Tereny Valfden > Dział Wypraw
Próba Cienia Altair'a
Isentor:
Błąkałeś się w labiryncie jeszcze przez pewien czas, zanim dotarłeś do jego centrum. Stały tam trzy piedestały a na każdym z nich znajdowała się pusta gliniana misa. Na pierwszym piedestale obok misy stał dzbanek wypełniony wodą, na drugim woreczek z piaskiem zaś na trzecim nie znajdowało się nic. Spojrzałeś na posadzkę, która zbudowana była z kamiennych płyt. Na jednej z nich wyryto dużymi napisami "Przedmioty te mogą być twoim wybawieniem ale również i przekleństwem."
Altair:
Altair nieco uspokoił się. Podszedł przed środkowy piedestał i począł głośno myśleć.
- Woda, to życie... woda daje życie. Piasek, to pewnie śmierć, bo ludzi w końcu grzebie się w ziemi, a na wojnie kilkukrotnie słyszałem coś określenie śmierci jak "pójście do piachu". Ale na trzecim piedestale nie ma nic... Hmm... przedmioty te... wybawieniem lub przekleństwem. Myśl, cholera - mówił klepiąc się po czole - nawet jeśli mam racje, to co mam zrobić... a spójrzmy na kolejność. Woda - życie... jako pierwsze. Druga - śmierć, trzecia pustka. Ktoś żyje, potem umiera... a potem jest pustka. Nie ma człowieka... Chcę zostać nekromantą, piasek znaczy śmierć. Nekromancja to magia śmierci. A więc powinienem wybrać piasek... No ale co znaczy wybrać? Mogłoby się to wydawać proste, wsypać do miski. Ale miska może też oznaczać to pomieszczenie. Jeśli wsypię piasek, pomieszczenie zasypie i pogrzebie mnie. Jeśli wleję wodę, utopię się. Pustka... pustka to nicość, jednak co miałbym zrobić z nicością? Z nicością mógłbym... przeżyć... - po tych słowach podszedł do piedestału, na którym stała sama misa i czekał...
Isentor:
//Dobrze wybrane ale musisz coś z nią zrobić.
Altair:
Altair czekał nadal. Nic się nie działo.
- Wątpię, by testowano moją cierpliwość. Muszę coś zrobić. Miska powinna zawierać nic. Powinna być pusta i jest pusta, jednak muszę coś zrobić. Skoro miska symbolizuje pomieszczenie, to niejako w misce jestem... ja. A więc w misce powinienem być tylko ja. Miska to pomieszczenie... ja chce się z niego wydostać. A żeby się wydostać, musiałbym znaleźć drzwi. A jeśli drzwi nie ma, to musiałbym wyrąbać dziurę w ścianie... - powiedział to i uśmiechnął się chytrze - ściągnął miskę na ziemię, wziął zamach kosturem i całą siłą uderzył w miskę, która rozleciała się na tysiące kawałeczków...
Isentor:
Pomieszczenie zaczęło się rozsypywać. Kamienie, które tworzyły ściany labiryntu znikały spadając w dół otchłani. Gdy resztki podłogi zniknęły doszczętnie wpadłeś w przepaść za nimi. Oślepiło cię jasne światło gdy otworzyłeś oczy zobaczyłeś, że znajdujesz się po środku pustyni...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej