Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyprawa do stolicy Draconów w innym wymiarze.
Bela:
Bela rozszarpywany przez rotishe resztką sił chwycił w dłoń garść zatrutych strzał i wyjął je z kołczanu.
- Możecie mi naskoczyć! - wybulgotał niskim tonem i wbił sobie wszystkie w w szyję - trucizna rozeszła się po jego ciele, nie uśmierciła go jeszcze, czarny przeszedł szkolenie przeciwko działaniu trucizn, westchnął jeszcze ostatkiem sił:
- Tylko tyle mogę dla was zrobić, one otrują się moim truchłem.. Powodzenia w waszej misji - czarny urwał, jego głowa esklpodowała bólem, bólem spowodowanym niezmiernym hałasem w jego głowie. To tryton w oddali ryczał w niebogłosy ubolewając nad stratą swego wybawcy, telepatycznie Bela był jeszcze w stanie go usłyszeć.. "widocznie tak być musiało" - tylko tyle zdołał wystękać Bela, wycieńczony wyzionął ducha..
Już jako postać astralna, odzwierciedlenie duszy stanął na dachu obserwując potyczkę, zleciał po chwili do Elronda i powiedział
- Elrondzie, proszę byś po wyprawie zebrał moje rzeczy i odniósł do mojego domu, moja żona schowa je dobrze a potem rozdysponuje wedle mojej woli.. Czy zrobisz to dla mnie?
// żebyś mi jeszcze samobójstwa nie zepsuł to przy zabiciu użyłem umiejętności takich jak odporność na trucizny, wytrzymałość łowcy, kondycja łowcy, zatrutych strzał, więzi telepatycznej z trytonem, bycie duchem i całą listę dziadajstw które umiałem.
Walentin:
Sytuacja robiła się nie ciekawa. Walentin nie mogła sobie poradzić z rotishem. Najgorsze było to ,że bestia próbowała "złapać" paszczą elfkę. Ta miała na tyle sił by uciec mu. Strzelała strzałami (na oślep) w swojego przeciwnika. Zauważyła ,ze rotish posiadał już liczne rany odniesione po przez walkę z kimś innym. Był nadal dość mocny. Dziewczyna wiedziała ,ze w końcu wykończy potwora z tego względu, że miał duże ilości strzał powbijanych w różne zakątki swojego ciała. Dość długo walczyli. Elfka postanowiła skoczyć na rotisha i wbić mu miecz w głowę. Tak też postąpiła. Nagle potwór zaczął słabnać chociaż nadal próbował złapać Walenin. Ta jednak mu umknęła i spostrzegła ,że potwór umiera leżąc na ziemi w kałuży krwi.
pozostało: 13
Valdar:
Valdar spostrzegł śmierć Beli, a także zbliżającego się rotisha.
-Ahh, jedyne co mi może teraz pomóc to krótki miecz który mam przy sobie - Chwycił swój miecz i ruszył na poczwarę. Rotish zaatakował przednimi odnóżami stając na tylnych. Nie tracąc czasu rzucił się pod potwora i uderzył lekko tylne odnóże. Gdy potwór się zorientował gdzie jest, próbował go złapać w pułapkę i dobić odnóżami. Wykorzystując lukę jaka powstała w momencie gdy rotish szykował się do ataku, podciął drugie odnóże i przeturlał się na zewnątrz i czym prędzej odskoczył na bezpieczną odległość. Gdy wstawał, rotish już zaczął atakować głową. Odskoczył, wbił miecz w łeb stwora. Ten poderwał miecz i wywalił Valdara, pląsając się z bólu. W końcu padł martwy. Szybko pobiegł odzyskać swój miecz.
pozostało: 12
Elrond Ñoldor:
Elf kiwnął tylko głową do ducha Beli gdyż kolejna rotisha chciała się na niego rzucić. Elf zwinnie zrobił salto do tyłu (akrobatyka) lekko rozłożył ręce i wzbił się w powietrze (lewitacja). Następnie wyciągnął łuk i wypuścił potężną strzałę (potężny strzał z łuku) która wbiła się w mózg poczwary. Elf patrzał jeszcze jak jego drzewiec rozszarpuje na kawałki jedną rotishe...
// pozostało 10
Melitele:
Melitele wróciła na miejsce w którym poprzednio stała. Zauważyła, że wiele bestii już nie pozostało. Upatrzyła sobie jednego przeciwnika i sporotem wzięła swój łuk do ręki. Przykucnęła ułożyła kilka strzał koło siebie i jedna po drugiej zaczęła celować w rotisha ( grad strzał ). Około 10 strzał poleciało w jego kierunku. Kilka trafiło w rotisha co spowodowało to, że przestał chwilowo się zbliżać. Kilka strzał wbiło się w przeciwnika inne leżały tuż koło niego na ziemi. Bestia straciła sporo krwi, była dosyć osłabiona. Adeptka też była już zmęczona walką chciała chwilę odsapnąć. Nim się obejżała rotish znalazł się tuż koło niej. Przeciwnik był stanowczo za blisko dziewczyny aby ona zabiła go z łuku. Więc rzuciła łuk na ziemie i najszybciej jak tylko potrafiła wstała na równe nogi i wyjęła miecz, który cały czas miała przy sobie. Zrobiła kilka kroków do tyłu. Rotish zaatakował ją ta jednak uniknęła ataku. Raz drugi ... w końcu postanowiła sama zaatakować. Zadała mu kilka ciosów mieczem na oślep. Rotish był coraz słabszy Melitele skorzystała z okazji i schowała miecz, chwyciała ponownie łuk i odbiegła parę metrów. Wzięła do ręki tylko jedną strzałę i wymierzyła w niego. Strzała z ogromną siłą ( potężny strzał ) ugodziła potwora w głowę tym samym kończąc jego żywot.
pozostało 9
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej