Dhampir, po zruganiu Adasia oddał ster orkowi. Ta kupa mięśni tak chwyciła ster, że aż go prawie wyrwał. W ostatnim akcie Silvaster rzekł do zielonego.
- Trzymaj kurs północy, a ja idę spać. Z tymi słowami udał się do kajuty oficerskiej, która mu teraz służyła za nocleg. Dhampir w sekundach zniknął z pokładu, aby oddać się rozkoszą wyspania na normalnym łóżku a nie zwykłym chamską gdzie nie mógł nawet dobrze nóg wyciągnąć. Bękart zdjął cały pancerz oraz bronie i zatonął w miękkiej pościeli, która ogrzała jego zmarznięte ciało od stania tak ciągle przy tym sterze. Dhampir nie wiedział, kiedy praktycznie zasnął, ale jego natomiast w cichym pokoju obudziły pierwsze promienie słoneczne, a nie wrzaski jak wcześniej wymienionego Adasia. Dhampir ściągnął się z łóżka i przetarł oczy, obmył wodą swoją twarz a później spłukał nią swoje włosy, które prosiły się do mycie. Gdy to uczynił założył pancerz oraz przedmioty masowej śmierci i wyszedł ze swojej kajuty, aby coś zjeść był dosyć głodny, ale zamiast wołania na śniadanie zebrała się natomiast grupa osób, która rozmawiała o czymś, czego chciał się dowiedzieć i on.
- Dobry. O czym rozmawiacie? Zapytał nie ukrywając ciekawości.