Podejrzenia dracona zaczynały się sprawdzać. Donovan był mężem Veiry, kobiety, której zjawa nawiedza obecnie karczmę. I to właśnie on musiał być powodem, dlaczego Veira nie opuściła do końca tego świata. Mag wątpił w jego śmierć, przynajmniej z przyczyn naturalnych. Mozę ktoś go zabił? To też było raczej wątpliwe. Zjawa wtedy raczej nie byłaby pełna żalu i rozpaczy, lecz gniewu i chęci zemsty. I wtedy Zeleris rozmowę z nią zostawiłby zakonnikowi, jak na dobrego kompana przystało. Może więc odszedł od kobiety, zostawił ją? Albo po prostu wyruszył gdzieś i nie wrócił? Flamel wiedział, że nie tak dawno temu na Valfden wybuchła wojna domowa. Jacyś szlachcice uznali, że warto wystąpić przeciwko królowi. Może Donovan wyruszył, aby walczyć dla którejś ze storn i zginął w boju? A Veira wiernie czekała na jego powrót przy tym oknie i w końcu, może dowiedziawszy się o jego śmierci, zabiła się, skacząc przez nie? W sumie chyba było za nisko, aby można było się zabić, skacząc przez nie. Co najwyżej można było się połamać. W sumie taka teoria była dobra jak każda inna. Przynajmniej zjawa zdawała sobie sprawę, że jest martwa. To chyba dobrze.
- Gdzie jest teraz twój mąż? - zapytał mag.