Dgampir poszedł zjeść suszone mięsko, które często popijał świeżą wodą. Cała ta walka wymęczyła potomka wampira, ale to niestety nie był koniec, bo wychodząc na pokład usłyszał słowa kapitana dotyczące tego, że powoli dopływaliśmy do archipelagu. Silvaster z pełnym brzuchem spojrzał na mgłę, którą nawet jego bystre oczy nie mogły przejrzeć. Domyślił się, że to poprzez aktywne wulkany, które ciągle grzały wodę doprowadził do tego, że woda parowała ukrywając te małe acz bardzo szkodliwe pagórki. Teraz to wiedział, że mają przesrane, bo wszytko zależało od orka sternika, który skutecznie powinien manewrować okrętem. Jednak jak to mówią wypadki się zdarzają i być może jednego wzniesienia nie uda się skutecznie ominąć, co skutkowałby startą takiego okrętu i szukania drogi powrotnej na Valfeden innym metodami bardziej niekonwencjonalnymi. Silvaster liczył w dużej mierze na swoje szczęście, które z reguły go nie opuszczało i pozwalało mu zawsze szczęśliwie wrócić cało do domu. Dlatego spoglądając we mgłę powiedział.Tym razem nie modlił się dając odpocząć bogini! Dlatego spoglądając we mgłę powiedział.
- Oby się udało, oby się udało!
Tym razem nie modlił się dając odpocząć bogini!