Tereny Valfden > Dział Wypraw
I zadanie Chabacika
Kozłow:
Wilk rzucił się na Chabacika. Kiedy wojownik odpychał zwierze, te zraniło go zębem w udo, czyniąc na nim długą pręgę. Nie była to poważna rana. Chabacik był zdolny walczyć i chodzić. Wilk przekoziołkował i ustał szybko na nogi. Wyszczerzył kły, na jednym znać było Chabacikową krew (:P). Zwierzę wściekle zaatakowało. Po chwili wojownik leżał na ziemi, a na nim wilk. Przed twarzą Chabacika sterczały kły wilka. Z pleców bestii wystawał miecz. Czeladnik strzepnął z siebie bestię. Wstał i wyjął krótki nożyk do oskórowywania. Zdjął "wierzchnią szatę" z zabitych wilków. Poszedł dalej w las. Tutaj było naprawdę ciężko. Las stał się tak gęsty, że niekiedy wojownik musiał wycinać sobie drogę mieczem. Po chwili zmagań z roślinami wyszedł na małą polankę. Słońce oblało mu czoło.
- Uff chwilę odpocznę - powiedział i usiadł na kamieniu. Nagle usłyszał coś z tyłu. Odwrócił się i wstał z głazu. Uniknął w ostatniej chwili goblinowej lagi. Na kamieniu stała jedna bestyjka, a druga wychodziła właśnie z ciemności gęstego lasu, wymaczortąc (ech ta cenzura...) swą niepozorną bronią...
Chabacik:
Czy ja nie mogę mieć chwili spokoju ?! - powiedział lekko podirytowany.
Goblin ze swoją lagą wyruszył na przeciwnika. Atakował go zawzięcie. Chabacik uskoczył i chciał wbić miecz w brzuch stwora lecz ten unikną ciosu. Uderzył chabacika w twarz kijem. Ten padł na ziemię. Szybko wstał i zranił goblina. Owy zaczął uciekać. ÂŁowca nie ruszył w pościg za nim lecz rzucił się na drugiego przeciwnika. Walka rozpoczęła się. Goblin był trudniejszym przeciwnikiem niż łowca się spodziewał. W końcu wytrącił mu lagę z rąk.Gdy ten chciał po nią sięgnąć Chabacik kopną go i wbił miecz w głowę.
- Dobrze, teraz odpocznę i ruszę w dalszą drogę...
Kozłow:
Chabacik posiedział parę chwil na trawie, patrząc w niebo. Nastepnie wstał, przypasał zdjęty wcześniej miecz i pomaszerował znów w dzikie ostępy lasu. Przedzierał się przez chaszcze. Wyszedł w pewnym momencie do części lasu, w której nie było prawie żadnych zarosli, tylko ogromne, wysokie drzewa. Panowała tu zupełna ciemność, chociaż wedle rachub Chabacika od czasu wyjscia z polany, na której walczył z Goblinami nie minęła nawet godzina, a Słońce było wtedy wysoko. Czeladnik snuł się między ogromnymi pniami, poszukując zwierzyny. Kiedy wyszedł zza drzewa, zaraz się za nie cofnął, bo ujrzał watahę 6 wilków, biegnącą w jego stronę...
Chabacik:
- O matko, po co ja tu przyszedłem? Dobrze że moja zbroja broni przed wszelakimi atakami. - powiedział Chabacik wątpiąc w powodzenie swojej misji. Łowca trzymając mocno w dłoni miecz rozpoczął walkę. Wilki gryzły go w zbroję lecz ta była bardzo wytrzymała. Jednen skoczył na Chabacika przewracając go. Samotny łowca zrzucił go z siebie wbijając mu miecz w szyję. Jedna z bestii znalazła małą szparkę w zbroi wojownika. To wystarczyło aby wbić mu w nogę kły. Człowiek upadł na ziemię z bólu. Szybko otrząsną się i wróci do walki. Stworzenia odskakiwały od pchnięć Chabacika. Jeden z nich próbował skoczyć na niego lecz ten przebił go w skoku.
- Chyba użyję swojego starego sposobu - mówiąc to skumulował w dłoni kulę. Lecz Chabacik był za słaby by by światło oślepiło wilki. Kolejny wilk wbił mu się w nogę. Gdy owy szarpał nogę chabacika, ten wbił mu miecz w kark, co spowodowało jego śmierć.
Kozłow:
Kolejny wilk rzucił się z tyłu na wojownika. Ten starał się go zrzucić ze swocih pleców, jednocześnie broniąc się przed atakami drugiego wilka, który starał się dosięgnąć zębami twarzy Chabacika. Po krótkim szamotaniu Chabacik kopnął wilka z przodu w łeb, ten z piskiem odleciał do tyłu. W tej samej chwili czeladnik wywinął mieczem i pod swą ręką dźgnął wilka na jego plecach w pierś. Zwierzę spadło i z trudnością łapiąc powietrze zległo na trawie. Wojownik szybko podbiegł do wilka, który strasznie piszczał, gdyż czeladnik kopiąc go, złamał mu pysk. Chabacik ciął w łeb zwierzowi, kończąc jego żywot. W tym momencie ostatni wilk skoczył z boku na Chabacika, przewracając go. Wojownik ciął mieczem po boku zwierza, potem kucnął i wbił mu ostrze w głowę. Wstał, trochę obolały. Wyjął nóż myśliwski i oprawił wilki ze skór. Zarzucił wszystkie 10 skór na plecy i pomaszerował z powrotem do miasta.
Zadanie wykonane!
Nagroda - 10 skór wilków
Nawigacja
Idź do wersji pełnej