Przyjrzałem się karczmarzowi jeszcze raz. Jego mina była całkowicie nie wzruszona, kto by pomyślał że zwykły chłop a historia taka go nie ruszy. Ale gdy nagle się odwrócił i wyszedł wydał mi się dziwnie znajomy. Jego ton w którym wyraził swoje "zaraz wracam" wydał mi się okropnie znajomy. Podobnie było z jego dziwnym stylem chodzenie. Wyglądał tak jakby spędził pół życia pracując nogami. Pracy w której musiał nimi szybko pracować, aby uratować swoje życie... Kurwa mać!, ni stąd ni zowąd zakląłem w myślach. Ale było to spowodowane nagłym odświeżeniem swojej pamięci. Nagle ujrzałem w przebłysku pamięci owego karczmarza, stał on tylko w przepasce biodrowej dzierżąc miecz i tarcze. Ja natomiast stałem na trybunie pełnej ludzi. Nagle oprzytomniałem, teraz już wiedziałem kim on jest. Był to gladiator z miasta K`efir, jeden z tych z którym nie zdążyłem się zmierzyć bo przyszło wyzwolenie. To nie wróżyło nic dobrego, ba wręcz coś okropnego.
Miałem parę wyjść z tej sytuacji, ale oczywiście wybrałem te najtrudniejszą opcję. Wrodzona ciekawość przezwyciężyła, wszelkie inne uczucia niepokoju. Wstałem, szybkim ruchem wyszarpałem miecz z pochwy po czym zacząłem go polerować kawałkiem szmaty zwiniętej z lady. Oczywiście chłopów przestraszył ten ruch, ale zaraz się uspokoili widząc że zajmuje się polerowaniem miecza. Choć był to tylko fortel, pod przykrywką czyszczenia broni miałem ją w pogotowiu w oczekiwaniu na dalsze wypadki losu...
//:Aragorn mnie poinformował o tym że to jeden z gladiatorów wioski K`efir, bo nie bardzo ma możliwości rozpisywać się.