Wycofanie poskutkowało. Z takimi czterema wilkami ork nie miałby szans, ale już towarzysze wkroczyli i został ostatnia bestia. Mogul uskoczył w bok, unikając w ten sposób szarży. Ciął na ukos, trzymając topór oburącz. Włożył to połowę swoich sił. Cios był zbyt wolny, wyczulona bestia spokojnie uchyliła się przed nim. Widocznie nie przejmowała się martwymi towarzyszami, brnęła dalej w swoje. Była w miarę blisko orka, chciała ogryźć go w nogę. Ten troszkę nieporadnie odskoczył, ale na szczęście zęby nie spotkały się z cielskiem Khana. Nie spotkały dlatego, bo po odskoku nastąpiło od razu cięcie. Chciał, by to trochę inaczej wyglądało. To było głupie. Albo skok, albo atak. Złapał teraz swoją broń w jedną dłoń. Pomachał (dosłownie!) nią przed pyskiem stwora. Nie był to atak, po prostu chciał zachować odpowiednią odległość. A to było ważne. Musiał tak wszystko dostosować, by wyczuć jak daleko skacze wilk, jak daleko sięga jego topór. Nie mógł za daleko się odsunąć, bo wilk spokojnie mógł doskoczyć, a wtedy byłoby nie przyjemnie. Za blisko też stanąć nie mógł, bo jego broń była dosyć duża. Co na bardzo bliskie kontakty robiło z nią nieporęczną. Mogul wziął zamach unosząc ponad głowę orczego rzeźnika. Prawą dłoń miał już przy pasie z mieczem. Nastąpiło uderzenie topora, jakby komuś ścinał łeb. Wyszło tak jak chciał. Bestia odskoczyła w prawo orka, który wyciągnął już drugą broń. Ostrze zahaczyło o pysk stwora. Ten znów oddalił się nieznacznie, w jego oczach widać było szał. Bestia jakby zyskała dodatkową siłę, znów zaszarżowała na orka, tym razem bardziej skutecznie. Ten odskoczył, ale dostał w prawą nogę. Na szczęście unik był na tyle duży, by spowodować tylko poszarpanie materiału i minimalne ryśnięcie pazurami po piszczelu. Ukuło, nie powiem gnoju. Wkurzył się, też wpadł w szał bojowy. Po skończonym odskoku stanął pewniej, ustawiając się do ataku. Wilk znów się zbliżył, dokładniej jego łapa. Koniec walki trwał kilka milisekund, a wydawać się mogło, że dłużej. Khan cofnął się o krok i ciął prostopadle do ziemi tak, że ostrze toporka ucięło łapę stworowi. Ta straciła równowagę. Ork chciał ją wykończyć mieczem wbijając broń w cielsko stwora. Wyszło.
ÂŻądza krwi
//: już po ostatnim, ludzie, ogarniajcie nie tylko posty Gma