//Na litość Zartata, używajcie liczebników w formie pisemnej, nie ciągle stawiając cyfry. Czasem nie wiadomo zy chodzi o "drugiego", czy "dwóch".
Funeris pomny wcześniejszej potyczki z trójką najemników postanowił pójść za ciosem. Z dobytą tarczą i Czarnuchem w ręce, kierował się w stronę, gdzie znajdował się jeden z pięciu najemników, jak mu się zdawało. Nie liczył ich zbyt dokładnie, nie czas był na to. Co za różnica, czy jest ich dwunastu, a zwykłych rzezimieszków stu, czy na odwrót? I tak trzeba zabić, żeby zabitym nie zostać. Kharim chyba w międzyczasie zabił jednego, tak samo Gorn. Trzeci próbował zaźgać właśnie Gorna. Czyli jednak dwóch, nie pięciu. W tym jeden zajęty, jeden nie.
Zamarkował szybki wypad w prawe kolano, by w ostatniej chwili zdzielić przeciwnika w twarz tarczą. Najemnik zaczął unikać sztychu, więc nie zwrócił uwagi na to, że Poeta może diametralnie zmienić kierunek ataku. I oręż, którym zaatakuje. Funeris ledwo zdążył wyciągnąć przed siebie miecz, a najemnik, w zgiełku i huku, chciał uniknąć tego pchnięcia. A tarcza rekruta spokojnie rąbnęła do w twarz, łamiąc nos. Formalnością było podcięcie kolan zbirowi i następne przecięcia gardła.
Ktoś zabić musi, by przeżyć mógł ktoś.
Najemnik x1
Bandyta x15