niro:
Ohsiańczyk wyjął natychmiast swe 'Szelesty ÂŚmierci'. Zombie powoli zbliżały się do grupy, zaś on sam stał i czekał na ich pierwszy ruch. W końcu umarli przyśpieszyli kroku i z impetem rzucili się na śmiałków. Assasyn zmierzył wzrokiem jednego ze swoich przeciwników. Obaj naraz zaczęli biec do siebie, wydając okrzyk bojowy. Trup pierwszy chciał zaatakować. Spróbował wskoczyć na klanowicza, jednak on wykonał błyskawiczny unik. Wróg upadł na ziemię. Wojownik zaczął uderzać potwora swoimi ostrzami. Po paru sekundach oponent wreszcie przestał cię ruszać. Kolejny ożywieniec, śladem swojego poprzednika, również ruszył na szlachcica. Ten odwrócił się i zablokował atak. Odepchnął nogą umarlaka, który stracił równowagę i upadł. Zaraz po tym, Ohsiańczyk wykonał szybkie uderzenie od góry swoim orężem. Potwórzył ten cios jeszcze raz i w końcu pozbył się drugiego oponenta.

Dwa zabite, zostają cztery

Darkon:
Darkon wyjął szybko kuszę i wystrzelił kilka bełtów w stronę jednego z zombie, który zbliżał się akurat do niego. Bełty trafiały bardzo celnie i zadawały wielkie obrażenia nieumarłemu. Darkon wyjął miecz i kilkoma cięciami zakończył już na dobre kolejny żywot zombiaka. Następnie wampir zauważył kolejnego zbliżającego się do niego nieumarłego, lecz teraz już szybko doskoczył do niego i zaczął go uderzać Gniewem Wilka. Zombiak pod naporem w miarę szybkich jak na broń dwuręczną ciosów, cofał się do tyłu nie mając szans na atak. W końcu Darkon wykonał cięcie na wysokości głowy nieumarłego, które okazało się celne i powaliło na dobre i tego umarlaka

Zabiłem dwa kolejne. Zostało dwa

//Z 35 bełtów w kołczanie ubyło mi ok. 5. Aktualny stan kołczanu = ok. 30 bełtów//

Samug:
Samug zaszarżował na jednego, z zombie. Tarczą osłaniając się przed atakami uderzył ostrzem w gardło stwora. Zwinnie skoczył w bok i ciął ponownie tym razem mierząc w brzuch. Zombie zacharczał i padł na ziemię. ÂŁowca rzucił tarczę na ziemię i chwytając miecz oburącz zdzielił stojącego tyłem potwora w czaszkę. Zombie obrócił się i zaatakował. Wampir przyjął uderzenie na pierś. Zaprał się nogą o ziemię, aby nie upaść poczym wyprowadził dwa szybkie cięcia powalając przeciwnika.

Zombie: BRAK

Canis:
Po zabiciu Zombie ruszyliśmy6 dalej, nadal niemieliście pytań więc nieprowokowałem do ich zadania. Doszliśmy do dworu, przeszliśmy przez wrota, staneliśmy na marmurowym stopniu i uśmiechnąłem sie i powiedziałem.
- Ha teraz taki bajer tego dworku. - powiedziałem i rozłożyłem ramiona gdy były rozłożone zacisnąłem je, a dwustronne wrota poczęły się otwierać.

Wrota się otworzyły a w piątkę weszliśmy do środka. była to wielka sala o czarnej, marmurowej posadzce i czrnymi kolumnami. nawa główna kierowała w stronę końca sali, gdzie na piedestale stał szarawy kryszta, a oibok niego, z lewej i prawej strony, dwa trony... Saliście nadal przy wejściu, a sam powoli podchodziłem do kryształu rozglądając się po ścianach, widziałem obrazy swej rodziny, dziadów pradziadów ojca, jak i matki babki itd. podeszłem do kryształu chwyciłem go dłońmi, poczym wraz z nim zniknąłem, a w każdym rogu pomieszczenia, a było ich 4, począł pojawiać się srebrny dym, a gdy opadł widać było sylwetki ghouli, w każdymk rogu po jednym.

4 Ghoule

// stworzenia te są bardzo zwinne, szybkie bardzo silne, chce wam uświadomić z nimi problem, ja z Travisem gdy jeszcze byliśmy adfeptami, i Travis żył, mieliśmy przyjemność spotkać jednego. walka była zarzarta i trudna, zaklęcia II poziomu wtajemniczenia były nieco działające lecz zabicie stwora było bardzo, bardzo problematyczne, mam nadzieje ze przyuważe tu współpracę...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej