Tereny Valfden > Dział Wypraw
Nauka umiejętnosci II - Bela
Bela:
- Co za pocieszenie - mruknął Bela i wyczyniając dziwne wygibasy starał się jak najlecej stawiać kroki - jedyne co sprzyjało chodzeniu po bagnie to jego wielkie stopy. Stawiając krok po kroczku Bela wchodził coraz bardziej wgłąb bagna. Co prawda zagłębiał się w błocie po kostki, lecz to i tak nieźle jak na masę drakona. Po chwili, zagłębiając się coraz bardziej dotarł do wysepki - mithrilowe nagolenniki miał ubłocone niemal do kolan.
Grison:
- Dobrze, dobrze- powiedział nauczyciel bijąc brawo. Udowodniłeś mi właśnie, że taka kupa czarnego łajna jak ty nie jest wcale ciężka jak ciężarna świnia.
Bela słysząc to popatrzył na instruktora z gniewem po czym powiedział:
- Licz się ze słowami człowieku, bo porozmawiamy inaczej.
Na to odpowiedział mu nauczyciel:
- A Właśnie, jeśli o słowach mowa. Zastrasz mnie używając tylko słów, a żebym miał pewność, że nie zrobisz nic głupiego typu próba podcięcia mi gardła to zrób to idąc do mnie na brzeg. ÂŚpiesz się bo możesz się zapaść, a jeśli do tego czasu nie będę czuł się przerażony to oblałeś. I nie używaj skrzydeł.
Bela:
- Zastraszyć cię? Czego taki brudny typek jak ty może się bać? Na życiu ci nie zależy, bo i tak jest gówno warte, cierpień się nie boisz - ciągnął Bela - bo już nie jedno masz za sobą, ale wiesz co? Przejde się przez to bagno do ciebie, a jak już dotrę to możesz być pewny że takiej jazdy nie zaserwował ci żaden bandzior, żaden tak nie lubiał widoku czyjejś krwi jak ja. A ja uderzam zawsze tam, gdzie boli najbardziej, nie tylko cieleśnie, ale i duchowo - twoja duma i honor spłyną upokarzającą krwią - więcej nie podymasz w portowym burdelu, tak bratku, stracisz kartę stałego klienta a z twojego worka zrobię sobie breloczek do zbroi, także jedyna twoja uciecha z życia pójdzie się pieprzyć z murzynami. Słyszałeś kiedyś o gniewie drakona, doświadczyłeś kiedyś tego? Nie jest zbyt przyjemne, a na pewno gdy masz do czynienia z czarną odmianą. Tak, jesteśmy rządni krwi, lubujemy się w czyimś cierpieniu, a ja chę widzieć jak cierpisz, chcę byś widział jak pozbawiam cię jedynej rzeczy świadczącej o twojej męskość, będziesz skamlał jak dziwka do końca życia bedziesz pieprzonym eunuchem, jedno jajo sam zeżresz, drugie rzucę psom do zabawy, a jak ci nie przejdzie przez gardło, to ci je tam wcisne siłą.
Tu Bela przerwał, zauważył jak nauczyciel zniesmaczony i lekko przestraszony cofa się nieznacznie przed drakonem. Niby jego słowa nie były aż tak przerażające, bardziej jednak przerażał go krwawy błysk w jego oczach, który naprawdę wyrażał chęć czyjegoś cierpienia. był to błysk, który mówił iż drakon nie żartuje..
Grison:
- No, no. Całkiem nieźle smoczku- powiedział nauczyciel. Jednak efekt zawdzięczasz głównie twemu wyglądowi. Mało kto nie bałby się Czarnego Drakona wpatrującego się w osobnika jak w obiad. Musisz jeszcze popracować nad sobą ale u mnie zdałeś. Co prawda lekko tylko spociły mi się jądra w spodniach ale w miarę ci wyszło. Teraz za to co byś się za bardzo nie rozcwanił będziesz mnie musiał przekonać do tego, że jesteś niewinny.
- Niwinny?- zapytał Bela
- Ach tak. Niewinny. Wybacz, zapomniałem ci powiedzieć. Ale tak sie właśnie składa, że jeśli mnie nie przekonasz, to twój brat dowie się, ze chcesz go zabić i przejąć jego wszystkie funkcje oraz interesy.
- Co ty wygadujesz?- spytał Bela.
- To co słyszysz. Może to nieprawda, ale mam takie dowody, że nawet twój brat w to uwierzy. A dowody to ja fingować potrafię, już ty mi wierz. Przekonaj mnie, że jesteś niewinny, bądź, że nie warto się w to zagłębiać. Zaczynaj... jeśli potrafisz...
Bela:
- Nauczycielu, ja zdaję sobię sprawę, że morda drakona nie napawa optymizmem, tym bardzije nie wzbudza zaufania ani miłości, ale drakoni to prastara rasa, bardzo dumna i honorowa, nigyd nie oszukują, fakt bywaja brutalni - tu bela powiedział z naciskiem - gdy im któs nadepnie na odcisk, ale są sprawiedliwi i honorowi. Brat zapewne z początku uwierzy, ale potem? Dobrze wie że umiesz sfingować dowody, w końcu z tego żyjesz, naprawdę nie opłaci ci się to w żaden sposób - Greg nie uwierzy na dłuższą metę, że jego brat dopuściłby się czegoś tak haniebnego jak uzurpacja władzy, zwłaszcza na jego osobie, z reszta on zna dokładnie moje plany i dobrze wie że kolidują one w 100 procentach z tym, co ty na mnie przyszykowałeś. Z resztą, byłoby lepiej dla ciebie mieć we mnie przyjaciela niż wroga, mam bardzo szerokie wpływy, gubernator jest moim dobrym znajomym, jestem radnym, jednym z trzech przywódców myśliwych, zastępcą grega i do czasu przywódca wampirów, gdzie i tak mam sporo do powiedzenia. Naprawdę byłoby to nierozsądne z Twojej strony, przemyślmy toraz jeszcze, czy naprawdę jedyną drogą jest narobieie mi koło tyłka? Z pewnością jakoś to wymyślimy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej