Fett spojrzał na Isgarotha i pozostałych.
- Widzę, że nie umiecie samodzielnie organizować między sobą takich spraw.
- Boba, a co z kapitanami Armii? My chyba też powinniśmy wiedziec co i jak? W końcu to my też będziemy odgrywac jakąś znaczącą rolę... - usłyszał głos Haknera.
Były przywódca Gildii Samotnych ÂŁowców odwrócił się do swojego podkomendnego i ujrzał, jak jego żolnierze kończą rozstawiać namiot.
- Generale - poprawił go Fett. - Kapitanowie Armii Ombros będą uczestniczyć w naradzie. - Znów spojrzał na pozostałych zebranych. - Ohsańczycy* wybrani, od Leyanoi też, to został mi ktoś z łowców i magów... By nie przeciągać sprawy: Chabacik i Isgaroth. Jeden od łowców i ktoś, kto pokieruje poczynaniami magów.
- A co z Zakonem Magii? - usłyszał Fett z tłumu.
- Nie mamy tylu ludzi, by bawić się w takie rozdrobnienia. Ustalone. Wnieść tam stół i mapy - zwrócił się do żołnierzy, którzy właśnie skończylu stawiać namiot.
____________________
* Omg, raz pieniliście się, że gadam ,,Ohsańczycy", że to niepoprawnie, więc zmieniliśmy na ,,Oshańczycy", a teraz, że ta forma jest zła. Zdecydujcie się wreszcie, albo będę mówić tak, by było mi prościej.