- Nie każdy ma do tego talent, a kłamać trzeba umieć. - Był to oczywiście banał, taki mądry tekst, który się mówi, by wyjść na inteligenta.
- To co? Chyba wynajmiemy pokój i się prześpimy do rana, co? Chcesz jeszcze coś zjeść? - spytał troskliwie, otaczając dziewczynę ramieniem. Uśmiechnął się czule, dał jej buziaka w czoło i ruszył z nią do środka. W karczmie naprawdę było mało ludzi, jak się już rzekło. Szóstka siedząca przy dwóch ławach była już bardzo porządnie spita, więc gdy zobaczyli anioła... odebrało im mowę. Ucichły nagle pijackie rozmowy, tylko jeden z nich odezwał się niewyraźnie:
- Od dzisiaj, kurwa... Ekhm! Nie piję! Nie piję, kurwa, od dzisiaj, nie piję, ja, nie piję od jutra. No od jutra nie piję, kurwa, Ekhm! Nie piję, no nie piję... Od niedzieli nie piję.
Karczmarz przeraził się, po prostu. Mało ludzi na Valfden widziało anioła, a tutaj jeden pojawia się nagle w jego karczmie. A on do tego ma coś na sumieniu... Zrobił się czerwony na twarzy i po chwili niezdecydowania zaczął mocniej wycierać kufle.
- To co, mała kolacja? - przypomniał się Wieczorkowi, kiedy kierowali się w stronę szynkwasu.